sobota, 26 grudnia 2015

Wesołych świąt!

Witam państwa! Przepraszam, że tak późno i w ogóle, ale chciałabym wam wszystkim życzyć wesołych świąt :*******

niedziela, 20 grudnia 2015

Rozdział 29

*Oczami Riker'a*
Po wczorajszym, mega skomplikowanym dniu spałem bardzo długo. Spałbym do wieczora gdyby nie mój telefon. Wyciągnąłem rękę w jego stronę i chciałem odebrać. Jak zwykle mam w zwyczaju uprzednio sprawdziłem kto przerywa mój sen. Numer nic mi nie mówił, więc zastanawiałem się czy odebrać. Postanowiłem, że to zrobię. Gdy tylko wcisnąłem słuchawkę usłyszałem męski, donośny głos:
-No nareszcie Rikuś! Już myślałem, że nie odbierzesz.
-Przepraszam, ale z kim mam przyjemność?- spytałem zdziwiony zaspanym głosem.
-To ja! Wuj Ashton! Kopę lat się nie widzieliśmy! Ile masz teraz lat Riki?- czy to był ten wujek Ashton?! Bez zastanowienia odpowiedziałem uradowany:
-To naprawdę ty wujku?! Nie myślałem, że jeszcze kiedyś cię usłyszę-uśmiech nie schodził mi z twarzy- Już się trochę zestarzałem- zaśmiałem się, po czym dodałem- Dwudziestkę czwórkę mam na karku! Opowiadaj lepiej co u ciebie i syna!- powiedziałem syna. ponieważ po śmierci cioci Anne się załamał i nie chciał z nikim rozmawiać. Miałem osiem lat i nie pamiętam imienia jego dziecka. Ciocia Annie umarła w szpitalu zaraz po porodzie. Potem wujaszko Ash się załamał i zabrał dziecko ze sobą do domu w lesie. Nie odzywał się do nikogo i nie miał zamiaru z nikim się widzieć. Jedyną osobą którą do siebie dopuszczał był mój tata. Czasem wyjeżdżał do niego na kilka dni i brał mnie ze sobą, więc stąd taka więź. Jednak po śmierci ojca nie miałem odwagi tam pojechać. Od tego momentu nasz kontakt się zerwał...
-No to co? Kiedy nas odwiedzicie?
-Przepraszam wujku, ale teraz jesteśmy we Włoszech, ale jak wrócimy to na pewno wpadniemy! Za tydzień wracamy, także się zdzwonimy.

*Oczami Rossa*
Kiedy jeszcze wszyscy spali umówiłem się z Courtney. Nie wiem zbytnio po co... Chciałem z nią zerwać, ale nie potrafię. Taki się urodziłem. Zawsze dbałem o uczucia innych, siebie stawiając na ostatnim miejscu. Ja mógłbym cierpieć lata, jeśli ktoś inny jest szczęśliwy. Wracając z kawy z dziewczyną zadzwoniłem do pewnego ciemnowłosego śpiocha...
-Ross?-usłyszałem zaspany, słodki głos. Taki miała tylko mama i Laura Marie Marano.
-We własnej osobie śpiochu-zaśmiała się na moje słowa- śpiąca królewno wstajesz i idziemy na miasto.
-Ale ja chcę spać.
-Za to ja wyjść z przyjaciółką. Do zobaczenia w kawiarni na rogu za pół godziny-rozłączyłem się. Potem od razu udałem się na umówione miejsce. Siedząc i popijając kawę zobaczyłem coś, czego kompletnie się nie spodziewałem. CO TU ROBI RYLAND Z JAKĄŚ RUDĄ DZIEWCZYNĄ?! Szybko podbiegłem do brata:
-Cześć RyRy. Co ty tu robisz?- spojrzałem znacząco, na co chłopak się lekko zarumienił.
-Prawie zapomniałem! Wy się nie znacie-zwrócił się do mnie i rudowłosej- Selena, oto mój brat, Ross. Rossy to Selena, moja przyjaciółka- na słowo"przyjaciółka" rzuciłem brunetowi zdziwione spojrzenie. Potem oczywiście wyciągnąłem rękę do dziewczyny.
----------------------------------------------
Witam państwa po dość długiej przerwie. Jakoś tak nie mogłam się zebrać na dokończenie rozdziału. Jakoś po wujku Ash'u nie przyszło mi nic do głowy. A tak w ogóle to co sądzicie o postaci? Podoba się imię? Czy może urzekła was rudowłosa Selena? Jak wszyscy mają rudą to i ja chcę XD Nie uważacie że tych bohaterów robi się ciut za dużo? Co robimy z "waszymi ulubieńcami" Court, Kenn i Maiką? Jakieś zabójstwa czy adios z życia Lynchów? Rozpisałam się... Także jeszcze w okresie świątecznym next!

niedziela, 6 grudnia 2015

Rozdział 28

*Oczami Rocky'ego*
Spokojnie siedziałem na swojej kanapie, gdy nagle drzwi do mojego pokoju się otworzyły. Vanessa i Rydel wparadowały jakby nigdy nic, bez pozwolenia. Jedna opadła na łóżko, a druga usiadła na podłodze. Wyglądały źle...
-Jestem Madonną, a ona to Lady Gaga!- krzyknęła moja siostra. Ciekawe stwierdzenie...
-Nie, bo jestem Bellą Swan!- odpysknęła Van.
-A ja Rose z Titanic'a!- Rydel nie miała zamiaru zaprzestać krzyczeć. Ness chyba też nie.
-A ja Elisabeth od Jack Sparowa!
-A ja Rihanną!
-A ja was pytam czego ode mnie chcecie?!- krzyknąłem, ponieważ dziewczyny zaczęły mnie denrwować.
-Chodź John! Idziemy do KFC!-dziewczyny wzięły mnie za ramiona i wyciągnęły do drzwi. Przy okazki Vanessa przewróciła się w progu, a Delly nie zważając na nią szła dalej. Oczywiście nasz zygzakowy bieg chciała przerwać Marano. Ludzie przechodzący obok nas patrzyli z pogardą i niezrozumieniem. Zresztą to ja się im nie dziwie. Nagle usłyszałem jakieś krzyki dobiegające chyba z windy. Puściłem blondynkę i podbiegłem upewnić się czy dźwięki dochodzą stamtąd. W tym czasie Vanessa przytulała jakiś kaktus co, najlepsze mówiła że jest milutki. Natomiast moja siostra weszła do jakiegoś schowka dla sprzątaczek. Brawa Ryd!!! Jestem z niej dumny... Mimo wszystko postanowiłem, że na razie nie powstrzymam tych szaleństw. Wolałem przysłuchiwać się dźwiękom z windy. Nagle usłyszałem dwa głosy. Chwila, czy to Ross i Laura są ich właścicielami? Chyba utknęli w windzie. Chciałem pójść po kogoś z recepcji, ale nie miałem z kim zostawić dziewczyn. Szybko pobiegłem do najbliższego pokoju, gdzie mieszkał Ryland. Tamten jak zwykle sprawdzał serwisy społecznościowe i słuchał Demi Lovato.
-Ryland weź mi pomóż-poprosiłem.
-Jak możesz przerywać śpiewy królowej Demi?!!! Ty Rocky Mark'u Lynch'u gadaj w czym jestem ci tak niezbędny- chyba się troszkę wkurzył...
-Ryd i Van pijane, a Raura zatrzasnęła się w windzie- wyjaśniłem, a brat nic nie mówiąc udał się do drzwi. Postąpiłem tak samo.
-Ty pilnujesz dziewczyn- rozkazał brat, a sam udał się na dół do recepcji. Postanowiłem więc zająć się siostrą i jej przyjaciółką. Pierwszą rzeczą, jaką miałem zamiar zrobić było odciągnięcie Vanessy od kaktusa. To zajęcie nie należało do najłatwiejszych... Kiedy tylko próbowałem odebrać jej roślinę krzyczała:
-Jak możesz ranić Spike'a! Ed nie! Pochowaj mnie razem z Madeline!- te wypowiedzi były mega bezsensowne. Chciałem kontynuować zabieranie Marano doniczki z kaktusem, ale pojawił się większy problem- Rydel z mopem na głowie, domestosem w dłoni, który w każdej chwili mogła wylać i jakąś szczotką do dywanów na stopie. (Nie pytajcie jak to wymyśliłam, bo nie wiem xD ~od aut.)
-Umiem latać, wiesz Mary?- zwróciła się do mnie.
-Rocky nie Mary!
-Ale masz długie włosy i będziesz moją małą Marysią.
-Niech ci będzie. A teraz to ściągaj!
-Ale ja się z tym urodziłam!!!-krzyknęła z całej siły Rydel. Pewnie wszystkich pobudziła, a bezsilny ja zsunąłem się na ziemię i podparłem głowę o kolana. Nie mam siły i cierpliwości do nich... Chwilę tak posiedziałem i usłyszałem głos Lau, Ross'a i RyRy'ego. Szli po schodach śmiejąc się i dyskutując. Czyli prawdopodobnie się dogadali. Nagle zauważyłem biegnącego do nich Riker'a. Postanowiłem, że ja także podbiegnę. Wszyscy się przytuli zaraz po potwierdzeniu mojej wersji wydarzeń-czyli tego, że Rossy i Laura utknęli w windzie. Zaczęliśmy rozmawiać, ale zapomnieliśmy o jednym problemie-pijanej Vanessie i Rydel. Przechodząc obok kaktusa Nessy Riker zaczął krzyczeć:
-Wy pojeby! Jak mogliście jej nie odciągnąć?
-Sam spróbuj-wzruszyłem ramionami, a brat podszedł do starszej siostry Laury.
-Vanesso Nicole Marano, proszę puść ten kaktus-uśmiechnął się. Ku naszemu zdziwieniu brunetka odsunęła się od rośliny.
-Kiedyś będą zgodnym małżeństwem-skomentował Ryland-Niczym Ross i Laura.
-Co prosze?- spytała zszokowana brunetka.
-To, że ty i Ross będziecie udanym małżeństwem- zaśmiał się młody.
-Jak się nie pozabijamy...- rozmarzył się blondyn. Natomiast Rydel chyba się znudziła swoją wspaniałą stylizacją i zdjęła bez słowa akcesoria sprzątaczki. Odprowadziliśmy dziewczyny do pokoju i resztą udaliśmy się do królestwa Ross'a.
-Chłopaki, a co robi Ellington?- spytała Lau siedząc na kanapie obok Ross'a.
----------------------------------------------------------------
Witam państwa! A więc mam ten trochę krótki, bekowy rossdział dla was. Pytaliście kiedy next, więc proszę :) DZIĘKUJE WAM BARDZO ZA PONAD 4K WYŚWIETLEŃ <3

wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 27

*Oczami Rydel *
-No i skończone!-krzyknął Rocky gdy skończyliśmy rozpisywanie wokali. Teraz siedzieliśmy w siódemkę: ja, Van, Rock, Ell, Riker, Ryland i Lodo.
-A gdzie Ross i Laura?-spytał najmłodszy z nas. Szczerze mówiąc to nawet nie zauważyłam ich braku.
-Ross chyba poszedł pogodzić się z Lau i może wyszli na jakąś kawę. -wyjaśnił Rik.
-Zamawiam wódkę. Kto zostanie ?- poinformowała Marano. Po tym wydarzeniu wszyscy wyszli. Natomiast ja i Vanessa miałyśmy świetny humor. Kelner po jakimś czasie przyniósł alkohol i zaczęłyśmy świętować napisanie piosenki.

*Oczami Ross'a*
<podczas gdy Lynchowie pracują nad piosenką>
Po kilku próbach robienia hałasu zaprzestaliśmy. Znów zapadła krępująca cisza, którą postanowiłem przerwać:
-Nie wiadomo ile jeszcze będziemy tu siedzieć, więc zagrajmy w dwadzieścia pytań. Co ty na to?
-Okej. Lepsza gra z takim idiotą niż wieczna nuda. Kto zaczyna?- nie powiem, zaskoczyła mnie odpowiedzią.
-Może ja? Dlatego uważasz mnie za idiotę?
-Jesteś dwulicowy, zadajesz się z Mitchell, najpierw udajesz fajnego, a potem wymieniasz mnie na Court, Maię i Kendall.-odpowiedziała szczerze, po czym zadała pytanie - Dlatego najpierw byłeś dla mnie miły a potem to się zepsuło?
-Możemy o tym nie rozmawiać?- zastanawiacie się pewnie dlatego jej nie odpowiedziałem. Mogłem to zrobić, ale nie zrozumiałaby. Nigdy nie daje przekroczyć jakiegoś dystansu, a Lau już dawno go przekroczyła. Pomyślicie sobie "sam się przeczy. Przecież ma dziewczynę". Ja i Court - czy można to nazwać związkiem? Ta nasza relacja to parę słodkich słówek i selfie ma tumblerze. Taki związek nie związek.
-Przepraszam, ale może porozmawiajmy szczerze. Wiedz, że zawsze ci pomogę i możesz mi się wygadać.- uśmiechnęła się i ostrożnie położyła rękę na mojej. Dziwnie się poczułem, ale wydaje mi się, że przyjemnie. Miała tak gładką dłoń.
-Wybacz, ale nie jestem na to jeszcze gotowy. To wiąże się z moją przeszłością. Za to może spróbujemy odbudować naszą relację?-zaproponowałem.
-Jestem za. Jeszcze dwa tygodnie i będziemy razem mieszkać, więc wartałoby się jakoś dogadać. Jak nam się nie uda pomyślmy o naszym rodzeństwie. Na pewno chcieliby, żeby między nami było okej. W szczególności Van i Rik. Nie chcę, żeby się o nas kiedyś pokłócili.
-Spróbujemy?- spytałem z nadzieją wyciągając rękę w stronę Laury.
-Umowa stoi.- uśmiechnęła się podając rękę.
-Ok, zobaczymy jak długo się nie pokłócimy!- zaśmialiśmy się na moje słowa.
-Ross wszystko spoko, ale masz zamiar zostać tu na wieki?
-Nie. Próbowaliśmy już krzyczeć, ale nikt nas nie uratował. Myślę, że to bezcelowe.
-W sumie...- po słowach Laury nagle usłyszałem swój dzwonek informujący, że dzwoni Riker. Ustawiłem sobie specjalny sygnał dla brata kiedy jeszcze byłem młodym buntownikiem.
-Serio Rossy? "Uwaga ! Dzwoni Riker"?- zażartowała Laura marszcząc brwi.
-Tak, a masz coś przeciwko?- zażartowałem.
-Nie, skądże. -wybuchnęła śmiechem kiedy odbierałem.
-Cześć Rik!- podłożyłem telefon do ucha.
-Rufus?- usłyszałem głos Rydel.
-Mam na imię Ross.
-Rufusie zdradzasz mnie ze Spike'm?!-krzyknęła blondyna. Chyba popadła w chorobę psychiczną.
-Rydel Mary Lynch to ja twój brat Ross.- tłumaczyłem.
-Kto to Rydel Marta Lynch?-spytała.
-Ty!!!-krzyknąłem.
-Ale ja jestem Angelina Jolie.
-Dells dobrze się czujesz?- spytałem.- A skąd masz telefon Rikera?- dodałem po chwili namysłu.
-Riket go zostawił w Chicago, więc mu go przywiozłam.- moja siostra zwariowała....
-Riker był 20 lat temu w Chicago! Rydel, coś ty piła?- dopiero teraz spojrzałem na Laurę, która posłała mi zdziwione, niezrozumiałe spojrzenie. Postanowiłem ustawić tryb głośnomówiący. Nagle usłyszeliśmy:
-Ale nasz Titanic tonie! Edward Cullen mnie nie uratuje?- usłyszeliśmy głos Vanessy.
-Vanessa?-spojrzała na mnie Lau ze zdziwieniem.
-Dzwonią z telefonu Rikera. Dziwne, nie?-odparłem.
-One są dziwne.- wzruszyła ramionami.
-O dziwności Rydel to ja wiem. Wychowała się w rodzinie wariatów- zaśmiałem się na wspomnienie naszego wspaniałego dzieciństwa. To były czasy...
-Podziwiam ją za to.- przyznała Lau. Po chwili usłyszeliśmy dźwięk zakańczający połączenie.
-Co im się ubzdurało?
-Może dużo wypiły.- stwierdziłem.
-Znam Vanessę i ostatni raz piła na swoim promie (studniówka a USA~ od aut.). To nie w jej stylu.
-Dowiemy się jeżeli przeżyjemy w tej windzie.- uśmiechnąłem się na myśl wyjścia z tego okropnego pomieszczenia.
-Jeszcze sobie z tego żartuj...- szepnęła pod nosem moja towarzyszka.
-No czasem mogłabyś i ty.
-Dobra, nie wypowiadam się. Nie chcę kolejnej spiny.
-Ok. To co robimy?
-Nie wiem. Może jeszcze spróbujemy pokrzyczeć?
-A mamy inne wyjście?- wzruszyłem ramionami.
---------------------------------------------
Witam państwa! Mamy coś, czego mam nadzieje że się nie spodziewaliście. Pijane Ryd i Ness i koniec wojny Raury (chyba). Jeżeli kogoś obchodzi moje nudne życie to w tym konkursie z ostatniej notki przeszłam do następnego etapu! Wracając to pochwalę się, że rozdziałów na drugim blogu nie ma xD Także do nexta kochani!

wtorek, 10 listopada 2015

Rozdział 26

*Oczami Laury*
Wczoraj był mega zakręcony dzień. Ross, Court i ja zgubiliśmy się Mai, Dells i Ken. W sumie to ja i Eaton. Z tego co wiem nikt wam jeszcze nie opowiadał co się stało, więc ja to zrobię. Gdy dziewczyny nas odnalazły i zaprzestały przesłuchiwań blondyna Court i ja się pokłóciłyśmy, a raczej ja i Maia, ale tamta też jest obrażona. Maika do mnie z tekstem "Czy oni nie są uroczy?" na co ja "Aż razi w oczy." i od tego się zaczęło. Po wymianie zdań z brunetką nie chciałam zniżać się do jej poziomu i po prostu bez słowa wyszłam. Zwykle po kłótni z kimś przez cały dzień chodzę zła, ale tym razem tak nie było. To dzięki chłopakom piszącym piosenkę. Ryland zawołał mnie do pokoju Rocky'ego (gdzie wszędzie można było dostrzec żelki xD) żybym pomogła im. Wreszcie skończyło się, że z uśmiechem słuchałam śpiewającego Rikera i przypatrywałam się gitarom i laptopowi najmłodszego. Znam ich ponad tydzień, a traktuję jak braci. W Paryżu straciłam starą rodzinę, a w L.A. zyskałam nową. Rocky cały czas pisał słowa na "L". Dziwne nie? Czyżby odczuwał skruchę po kłótniach z Lodoviką? Tego gościa nikt nie rozszyfruje. Oczywiście w komponowaliśmy w towarzystwie (jak powiedział Ellington) dzieci Mozarta- Austina i Troya! Ryland rozlał sok na łóżko Rocky'ego i przez dzisiejszą noc on spał na podłodze, a brat na jego posłaniu. Po tym jakże ciekawym spotkaniu poszłam spać nie zważając na Delly, Van i Ross'a. Ogólnie na nic nie zwracałamm uwagi. Natomiast dzisiaj mam zamiar wyjść po południu na kawę z Ken lub Lodo. Po porannej toalecie musiałam wraz z blondynką i siostrą rozstrzygać spór o tytuł piosenki. Wreszcie zamiast wymysłów Ratlifa pozostało "Smile". Nie ukrywam że przypadł mi do gustu. Nigdzie nie zauważyłam Ross'a, który ostatnio wkurza się na cały świat, a głównie na mnie. Gdy ubrałam się w swoją ukochaną sukienkę i koturny bezzwłocznie opuściłam pokój. Ku mojemu zdziwieniu pod drzwiami stał przedostatni Lynch. Chciałam go olać, ale szarpnął mnie za ramię krzycząc:
-Laura przeproś w tej chwili Court i Maię, za to, co wczoraj odstawiałaś!
-To one powinny mnie przeprosić-wytłumaczyłam podkreślając zaimek.
-Co ci zrobiły?! Jesteś niemożliwa kobieto!
-Mogłabym wyliczać do jutra, ale spieszę się do kawiarni.- wyminęłam nastolatka z obrażoną miną, ale zdążył złapać mnie za ramię.
-Dlaczego mi to robisz,co? -pyta patrząc mi w oczy.
-Domyśl się, a teraz idę do Lodo. Mamy iść na kawę.
- A mogę z tobą?- Nic już nie mówiąc wyminęłam go i skierowałam się do windy. Gdy drzwiczki się już zasuwały do windy wpadł zdyszany blonyn. Spojrzałam na nie go z wrogością, a ten się uśmiechnął.
-Hej Laura.
-Pa Ross.- udawałam spokój.Nagle rozległ się jakiś trzask i zorientowaliśmy się, że winda stanęła. Prawdopodobnie pomiędzy piętrami. Zmieniłam spojrzenie na politowanie
-Co znowu?- spytał brązowooki.
-Gapisz się na mnie zamiast myśleć jak nas z tąd wyciągnąć!
-Skąd miałem wiedzieć, że wchodzisz do zepsutej windy? Uwierz mi, nie szedł bym wtedy z tobą. Mogłaś uprzedzić, że chcesz ją zepsuć!
-Ojejciu! Łaskę mi zrobiłeś łażąc za mną? Ty sam siebie słyszysz? No zadzwoń do Ney i się poskarż jaka to Lau jest dla ciebie zła!
-Zrobiłbym to już dawno. Wierz mi, ale nie mam zasięgu...
- Czemu nie mogłeś tu wejść z Maieczką i Courtney? Co, panie naj??
-Jesteś niemożliwa Marano!
-Co ty nie powiesz!
-Chciałem dojść do porozumienia, ale widzę że się nie da.
-Szczególnie dajesz mi do zrozumienia jak ci źle przebywać tu ze mną, a mówisz o zawieszeniu broni. Człowieku, przeczysz sam siebie!
-Chciałem się dogadać, naprawdę! Sama to uniemożliwiasz!
-Co ty nie powiesz! Teraz nas stąd wyciągnij!
-Żebym umiał...- westchnął z poirytowaniem- A może jakieś "Proszę Ross, wierzę w twoje możliwości i wiem, że nas stąd wyciągniesz?"- naśladował mój głos.
-Chyba ci to włoskie słoneczko za bardzo przygrzało na główkę, co?- naśladowałam słodkość i troskę.
-Spokojnie, nic mi nie jest. Martw się o siebie!
-Myśl, jak wyjść, a nie dyskutujesz!!!- krzyknęłam, a Lynch wyciągnął telefon.
-Nie ma zasięgu. Laura masz telefon?
-Tak, a co?
-Zadzwonimy z twojego.- wytłumaczył. Szybko wyciągnęłam wspomniany przedmiot .
-Nie mam nic na koncie.-posmutniałam.
-Możemy zadzwonić na czyiś koszt. A zasięg?!- w tej chwili w moich oczach zabłysły małe iskierki nadziei. Po chwili poczułam wibrację w dłoni, oznaczającą, że telefon się wyłącza.
-Extra!- krzyczę sarkastycznie.
-Co ty laska z tym telefonem robisz, że kiedy ci potrzebny to się wyłącza?
-Ej! Czytałam wspaniałe fanficion!
-Tsaa.. O 1D?
-Ty zawsze musisz wszystko komentować?- po tym zapadła cisza.

*Oczami Vanessy*
Siedziałam w hotelu i szkicowałam. Przy okazji rozmawiałam z Delly o wczorajszym dniu.
-Jak myślisz Maia i Lau się pogodzą?
-Szczerze mówiąc, to w to wątpie.- stwierdziłam.- Ale chyba polubiła Kendall.
-Też to zauważyłam. Z Lodo też.
-A tak sobie myślę, że ta piosenka Lodoviki jest taka mega. Kocham ją. Powinna nagrać jakieś demo czy coś.-zaczęłam
-Nom, żebyś wiedziała.
-Może jakoś jej pomożemy?
-Zastanowię się.
-Ok. Dzięki. Delly, co sądzisz o tej piosence chłopaków?
-Jest fajna. Uważam, że najlepiej brzmiałby w niej wokal Ross'a.
-Nigdy go nie słyszałam śpiewającego, ale wydaje mi się że pierwsza zwrotka byłaby idealna dla Rikera (mój fenomen napisał najpierw Rikrta! Kongratulejszons Klaudia~ od aut.)
-Skoro tak uważasz.-uśmiechnięta Rydel podniosła się i kierowała w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz Dell?
-Skoro mamy tyle pomysłów to idę po tekst. Wezmę ze sobą Rocky'ego do gitary, ok?
-Jasne, leć. -blondynka wybiegła niczym więzień. Po dwuch lub trzech minutach pojawiła się z Ellem i bratem w pokoju.
-Hej Ness!-krzyknęli radośnie.
------------------------------------



Witam państwa! Co tam u was? Możecie mnie zabić, że tak późno, ale mam ostatnio sporo na głowie. Czy wam też nauka odbiera wenę? Jeżeli kogoś to obchodzi to w poniedziałek piszę konkurs humanistyczny, więc trzymajcie kciuki <3 Nie mam pojęcia kiedy next, przyznaje się. No to starczy chyba wam czytania mojego jakże nudnego życia... P.S. Pisze też inny fanfic na wattpadzie, więc wpadać na LodoSwiftLynch 😊 Do napisania <3

czwartek, 22 października 2015

Rozdział 25

*Oczami Rydel*
-Dzwonię na policję.-stwierdziłam po kilku godzinach poszukiwań dziewczyn.
-Rydel, zaczekaj. Jeszcze raz ubejdziemy galerię.
-Nie!- krzyknęłam. Po chwili usłyszałyśmy dźwięk telefonu. Jak się okazało Van. Dziewczyna szybko wyciągnęła go.
-Nie uwierzycie! Courtney dodała przed chwilą zdjęcie na FB z Rossem. Są w McDonalds.
-To ja tam pobiegnę!- krzyknęły równocześnie Maia i Vanessa. Nie zdążyłam ich dogonić. Ponieważ ubrałam dziś moje ukochane różowo-czarne koturny wywróciłam się lądując z torebkami znanych marek na twarzy. Nie miałam dzisiaj szczęścia... Nawet Ness mnie nie zauważyła! Spędziłam kilka sekund na przeklinaniu pod nosem, ale potem widząc spojrzenia przechodniów postanowiłam się pozbierać. Wstałam podnosząc zakupy i zauważyłam, że szkiełko mojego ukochanego iPhona się rozbiło... To szczyt marzeń Rydel Lynch. Mam nadzieje że czujecie ten sarkazm. Wracając usłyszałam przejęty krzyk Maii:
-Wszystko ok? Co się stało Delly?- ja jej pozwalałam mówić do siebie zdrobniale?
-W porządku -( na pewno nie moja fryzura)- Nie martw się Maia.- wymusiłam uśmiech.
-Na pewno?- dołączyła do niej Marano.
-Na 100%.- zapewniałam przyjaciółkę.
-Co z naszymi zgubami?
-Znalazłam jedną z chłopakiem.- zaśmiała się Vanka wskazując na Court i Rossa.
-Porwałem swoją dziewczynę na kilka minut.- wytłumaczył blondyn.
-A Lau?-spytałam zauważając brak brunetki.
-Tego nie wie nikt...
-A Ken?- dodała Mitchell.
-Super...-westchnął sarkastycznie Ross. -To ja już pójdę.- zaczął się wycofywać.
-Nie ma mowy!- krzyknęła Courtney łapiąc go za rękę.
-Dlaczego?!! Pytam dlaczego?!!
-A jakbyś ty się zgubił?
-No to bym poszedł do hotelu?- bardziej pytał niż twierdził.
-Jak ja mogę być z kimś takim spokrewniona?! Jak?!
-Niestety tego nie wie nikt. Ross i ja zadzwonimy do niej.- zarządziła Ney. Zdziwiła mnie trochę, bo na pierwszy rzut oka za sobą z Lau nie przepadały.
-OK. To my przejdziemy się po galerii.- rzekła Maia.
-Spoko. To do zobaczenia.- w tej chwili rozdzieliliśmy się.

*Oczami Riker'a*
-To co robimy?- pytał Ell.
-Idziemy na piwko?- spytał Rock. (tsaaa... Ten co ostatnio bił soczek proponuje piwo xD Boshee ja z nich alkoholików zrobię...~od aut.)
-Nie mam ochoty. Wzięliście gitary?- powiedział RyRy.
-Tak, przecież my się bez gitar nie ruszamy.- wyjaśniłem radośnie.
-No to piszemy piosenkę!
-A ty RyRy?
-Pomogę wam.- wzruszył ramionami, na co każdy z nas uniósł brew ze zdziwienia. Ryland nigdy, przenigdy nie chciał komponować.
-Ok. No to ruszajmy. Mamy żelki?- zapewne domyślacie się kto jest autorem tego pytania. Oczywiście, mój braciszek Rocky!
-Całą walizkę!
-Ale ponoć dziewczyny trochę wzięły.
-One i żelki? Rydel zawsze je najmniej.
-A Laura i Van?
-Nessie wspominała, że ona i jej siostra też jedzą mało żelek, więc bez obaw!- uśmiech nie zchodził z twarzy Ellingtona na tę wiadomość.
-No i super!- stwierdził najmłodszy z nas po czym pognaliśmy do hotelu.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś najdziwniejszy rozdział w mojej bloggerowej karierze xD Nie masz o czym pisać? Napisz o żelkach!- mój tok myślenia. A więc odwieszam bloga :) Cieszycie się że najbadziej bez sensu, dziecinny i głupi blog powraca? Mam nadzieję, że tak! A tak na poważnie to rozdziały będą rzadko, ponieważ przygotowuję dla was coś ciekawego na Vilovers, jeżeli czytacie to się cieszę. A na drugim blogu już wkrótce next! Pa!


niedziela, 18 października 2015

Teledysk do "I know you got away"

Witam państwa! Dziś niestety nie rozdział, ale musiałam to napisać. Ta notka będzie typowo R5erowa ^^ A więc jak zapewne większość z was wie wczoraj wyszedł teledysk do "I know you got away". Chciałabym wyrazić swoje zdanie na temat klipu. A więc zdecydowanie ZA DUŻO ROUTNEY I ZA MAŁO DELLY! Dziewczyna, która (bogu dzięki) nie należy do zespołu jest pokazana przez 90% teledysku, a członkini R5 przez kilka sekund?! No sorry, ale mi się to nie podoba :/ To tak jakby (przykłady z bycia V-lover :*) w piosence Tini występował Harry z 1D xD Oczywiście klip uświetnił swoją zajebistością Rocky Mark Lynch ^^ Riker także świetnie zagrał. Czuję niedosyt widoku Ellingtona... Tak sobie myślę, że kolejnym video powinno być "Lithing Strikes" z główną rolą dla naszej blondynki :* Mniejsza podoba mi się ten dziewiętnastowieczny klimat :3 Jest taki magiczny, a według mnie najlepiej wpasowuje się w niego Riker ^^  Ogólnie nie przebił moich ulubionych "Heart Made Up On You" czy "Smile" :/ Mimo wszystko jest ok. Przepraszam, za emotki, ale bez emotek nie lubię pisać. A wy widzieliście teledysk? Co o nim sadzicie? Piszcie w komach!

wtorek, 13 października 2015

Prawdopodobne zawieszenie :(

 Witam państwa! Dziś mam troszeczkę smutną wiadomość, a mianowicie zawieszam bloga. Nie wiem na ile, lecz zawieszam. Powodami są brak weny, o wiele więcej nauki i moja inna pasja. Ostatnio jestem strasznie natchniona na grafikę komputerową i nie piszę zbyt często tu rozdziałów :( Ale na pocieszenie mam dużo pomysłów na drugiego bloga! Jutro po południu wyczekujcie postu! No to na tyle :) ~~Lodo Swift




P.S. Zostawiam wam kilka grafik :)

sobota, 10 października 2015

Rozdział 24

*Oczami Rossa*
Nadal szpiegujemy dziewczyny, ale z racji tego, że jesteśmy w małym Rossmanie przebraliśmy się i rozdzielilśmy. Testuję właśnie, jak wyczytałem, konturówki do ust w wielkich różowych okularach. Riker jest malowany eyelinerem przez jakąś kobietę, pracującą w sklepie, Rocky używa perfum Katy Perry, Ryland czyta sobie Vouge'a, a Ell ogląda lakiery do paznokci. Super męskie zajęcie, nieprawdaż? Natomiast Lau i Court kłócą się o ostatnią krwistoczerwoną pomadkę. Moja siostra próbuje je pogodzić. Pozostałe brunetki testują podkładki, czy coś takiego. No wiecie, ten beżowy krem do zakrywania zmarszczek i pryszczy.(Najlepsza definicja podkładu ever, Rossy! xD~od aut.) Po chwili zamyślenia zauważyłem czyjąś rękę na swoim ramieniu. Wystraszony szybko obróciłem się patrząc na śmiejące się przede mną... (obstawiajcie kogo xD~ od. aut)

*Oczami Rikera*
Nie mogłem znaleźć Ross'a, a właśnie była najlepsza okazja na opuszczenie sklepu. Zebrałem więc braci i niezauważalnie wyszliśmy stamtąd.  Młodszemu natomiast napiałem SMSa.
-Panowie, jeszcze płyta Jusa i starczy na dziś.- zarządził Rocky.
-Ale czy musimy zniżać się do tego poziomu, co chłopaki?- powiedział Ryland.
-Młody chociaż raz ma rację,- i ja postanowiłem odwołać tą akcję.
-No dobra, spadamy zanim przyjdą.-westchnął z niezadowoleniem Ellington. Wszycy bezzwłocznie opuściliśmy centrum handlowe przy okazji zahaczając o pizzerię i lodziarnię.  Idąc przez ulicę ktoś mnie nagle zatrzymał.
-Riker Lynch?- odwróciłem głowę i zobaczyłem rudowłosą dziewczynę z uśmiechem na ustach,
-We własnej osobie.-wypaliłem a po kilkusekundowym zastanowieniu dodałem- Dlaczego pytasz?
-Kocham twój zespół! Mogę prosić o autograf lub zdjęcie?
-Jasne. - w tym momencie dziewczyna zapiszczała.
-Ro...Ro....Rocky Lynch?!- niedowierzała na widok mojego młodszego brata. Ten natomiast marszczył brwi.
-Taak?
-Boże! Jest z wami Ross i Ell? Jeśli Rydel też, to umrę zaraz ze szczęścia. - na te słowa obok nas pojawił się Rattlif a rudowłosa zapiszczała.
-Niestety Dells i Ross są na zakupach.- powiedział łagodnie przyjaciel. Fanka się troszeczkę zasmuciła, jednak pocieszył ją Ryland podchodząc obok Rocky'ego.
-Ry.... Ry....Ry...- nie mogła wypowiedzieć.
-Ryland Lynch, a ty? -wyciągnął rękę. Nastolatka nadal zszokowana nie drgnęła, jednak po chwili zdała sobie sprawę, ze wartałoby uścisnąć dłoń.
-Jane Evans.
-Ładne imię.
-Dzięki. Jesteś super DJem.- rozmawialiby dalej gdyby nie mój telefon, na którym wyświetliło się zdjęcie mojej siostry.
-Przepraszam, siostrzyczka dzwoni.- uniosłem telefon po chwili naciskając zieloną słuchawkę. Gdy tylko odebrałem usłyszałem głośne krzyki:
-Riker Anthony Lynch!- musiało się stać coś złego, albo była mocno wkurzona. Tylko w tym przypadku zwraca się do nas drugimi imionami.
-Tak siostrzyczko, to ja.
-Co Ellington, Rocky i Ryland robią z telefonami, kurwa!!!
-Oj, bardzo nie ładnie się wyrażasz.-zażartowałem.
-No co, do cholery, robiłeś z tym telefonem?! Pytam się|!!
-Miałem wyłączony, tak samo jak chłopaki, a co?
-A co było powodem tego wyłączanie fonów?
-Byliśmy...ee.... w operze!- wymyśliłem na ostatnią chwilę.
-Wy i opera? Coś mi tu nie pasuje?
-No, ale takiej dla dzieci.
-Aaa... No tak, przecież normalnej byście nie chcieli obejrzeć. - po tym rozłączyła się. To było podejrzane...

*Oczami Vanessy*
No i super! Zginęły nam Court i Lau. Musimy je znaleźć, ale Rydel jak zwyke wymyśla jakies love story i happy endy. Cóż... Vanessa Sherlock Marano Holmes będzie musiałą wyruszyć na poszukiwania.
-No i wtedy Ross rzuci Courtney i się pocałują...- rozmarzyła się blondi przerywając moje przemyślenia.
-Ale teraz Rydel Mary Lynch nie odpływa w krainę marzeń, a szuka dziewczyn.
-Nie dogadamy się z nią.- wtrąciła Maia. Dziś zaproponowała wyzerowanie naszej relacji i zaczęcie wszystkiego od nowa. Ja się zgodziłam, natomiast Lau wszystkiemu zaprzeczyła.
-No to chodź. Idziemy na poszukiwania!-zarządziłam.  Potem ramię w ramię przemierzałyśmy galerię.

________________________________________________________________________
Witam państwa! Ja już po wycieczce i mam dla was nexta! Sorki, za te przekleństwa i że Ryd odwala, ale nie miałam pomyłu na rozdział. Musiałam wstawić ten psycho gif XD Dziś oficjalnie zaczynam kolejne FanFicion o R5! Zapraszam na "bohaterów" To na tyle, co mam do powiedzenia. Komy mile widziane ^^ Do napisania!

środa, 7 października 2015

Rozdział 23

*Oczami Ross'a*
-Nie wiem, dlaczego ja się na to zgodziłem.- powiedział Riker robiąc faceplam. Wszyscy przystaliśmy na pomysł Rock'a i postanowiliśmy śledzić dziewczyny, które wybrały się na zakupy. Wyprzedzając pytania, tak, mój brat i przyjaciel są chorzy psychicznie. (I autorka tego FF też :p~od aut.) . Rocky ignorując uwagę brata zapytał RyRy'ego:
-Masz tę lornetkę? -(nie będę tego komentował) na co chłopak pokazał mu przedmiot. -Świetnie, a ty Rik te liście kamuflażowe na głowę? - kolejny pokiwał twierdząco głową.- Ell, kamera?
-Jest!
-Ross, a płyta Justina Biebera?- zwrócił się do mnie.
-What the fuck? Po co ci Bieber?- spytałem zdezorientowany.
-Chcę zobaczyć, czy któraś go nie słucha.- nadal nie rozumiałem.
-Wrzucimy im ją pod nogi i która zauważy ją -jest Belieber.
-A nie prościej się zapytać czy go nie słuchają?-wtrącił najmłodszy z nas.
-Nie i nie dyskutuj.- odpowiedział stanowczo Ell, więc Ryland już o nic więcej nie pytał.
-Ja mam tę płytę.-przyznał się Riker.
-Wychodzimy panowie. - zarządził żelkocholik numer 2 (Rocky). Posłusznie opuściliśmy hotel i udaliśmy się w kierunku centrum handlowego.
-Tam są!-krzyknął Ryland wskazując na sześć znajomych dziewczyn. One niestety usłyszały nasze hałasy, więc szybko wskoczyliśmy za żywopłot, tak, że nas nie zauważyły i nie zastanawiając się poszły dalej. My więc wróciliśmy do podążania za nimi. Oczywiście, nie obyło się bez przystanku w celu kupna żelek. Nie dość, że mamy ich kilka walizek, to chłopaki jeszcze kupują...

*Oczami Lau*
<W galerii>
Zakupy z Mitchell i jej koleżankami nie okazały się jednak aż tak złe. Oczywiście nie zgadzałam się z Court, która doradzała Ken i Van. Ona ma okropny gust. Niczym Maia. Natomiast Jenner okazała się być nawet sympatyczna i szybko odnalazłyśmy wspólny język. Nie jest tak pusta jak Maieczka i Ney. Z nią da się fajnie pogadać :)
-Idziemy z Maią do H&M.- uśmiechnęła się Courtney, co mnie trochę obrzydziło.
-Ok, to ja biorę Rydel do Mohito.- powiedziała Vanessa.
-No to my z Lau do McDonalds.- zaśmiała się Kenn i chwyciła mnie za ramię.
-A to głodomory.- zaśmiał się znany mi głos, jednak nie wiedziałam do kogo należy. Na pewno nie były to dziewczyny. Rozejrzałam się i nie zobaczyłam nikogo czy czegoś podejrzanego.
-No to do zobaczenia za pół godziny pod Rossmanem.- postanowiła Mitchell. Po tych słowach wszystkie się rozeszłyśmy. Ja i Jenner udałyśmy się na górę, w celu posilenia się. Przy okazji rozmawiałyśmy o dzisiejszym dniu i opowiadałyśmy o sobie. Kiedy już zamówiłyśmy jedzenie i można było je odebrać wpadłam na kogoś. Niestety wpadłam w swojego hamburgera twarzą, a shake miałam na włosach.
-Świetnie!-szepnęłam z podirytowaniem. Kiedy uniosłam głowę zauważyłam jakiegoś blondyna, który widocznie zaniemówił. Moja złość sięgała zanitu...
-Co ty idioto robisz? Po****ło cie? Patrz jak chodzisz!- chciałam już odejść jednak złapał mnie za nadgarstek i mi to uniemożliwił.
-Zaczekaj! Nic się nie stało przecież!- na te słowa wywróciłam oczami.
-No, dla ciebie ubrudzenie mojej ulubionej bluzki to nic?
-No to mogę ci ją odkupić.- uśmiechnął się. Dopiero wtedy zorientowałam się, że Kendall stoi tuż obok mnie i nas obserwuje. Szybkim i gwałtownym ruchem wyrwałam od niego rękę i miałam zamiar opuścić bar. Chłopak w ostatniej chwili wręczył mi kartkę z jakimiś liczbami, mówiąc:
-To mój numer zadzwoń, to dogadamy się w sprawie bluzki. Jakby co jestem Max.- zignorowałam go i zwróciłam się do koleżanki:
-Chodźmy z tąd, zjemy gdzieś indziej.- przytaknęła i opuściłyśmy Mc'a.

*Oczami Rocky'ego*
-No wiesz Ross, nie można łączyć czerwieni z błękitem.- przedrzeźniał Vanessę Riker. Byliśmy w jakimś sklepie, którego nazwy nie pamiętam. Rydel i Van (bo to je postanowiliśmy szpiegować) przymierzały ubrania. Przy tym dyskutowały o trendach, czyli czymś, czego nigdy nie zrozumiem. Był taki czas, że Rydel zabroniła mi chodzić w moim ulubionym kolorze zieleni przez rok! W głowie się nie mieści, nie uważacie? Mniejsza, odpowiem co było dalej.
-Hrabino, udziel mi porad modowych.- przed najstarszym z nas ukląkł Ellington.
-A idź do księżnej.- wskazał na najmłodszego blondyna.
-Dobra, dajcie spokój, bo nas zauważą.- powiedział Ryland patrzący na Ness zmierzającą w naszą stronę. Szybko schowaliśmy się w przymierzalni.
-Ross, weź trochę schudnij.- szepnął RyRy, którego brat przyciskał do ściany. Na te słowa każdy z nas chciał wybuchnąć śmiechem, jednak się powstrzymaliśmy. Wystawiłem głowę zza kotary i zobaczyłem Marano przy kasie.
-Wyłaźić.- szepnąłem do braci i przyjaciela. Oni zaś szybko i sprawnie wyszli z pomieszczenia. Ryland odetchnął z ulgą. Po chwili szliśmy za dziewczynami do kolejnego sklepu, którym okazała się być... taa nooo.... sklep z kosmetykami. DROGERIA! (To jest napisane specjalnie :)
^Lovicam to zdjęcie <3 ~ls



-----------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś taki krótki i może nieciekawy rozdział. Nowa postać? Jak myślicie, Max zostanie w opowiadaniu na stałe?  Zeswatamy go z kimś? Maia, Court, Kenn czy może Lau? A więc teraz przyczyna tak krótkiego rozdziału. A więc wybieram się na wycieczkę szkolną na Roztocze i chciałam jeszcze przed nią dodać coś. Nie wiem czy mówiłam, ale rozpoczęłam tydzień temu pracę nad kolejnym blogiem. Mniejsza. Do soboty nie będę pisała nexta. P.S. Komentarze mile widziane. One naprawdę motywują. Pa!

sobota, 3 października 2015

Rozdział 22

*Oczami Rikera*
Od godziny siedzieliśmy przy stole. Trwała niezręczna rozmowa, w której udzielali się wszyscy, oprócz Ross'a i Courtney.
-Jak długo jesteście we Włoszech?- spytała Kendall.
-Już jakiś tydzień uśmiechnęła się Lau. Między tymi dwiema jest jakaś szansa na przyjaźń.
-Kendall kiedy musisz wracać do NY?- o swojej obecności przypomniała Maia.  Dziewczyny jeszcze chwile rozmawiały. Po chwili Ross i Court wstali trzymając się za ręce.
-A więc teraz powód naszego wyjścia.- uśmiechnął się patrząc na dziewczynę.- Ja i Courtney jesteśmy razem. - na tę wiadomość Rocky opluł sokiem marchewkowym ( Rocky zamiast czegoś mocniejszego bądź wody pije soczki xD~ od aut.) siedzącą na przeciw niego Lodovikę. Dziewczyna szybko wstała wycierając sukienkę chusteczką. Oczywiście, mój brat do niej podbiegł. Rydel się kompletnie wyłączyła, jakby analizowała tą wiadomość. Maia uśmiechnęła się szeroko, a Laura patrzyła na nią, Ross'a i Ney. Zaś Jenner ze współczuciem na Lau. Vanessa uśmiechnęła się lekko i pogratulowała parze, a Ryland musiał udokumentować tę, jak sam nazwał "historyczną chwilę". Ellington grał sobie w pou na telefonie i nic go nie obchodziło. Ja natomiast powiedziałem tylko:
-No to fajnie. Gratuluję.
-Dziękujemy.- uśmiechnęła się Eaton.
Każdy potem zajął się jedzeniem i rozmową. No oprócz Włoszki i Rock'a.  Na szczęście sukienka nie była aż tak poplamiona. Oczywiście wcześniej musieli się pokłócić... Zauważyłem, że średnio za sobą przepadają. Reszta wieczoru mijała nawet miło.

*Oczami Rydel*
<Następny dzień>
Każdy z nas był mega zmęczony po wczorajszym wieczorze, więc odpoczywaliśmy do 10:30. Nadal bym leżała, gdyby nie Nessie. Ja kocham zakupy, a ona to jakaś zakupoholiczka... Weszła (bez pukania) do mojego pokoju i krzyknęła:
-Zbieraj się Delly. Idziemy na zakupy!
 -Ale jak to? Po co?- zapytałam zaspana.
-Rydel nie wiesz co jest celem zakupów?- zaśmiała się.
-No kupowanie.- rzekłam z akcentem Ellingtona.
-Zadzwoń po Court, Ken i niekoniecznie Maikę. Ja dryndnę do naszej ulubionej włoszki.- po tym trzasnęła drzwiami. Po co jej Eaton i jej laski?


*Oczami Laury*
Ja i Courtney jesteśmy razem. Ja i Courtney jesteśmy razem. Ja i Courtney jesteśmy razem.- Te słowa krążyły mi cały czas po głowie. Uznacie mnie pewnie za nienormalną ... Znam faceta chyba tydzień a boli mnie to, że znajduje sobie laskę. Z tym jest jak z nadzieją na dobre stopnie w szkole. Zawsze dajesz z siebie wszystko i potem patrzysz na dwójkę. Ross wydawał się fajnym facetem. Takim odpowiedzialnym luzakiem, żartownisiem i nie brakuje mu pewności siebie. Nie liczyłam na jakiś związek czy nie wiadomo jak wielką przyjaźń. Chciałam aby został kimś, komu mogę się wygadać, pośmiać czy pójść do klubu i się upić do nieprzytomności. Wracając nie tylko tamte słowa krążyły w mojej głowie. Wyobrażałam sobie wczorajszy wieczór w zwolnionym tempie... Coraz bardziej bolało. Jednocześnie widziałam jak niósł mnie niczym księżniczkę, a potem jakiś worek do Rikera, szeptał "Nie zadzieraj z Rossem Lynchem", pomaga mi i mówi o tych drzwiach między naszymi pokojami czy prawie oświadczającego się kilkanaście godzin temu. Te kilka dni tyle zmieniło... Z drugiej strony dzięki temu miałam okazję lepiej poznać Rylanda, który jest mega zabawny i sprawia, że nie myślę o jego bracie. Obydwu bardzo lubię i pogodziłabym się z Rossem, ale póki co jest w szponach Court , więc to wywoła kłopoty. Jeszcze z zazdrości na mnie Maieczkę naśle xD Sama sobie (jak powiedział RyRy) ze mną nie poradzi. Lynch niech się zadaje z tymi dziewczynami. Nie obchodzi mnie to. Na pewno daleko na tym nie zajedzie. A shipować wolę bohaterom FanFiction niż im... (mój cytat xD~od aut.)

*Oczami Rylanda*
<godzinę później >
W moim cudownym wypoczynku musiała mi przeszkodzić Lau. Ja sobie leżę a ona wparadowuje mi do pokoju i drze się:
-Ryland!!! Idziemy z dziewczynami na zakupy i powiedz o tym chłopakom.- po tym wyszła nawet nie czekając na moją odpowiedź czy jakieś oznaki życia. Typowa dziewczyna wybierająca się na zakupy... Zwlekłem się z łóżka i ubrałem, a potem miałem zamiar posłuchać muzyki. Niestety, przeszkodził mi w tym Rocky, który zawitał w moim pokoju wraz z resztą rodzeństwa.





--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam najlepszych czytelników ever w takim nijakim rozdziale! Mamy Rourtney :( Ale nie martwcie się, bo nie na długo. A tak by the way kogo z tego opowiadania lubicie najbardziej?
 KOMENTARZE MILE WIDZIANE :D Do napisania!

poniedziałek, 28 września 2015

Rozdział 21

R*Oczami Rydel*
-Wiesz, Ell muszę się zastanowić.- powiedziałam najłagodniej jak umiałam, ale mimo to mina chłopaka zrzendła.
-Dobrze, ale wrócimy do tej rozmowy.
-Obiecuję.- powiedziałam z ręką na sercu. Po chwili wyszliśmy z restauracji, w której przebywaliśmy i postanowiliśmy odszukać resztę. Przy smsach i telefonowaniu poszło szybko. Po piętnastu minutach razem wracaliśmy do domu. Lodo i Rocky patrzyli na siebie z widoczną niechęcią. O co chodzi? Pewnie Lau wie!
-Co się stało Rock'owi i Lodovice?- szepnęłam.
-To dość długa historia...- westchnęła.
-Mamy trzy godziny jazdy. Opowiadaj.- uśmiechnęłam się krzepiąco.
-A więc ja chodziłam sobie z Rylandem, Lodo robiła zdjęcia a Rocky się smucił, że rozdzieliliśmy jego i Ellingtona. Najpierw się złościł i boczył na nas, ale potem postanowił zwrócić uwagę Lodoviki.
-Co ten pacan wymyślił?
-Wchodził Dudu w kadr zdjęć. Wkurzyła się na niego, ale potem postanowiła pogadać. Mieliśmy godzinkę spokoju, ale potem zaczął ją namawiać na psikusy. Wkurzyła się i przyszła, żebyśmy coś z nim zrobili, a gdy zagroziliśmy telefonem do ciebie i zakazem żelków przeprosił ją, ale żeby tego uniknąć. Teraz się na siebie gniewają.
-Dostanie mu się.... Jak Riker się dowie będzie źle...
-No to może mu nie mówmy?
-Zobaczę jak dalej będzie się zachowywał i się okaże.- stwierdziłam.
-Ok. A co rob...- Lau chciała o coś zapytać, ale przerwała jej Van. Pojawiła się praktycznie z nikąd. Siedziała przecież na drugim końcu autobusu z Rikerem.
-Idziemy jutro na zakupy?
-Nie wiem, może.- uśmiechnęłam się.
-Ale nie na cały dzień?- spytała z nadzieją Laura.
-O to chodzi. Przecież musimy cały dzień robić zakupy.
-No, ale mnie to trochę nudzi i męczy.
-Bez dyskusji idziesz z nami!- postanowiła Nessie.

*Oczami Ross'a*
<Cztery godziny później>
Rodzinka , Marano i Lodo wrócili godzinę temu. Dziś miałem przedstawić oficjalnie Courtney jako moją dziewczynę. Będzie się działo... Za piętnaście minut idziemy w dwunastkę (ja, Riker, Rocky, Ryland, Rydel, Ellington, Laura, Vanessa, Lodovica, Maia, Courtney i Kendall) do restauracji. Zapewne ciekawi was dlaczego Dudu, Ken i Maia też. Z tego co wiem Rocky wkurzył Lodo i zaproponował jej w ramach rekompensaty wyjście z nami, a Jenner i Mais idą z Court, aby ją wspierać. W moich drzwiach nagle pojawiła się Courtney. Ubrała się w mój ulubiony kolor <3 Ślicznie jej w żółtym. A tak by the way ja zamierzałem wyjść w garniturze i żółtym krawacie.
-Rossy, a jak mnie nie polubią?
-Muszą cię polubić.- przekonywałem.
-Ale...
-Nie przejmuj się nimi. Najważniejsze, że ja cię kocham.- w tym momencie chciałem ją pocałować, ale ona gwałtownie się odsunęła.
-No co?
-Zepsujesz mi makijaż. Chcę zrobić dobre pierwsze wrażenie.
-Oj, no ok.- powiedziałem smutnie.- Wychodzimy?
-Jasne, - po pozwoleniu udałem się do drzwi aby wyjść. Przedtem, oczywiście przepuściłem moją dziewczynę. Po chwili zauważyłem Laurę z Rylandem. Ubrali się pod kolor. Czyżby oni też byli razem? Od kiedy mój brat gustuje w psycholkach? Nie ważne... A więc Rydel jak zawsze na różowo. Jak jej się ten kolor podoba i nie nudzi? Dziwi mnie to. Mniejsza... Ja, moje rodzeństwo i siostry Marano udaliśmy się do restauracji, w której się umówiliśmy z Lodo i dziewczynami. Każdy miał świetny humor, no może oprócz Court i Lau. One pożerały się wzrokiem. Podczas drogi nic do siebie nie mówiliśmy.
-Ross o co chodziło z tą rozmową?- spytał Riker przerywając niezręczną ciszę.
-Wszystko w swoim czasie.
-Rossie Shorze Lynchu pożałujesz trzymania mnie w niepewności.- powiedział z udawanym spokojem.
-Proszę, chociaż raz poczekaj- uśmiechnąłem się.
-Ostatni.

*Oczami Laury*
Nie no, nie spodziewałam się kolacji z Mitchell i jej panienkami. Wieczór zapowiada się wręcz super. Mam nadzieję, że czuć moje niezadowolenie. Ross i ta laska w żółtej sukience cały czas na siebie patrzą. Czyżby zapowiadało się coś (nie)dobrego? Może oni są parą? Ubrali się pod kolor. Zarzucicie pewnie to samo mi i Rylandowi, ale u nas to zwykły zbieg okoliczności. Po prostu obydwoje lubimy czerwony? Zauważyłam, że Delly inaczej patrzy na Ellingtona. Vanessa mówiła coś o ich wypadzie do restauracji sam na sam. Dziewczyna nic o tym nie mówiła. Może stało się coś poważnego?
<W restauracji>
Gdy dotarliśmy do restauracji przywitałam się z obecną tam już Lodo. Tak, jak moi towarzysze przywitałam się. Gdy chcieliśmy usiąść przy stole Ross krzyknął|:
-Prawie zapomniałem. To Courtney Eaton. - wskazał na brunetkę, która wydawała się nie być sympatyczna...



----------------------------------------------------------------
No i mamy next! Pisany, że tak powiem na raty xD Miałam wielką ochotę na stworzenie stroi, wiem, że dla niektórych to denerwujące, ale cóż... Tak się zastanawiam nad wprowadzeniem jednej, stałej pory na rozdziały. Co powiecie? A w rozdzialiku mamy Court, która zapewne was jeszcze nieźle wkurzy... Jak myślicie jak nasza ekipa zareaguje na Routney? Happy czy też nie? Next wkrótce <3

sobota, 19 września 2015

Rozdział 20

*Oczami Ellingtona*
Siedziałem z Rydel w jednej z Watykańskich restauracji. Od jakiegoś czasu czuje do niej coś więcej niż tylko przyjaźń.
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-zacząłem niepewnie. Blondynka uśmiechnęła się :
-Jak mogłabym zapomnieć dzień w którym jakiś debil wylewa kawę na moją ulubioną bluzkę?- zażartowała, jednak mi nie robiło się do śmiechu. Ja chce jej wyznać miłość a ona mnie nazywa debilem... Super, nie no Ratliff na pewno nie da ci kosza xD (Mam nadzieje że czujecie ten sarkazm) .- No bo Rydel od tego dnia tyle się zmieniło. Kiedyś dostrzegałem w tobie "siostrę", ale teraz zrozumiałem że cię kocham.- wreszcie to z siebie wyrzuciłem.Delly chyba była w lekkim szoku...


*Oczami Rikera*
-To miejsce jest niezwykłe.- westchnęła zmęczona Van. Spacerowaliśmy od kilku godzin po placu świętego Piotra. Dlaczego? A więc Ell przygotował niespodziankę dla mojej siostry i od kilku godzin nie wracają.
-Zgadzam się.- przytaknąłem dziewczynie. Znajdowałem się w pięknym miejscu z wyjątkowymi osobami.
-Ale jak myślisz? Wrócą jako Rydellington?- zaśmiała się.
-Nie mam zielonego pojęcia, ty shipperko.- dałem jej kuśkańca w żebra.
-Oj, Rik...-westchnęła- Ja tylko chcę ich szczęścia.
-Ja w sumie też.- powiedziałem. Rozmawialibyśmy dalej, gdyby nie sms właśnie do mnie przychodzący. Wyjąłem telefon z kieszeni, aby sprawdzić kto pisze.

Od: Ross

Riker, gdzie jesteście?

Do Ross:

W Watykanie. A ty u Mai?

Od Ross:
Wyjątkowo nie. Kiedy wracacie?

Do Ross:

Za dwie godziny będziemy w hotelu. Coś się stało?

Od Ross:

To nie rozmowa na telefon. Miłego zwiedzania :)

Popisałem chwilę z Rossem, a Van sprawdzała FB, TT, IG i Wattpad. Gdy obydwoje oderwaliśmy się od telefonów Ness zauważyła moją zmartwioną twarz.
-Co się stało?
-Ross i rozmowa nie na telefon... Martwi mnie to.- westchnąłem.-Ostatnia jego rozmowa nie na telefon zrujnowała nasze życie.
-Czemu?
-W ten sposób zwołał nas do szpitala i powiedział, że rodzice nie żyją.
-Tak mi przykro...- zaczęła
-Nie musisz mnie pocieszać. Brakuje mi ich, ale pogodziłem się ze stratą...
-A tak w ogóle to gdzie reszta?
-Ryland, Lau, Rock i Lodo?
-Nie, wszyscy święci.-powiedziała sarkastycznie.
-Z tego co wiem to gdzieś łażą.

*Oczami Rocky'ego*
-Oj, no weź... Będzie fajnie...-powiedziałem do Lodo.
-Nie, Rocky. Nie mam zamiaru wtryskiwać bitej śmietany Rylandowi do majtek!-powiedziała stanowczo. (Rock i te jego pomyły... Jak ja to wszystko wymyślam? xD~od aut.)
-No to chociaż wpuśćmy mu do pokoju pająka. Lodo, proszę...- błagałem, jednak na marne,
-Prosić to ja mogę cię o to, żebyś się zamknął.
-A może wlejemy błota do szaponu Rydel? Wiesz, takie błotne truskawki. Ciekawe, nie?
-No wyobraź sobie Rokusiu, że nie!
-A posadzenie kota we włosach Ellingtona?
-Nie i żaden z twoich pomysłów nie jest mądry i ciekawy.
-Ale przefarbowanie Rossa na róż jest!- upierałem się.
-Uważaj, żeby ktoś cię nie przefarbował na tęczowo!
-A ty na zielono! Albo nie, czerwono!- Włoszka udała się w stronę Rylanda i Lau zostawiając mnie samego. Postanowiłem również udać się w stronę tamtej dwójki.
-Lodovica/Rocky mnie wkurza.- powiedzieliśmy jednocześnie.
-Czy to jest przeznaczenie?- spytała RyRy'ego Lau mając na myśli mnie i dziewczynę.
-Najwidoczniej.- zaśmiał się mój brat.
-Najwidoczniej ona nie jest Ellingtonem!
-Najwidoczniej Rocky to ciota!- odgryzła się.
-Spokój!!!-krzyknęła Laura.
-Macie się dogadać.- zarządził młodszy brat.
-Wszystko będzie ok, jak on mnie przeprosi.
-Tssaa... Chyba w twoich marzeniach!
-Lau dzwoń do Ryd, ja do Rika. Szykuje się zakaz żelków.
-Ok.- Marano przytaknęła. Gdy obydwoje mieli dzwonić postanowiłem przeprosić Comello.
-Stop! Lodo przepraszam.- powiedziałem wyciągając do niej rękę.
-Przeprosiny przyjęte.- uśmiechnęła się podając dłoń,
-Nooo....Trzeba było tak od razu!


----------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś odrobinkę dłuższy rozdział :) Taki, nijaki :( Nie komentujecie zbyt często i nie mam motywacji :'( A więc co powiecie na Rydellington? Macie ankietę <3 Także głosujcie, bo wy zdecydujecie o istnieniu tej parki. Riker i Van robią się nudni, prawda? Biedna Lodo... użeranie się z Rockym nie mogło należeć do najlepszych zajęć, prawda? Mam już co do nich pewne plany ^^ A nasza Raura stoi w martwym punkcie :"( Next nie wiem kiedy :( Szkoła, blog i stronka graficzna to dość trudne połączenie... Nie przedłużając, do napisania!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
2 KOM=NEXT

niedziela, 13 września 2015

Rozdział 19

*Oczami Ross'a*
<Tydzień później >
Moja rodzinka z siostrami Marano już od kilku dni codziennie zwiedzają Włochy. Ja, Kendall, Maia i Courtney robilibyśmy to samo, ale nie możemy ze względu na skręconą kostkę Jenner. Codziennie się spotykamy i czasem wychodzę gdzieś z Ney. Zapomniałam powiedzieć wam o najważniejszym, czyli tym, że ja i Eaton jesteśmy razem. Oczywiście na razie nie mówiłem domownikom, ale jutro ma się to zmienić. Nie mogę się doczekać reakcji Laury... Będzie jednym słowem ciekawie. Mamy jeszcze w planach odwiedzić jakąś rodzinę, ale zna ją tylko Riker. Wydaje mi się, że on coś knuje... Jeszcze kilka tygodni temu wiedziałbym pierwszy, ale pokłóciłem się z nim o Marano. On uważa, że Lau to przemiła osoba i powinienem ją (za nie wiem co) przeprosić. Rik wymienił mnie na Vanessę...


*Oczami Rocky'ego*
-Uwaga ! Zmiana planów - Raura to Ryland i Lau!- krzyknąłem znudzony rozmowami wspomnianej dwójki. Zwiedzaliśmy Watykan, co mnie zaczynało denerwować. Żadnych żelków, Ellingtona, wygłupów? Dla mnie to horror. Rozdzieliliśmy się godzinę temu i odpoczywam od Rikessy, Rydel i tęsknię za Ratliffem. Normalnie bym sobie chodził z RyRym, ale on plotkować z Marano. Była z nami jeszcze Lodovica, robiąca zdjęcia.
-Rocky, przeszkadzasz!- krzyknęła ciemnowłosa gdy wszedłem jej na kadr.
-No ale mi się nudzi.-żaliłem się na marne.
-Ryland powiedz mu coś...- Comello zwróciła się do Rylanda.
-Rocky zachowuj się! Zadzwonię po Rikera.- zagroził.
- A ja po Rihannę.- odgryzłem się.
- Dobra, rób te swoje foty.- poddałem się odsuwając się aby Lodovica mogła zrobić zdjęcie.
-Dzięki.- uśmiechnęła się po uwiecznieniu zabytku zwróciła się do mnie - To o czym chcesz pogadać?
-Widzisz jak Ryland ślini się do Laury?- spytałem cicho, jednak brat usłyszał.
- Taa... A ty podrywasz Lodovikę!


------------------------------------------
Witam państwa! Nastąpiła zmiana planów. NIE ZAWIESZAM BLOGA! Kocham pisać to ff i spróbuje je dokończyć. A w rozdziale (chyba za krótkim, bo pisanym na fonie) ! Spodziewaliście się ich razem? Czyżby Rock podrywał Dudu? A może Ryland Lau? Co z Rossym sfochanym na całą rodzinę? Co tam u Van? Odpowiedzi na te pytania już w nexcie! Taże, do napisania!
KOMENTUJESZ =MOTYWUJESZ!

sobota, 12 września 2015

Przerwa

Witam państwa! Dziś niestety nie przychodzę z rozdziałem, a ogłoszeniem. Muszę na jakiś czas zawiesić bloga. Niestety klasa szósta nie należy do najłatwiejszych... Ośmiogodzinne siedzenie w szkole nie pomaga w pisaniu. Poza tym zauważyłam spadek wyświetleń i brak komentarzy po najnowszymi postami :( Może za kilka dni pojawi się rozdział, ale będzie to taki na pocieszenie. Nie przedłużając do napisania

niedziela, 6 września 2015

Rozdział 18

*Oczami Rylanda*
<Next Day xD>
-Hhahahah. Serio RyRy?- zapytała mnie Lau po tym, gdy opowiedziałem jej jedną z moich największych wpadek. Dziś od rana rozmawiałem z dziewczyną. Rikessa planowała dziś zwiedzanie, Rocky z Ellingtonem postanowili iść do kilku pizzeri, aby sprawdzić gdzie serwują najlepszą potrawę,  za to Rydel była nieźle wkurzona... Ross wczoraj sprowadził do hotelu jakąś koleżankę (oczywiście brzydką, ponieważ mój  braciszek nie ma gustu). Niezadowolona Dells właśnie robi przesłuchanie tej dwójce. Tak by the way nie rozumiem tej rodziny. Nie raz usłyszałem "Ryland znalazłbyś sobie dziewczynę, co?", "RyRy zostaniesz starym kawalerem" itp. To samo mówili Rossowi, a jak chce nam zaprezentować kandydatkę na partnerkę jego rodzona siostra robi im przesłuchanie. I jak tu mieć dziewczynę? Rozmyślałbym dalej, gdyby nie ręka Marano przerzucona tuż przed moimi oczami.
-Ziemia do Rylanda! Co dziś robimy?- przez chwilę nic nie mówiłem, jednak po kilku minutach wydusiłem :
-Sorry, myślałem o rodzince, Rossie i tej wczorajszej brzyduli.- zaśmiałem się, a ona nadal była smutna.- na miejscu księżniczki Rossa nawet bym nie patrzył na tę kukłę. Ty jesteś sto razy ładniejsza.- zaczerwieniła się słysząc moje słowa.
-Dzięki. Czemu mówisz na Ross'a księżniczka?- spytała widocznie zaciekawiona.
- A wiec gdy mieliśmy w przedszkolu bal przebierańców mój braciszek wybrał jako kostium strój księżniczki pożyczony od Delly.
-Nie no, nie znałam go od tej strony.- powiedziała Laura po czym zaczęła się śmiać.
-A Riker to hrabina. W liceum kazali mu zagrać macochę w kopciuszku.- wyjaśniłem.
-Oryginalną macie przeszłość. Hah.
-Jestem tego w pełni świadom. Może opowiesz coś o tobie i Vanny?
-Ok.- Lau zgodziła się, po czym opowiedziała mi prześmieszną historię o płoszeniu facetów siostry.


*Oczami Rydel *
Dzisiejszy poranek zmarnowałam na prawieniu kazań Rossowi na temat przeprowadzania "pięknych" plastików. Tamten upadł na swój głupi łeb... Z Rockym nigdy nie było tylu problemów jak z nim. Z resztą co ja się przejmuję? Rik sobie z nim porządnie pogada. Niech się młodzieniec boi. Dobra, Delly mów na temat. A więc po ostrej rozmowie z Rossem i tą brzydulą postanowiłam dołączyć do Rylanda i młodszej Marano. Po wykonaniu telefonu do brata wyszłam z hotelu. W naszej ulubionej kawiarni spotkałam RyRy'ego, Laurę, Ella, Rocky'ego i Lodovikę, o której obecności mnie nie poinformowano.
-Cześć!- powiedzieli wszyscy chórem.
-Hej. Jakieś plany na dziś?-przywitałam się i spytałam.
-Za namową Rocky'ego i Lau zgodziłam się wam pokazać Rzym.- uśmiechnęła się Comello.
-Rock potrafisz być przekonujący?- spojrzałam na wspomnianego brata ze zdziwieniem.
-Oj, jeszcze nie wiesz o mnie dużo siostrzyczko.- puścił oczko.
-Dobra nie podlizuj się. Idziemy?- wskazałam na drzwi.
-Pozwolisz dopić?- zapytał Ratliff lekko unosząc szklankę z sokiem. Dopiero teraz zauważyłam, że coś piją. Pokiwałam twierdząco głową.




----------------------
Witam państwa! Możecie mnie zabić... To wszystko przez szkołę, której serdecznie nienawidzę. A więc mamy kolejny rozdział. Co sądzicie o Rossie i Court? Konkurencja dla Lau? Mam dzisiaj wielką ochotę spoilerowania, ale się powstrzymałam. A więc mam dla was dość sporo informacji. Po pierwsze Z RACJI TEGO ŻE MAMY ROK SZKOLNY ROZDZIAŁY BĘDĄ POJAWIAĆ SIĘ RZADKO. Po drugie CHCIELIBYŚCIE MARATON? Dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi, a więc kilka rozdziałów na dzień? Jak będzie dużo komów to go wam zrobię. P.S. Dziękuję za wszystkie komentarze i wyświetlenia <3 Mam najlepszych czytelników na świecie :) No się rozpisałam, zamiast zaczynać next. Pa!
KOMENTUJESZ=

piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 17

*Oczami Lau*
Ubrana, umalowana i gotowa chciałam wyjść z pokoju. Jednak otwierając drzwi czekała na mnie niespodzianka. Pod moimi drzwiami leżały moje ulubione kwiaty-różowe róże. Musiały być od Ross'a ponieważ po naszej kłótni czymś rzucił w drzwi. Szybko podniosłam kwiaty i zabrałam je do pokoju, po czym stamtąd wyszłam kierując się do Rydel, która stała w korytarzu.
-Cześć Lau. Co się stało?- spytała.
-Hej Delly. Jednym słowem facet- zaśmiałam się.
-Który idiota chce stracić jaja?
-No tak się składa, że musisz zaatakować swojego młodszego braciszka.- po moich słowach wybuchłyśmy śmiechem.  Przyszła Van, która do nas dołączyła.Kiedy skończyłyśmy zaczęłyśmy plotkować o nowej piosence One Direcion (super temat dziewczyny xD Nie powiem xD ~od aut.). Był to ulubiony zespół naszej trójki, a z opowiadania Rydel dowiedziałam się, że znienawidzonym chłopaków. Bycie Direcioner z nimi... Współczuję jej. Doceniam coraz bardziej Vanny. Nie rwała mi plakatów (przypadek Ross'a), dorysowywanie wąsów Harremu i Liam'owi (Ellington), "farbowanie" Zayna na fioletowo (Rocky), usuwanie wszystkich piosenek 1D (Riker). Tylko Ryland ją dobrze traktował i sam słuchał boy bandu. Niestety z niego wyrósł...

*Oczami Rocky'ego*
Siedziałem z Ellingtonem i jedliśmy pizze. Byliśmy we Włoszech, więc grzechem byłoby jej nie spróbować. Riker z RyRy'm poszli na spacer, a dziewczyny, chwila, co robiły dziewczyny?
-Ell co robią dziewczyny?- spytałem Rattlifa pijącego colę.
-Z tego co wiem rozmawiały o One Direction.- zaśmiał się,
-Aha, to dobrze, że ich tu nie ma.
-Nooo...  Znów musiałbym słuchać o lokach Harrego.- złapał się teatralnie za głowę.
-Nie ważne. Jakie plany na dziś?
-Może... hmm...- przyjaciel również nie miał pomysłu.
-No cóż... Może pogramy na gitarach?- zaproponowałem, a przyjaciel przystał. Poszliśmy do hotelu i chwyciliśmy gitary.

*Oczami Ross'a*
<20:20>
-Dzisiejszy dzień był extra.-stwierdziła Court.
-Zgadamy się.-powiedziała Kendall i Maia jednocześnie, na co ja się zaśmiałem.
-No ja też. Szkoda, że ten dzień się już kończy.
-Wcale nie, bo za godzinę idziemy do klubu. Ty też Rossy.- uśmiechnęła się Ken.- Do zobaczenia przed twoim hotelem.- złapała dziewczyny z ręce i poszły w swoją stronę. Ja udałem się do hotelu i przy wejściu do pokoju spotkałem zdenerwowaną Rydel.
-Ross Shor Lynch do mnie!!!-krzyknęła. Musiało być źle, ponieważ zwracała się do mnie w ten sposób tylko podczas wściekłości.
-Też miło cię widzieć siostrzyczko.- podszedłem do niej z niepewnym uśmiechem.
-Nie rób mi na złość i się nie szczerz! Gadaj gdzie dziś byłeś i co zrobiłeś Lau!
-Nic?- bardziej spytałem niż stwierdziłem.- A dziś zwiedzałem z Maią i jej dwiema koleżankami miasto.
-Znowu Mitchell? Serio Ross?!!!
-Nie drzyj się, bo wszyscy cię usłyszą i nas z tąd wyrzucą.
-A ty gdzieś się jeszcze wybierasz?- spytała. Chyba zauważyła po moim głosie, że mi przeszkadzała.
-Tak, a co?
-Gadaj gdzie.
-Do klubu. Też z dziewczynami.
-Lynch!-krzyknęła gdy poruszyłem klamką.
-Tak się nazywam. - uśmiechnąłem się, czego siostra nie odwzajemniła.
-Kurde, Ross-(Delly raczej nie mówi kurwa)- Masz innych znajomych. Zamiast balować z Majeczką zastanów się jak przeprosić Laurę.- już nic nie mówiąc poszła do pokoju Vanessy. Pewnie oglądają romanse. Ja natomiast szybko się odświeżyłem i ubrałem na imprezę.
<W klubie>
Dziewczyn nie było pod hotelem, ale wcześniej wysłały mi adres klubu. Udałem się na miejsce. Po rozejrzeniu się zobaczyłem tylko Courtney. Od razu podszedłem i się przywitałem:
-Hej. Gdzie Maia i Kendall?
-Zostały w hotelu, b Ken wracając skręciła sobie kostkę. Maika postanowiła z nią zostać.- wyjaśniła.-Jesteś skazany na mnie.- Ney wybuchła śmiechem.
-No cóż będę musiał przeżyć.- zażartowałem. Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy na parkiet.
------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! No to mamy krótki i nudny rozdział. Nie podoba mi się za bardzo i przepraszam za pięć linijek o 1D. Winne są autorki ff z wattpada. No i niedługo szkoła, a Klaudia nie ma ani jednego rozdziału na zaś xD Rozdział miał pojawić się juro bądź w niedziele, ale pomyślałam, że zrobimy okazyjny. Dzięki Rylandowi nie napisałam rozdziałów na zaś, bo jarałam się jego nową piosenką, którą wam wstawię na koniec. Także to chyba wszystko. Żegnam!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 16

*Oczami Riker'a*
Obudziłem się o 7:00 rano z bólem głowy i kacem. Po doprowadzeniu się do porządku dziennego postanowiłem odwiedzić Vanessę w pokoju. Wyszedłem ze swojego królestwa i udałem się do pomieszczenia zamieszkiwanego przez starszą Marano. Po drodze spotkałem Ross'a, który szedł w stronę pokoju Lau. Z tego co wiedziałem Laura nie miała najmniejszej ochoty go widzieć.
-Rik co ty robisz?- spytał mój młodszy brat.
-Mógłbym zadać to samo pytanie.
-Idę do Laury, a wcześniej do kwiaciarni.- miałem go wcześniej prosić aby tam nie szedł, ale może chciał ją przeprosić.
-Ja wybieram się do Nessy.
-Aha, to powodzenia brachu.- uśmiechnął się.- Pamiętasz coś z wczoraj?
-Kompletnie nic, a ty?- powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Cóż. Ja też. Spadam. Cześć.- pożegnał się.
-Pa.- po tych słowach zapukałem do drzwi przyjaciółki.
-Kto się dobija?- powiedziała zaspanym głosem.
-To ja, Riker.
-Aha, czyli mój mąż?- czy ja żeniłem się z Van? Wylądowałem w Vegas?
-Co?- w tym momencie dziewczyna otworzyła i pokazała ruchem ręki, abym wszedł i usiadł. Widocznie obudziłem Marano, ponieważ była w piżamie.
-Wczoraj wraz z Ell'em i Ross'em uznaliście mnie, Dells i Lau za swoje żony.- powiedziała wsciekła.
-OMG! Przepraszam Ness. Zachowywałem się jakoś?
-Jeżeli naśladowanie Gagi w taksówce można uznać za jakieś przyzwoite zachowanie to tak.- zaśmiała się, a ja złapałem za głowę.
-Jezu, przepraszam.- złożyłem ręce w geście przeprosin i uklnęknąłem przed nią.
-Dobra, wstawaj! Rozumiem. Sama niestety takie rzeczy czasem wyprawiam.
-Hmm... Chyba aż tak psycho jak ja nie jesteś.- zaśmiałem się.
-No nie. Jestem gorsza.
-No to muszę cię kiedyś upić.- spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Tsaa.. Uwierz, że tego nie chcesz.-przekonywała.

*Oczami Laury*
Ktoś obudził mnie pukaniem do drzwi. Nie ukrywam, że mnie to zirytowało. Ludzie chcą spać, a ja muszę wstawać, bo komuś zachciało się mnie zobaczyć. Niech to nie będzie ten wkurzający Lynch. (Dla niekumatych i Ellingtona Rattliff'a, Rocky'iego i Ryland'a Lyncha chodzi o Ross'a xD) Nie mając innego wyjścia zwlekłam się z łóżka, założyłam szlafrok i udałam się do drzwi. Po otworzeniu zobaczyłam znajomą, znienawidzoną twarz. Od razu trzasnęłam drzwiami zamykając je Ross'owi przed nosem.
-Lau, proszę porozmawiajmy.
-Nie, Ross. Najpierw ignorujesz mnie i łazisz sobie z Maią na kawki, potem podajesz mnie za swoją żonę. Traktujesz mnie jak zabawkę!- zaczęłam płakać.
-Moja wina, że nie lubisz Mai? Nie rozumiesz, że ja się z nią przyjaźnię i chcę abyście się dogadywały.
-Ja, ja, ja... Ciągle tylko ja! Moje zdanie się liczy?!
-Oj, Laura...
-Nie Laura, tylko ty. Ty wszystko zniszczyłeś. Myślałam, że mamy szansę zbudować prawdziwą przyjaźń... Pomyliłam się.
-Ale...
-Nie ma ale Rossy. Najlepiej będzie się rozejść. Ty idź do Maiki, a ja do twojego rodzeństwa i Van.- nic nie mówiąc odszedł, a ja pogrążyłam się w płaczu.

*Oczami Ross'a*
Czy ja jestem jej własnością? Obiecywałem jej coś? NIE! Narzekałem na Maię, ale ona to nic w porównaniu do Laury. Pzywłaszczyła mnie sobie bez mojej zgody. A myślałem, że się zaprzyjaźnimy... Cóż... Nic z tego! Idę właśnie w miejsce, gdzie umówiłem się z Maiką. Patrząc przed siebie dostrzegłem znaną mi doskonale brunetkę z dwoma innymi dziewczynami. Podbiegła do mnie i rzuciła na moją szyję.
-Rossy!
-Cześć Maia. Udusisz mnie zaraz.- zaśmiałem się. Podeszły do nas dwie, pozostałe brunetki.
-Ross, mam nadzieję, że się nie obrazisz. Postanowiłam wziąć ze sobą koleżanki.- wskazała na nastolatki. -To Courtney i Kenndall. Dziewczyny poznajcie Ross'a.- po tych słowach uścisnąłem dłonie obydwu. Później wyruszyliśmy w drogę do Koloseum.
-A więc gdzie mieszkacie?- zwróciłem się do Court i Ken.
-Ja w L.A. a Kenndall w Nowym Jorku.- odpowiedziała Ney.
-O!- zdziwiłem się- Ja też jestem z Los Angeles. Mieszkam w okolicy plaży, a ty?
-Też, ale bardziej w centrum.
-Ross może wpadniesz kiedyś do mnie, do Paryża?- naszą rozmowę przerwała Maia.
-Jasne. Na pewno odwiedzę cię w ferie zimowe.- uśmiechnąłem się. Potem jeszcze rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Kilka minut później rozpoczęliśmy oglądanie zabytku, do którego zmierzaliśmy.
------------------------------------------------
Witam Państwa! Mamy kolejny rozdział, niestety dość późno. Lodo Swift oczywiście zamiast pisać całymi dniami siedziała na tt, ig, fb. Opóźnienie spowodowane ekipą VL w Polsce. Ja oczywiście nie napisałam żadnego postu na Vilovers :( Czytanie po nocach innych ff zamiast zajmowanie się swoimi. Taka mini info, która pewnie was nie obchodzi, ale spodziewajcie się rozdziału na "znów w studiu". Dzisiaj jakoś ta notatka mi nie wychodzi. Widzę, że groźba zadziałała xD Teraz piszę wam OSy, żeby nadrobić z rozdziałami. Nie rozpisując się, żegnam:)

piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 15+Groźba w notce

*Oczami Rydel *
-Delly, zostaniesz moją dziewczyną? -spytał Rocky, gdy wracaliśmy z klubu.
-Jestem twoją siostrą pacanie!- krzyknęłam. Miałam już dosyć facetów na dziś, a w szczególności jednego. Oczywiście Ellingtona Lee Ratliffa. Wszyscy mnie kochają, tylko szkoda, że po pijaku...
-Nie widzę podobieństwa.- moją zadumę przerwał brat.
-Szczególnie umysłowego.- westchnęłam.
-Ej, Rydel! Masz mnie w tej przeprosić.- wskazał palcem na policzek. Zażądał pocałunku.
-Wolałabym pocałować psa niż ciebie.
- A ja delfina niż moją siostrę!
-Jakoś mnie to nie dziwi.-wyznałam. Rocky uniósł jedną brew.- No przecież czasem całujesz Dollores. -miałam na myśli pluszaka.
-Mam laskę?- złapałam się za głowę. Ile on musiał wypić, żeby zapomnieć, ze (jak sam się nazwał) jest singlem forever? Nie wytrzymam.

*Oczami Ryladnd'a*
Siedziałem z Ellingtonem w taksówce. Ten gościu po pijaku jest nie do wytrzymania. Nie dziwię się Delly, że nazwała go "alfonsem". Kto normalny (nawet jak jest pijany) na "wyznanie miłości" śpiew dziewczynie "Kiedy byłem twoim mężczyzną"? Nie wiem co siedzi temu gościu w głowie? Na trzeźwo go kocham, a pijanego mógłbym zabić.
-Rydel? Dasz mi buziaka nie?- ten baran pomylił mnie z moją siostrą!!! Ja nie jestem podobny do Rydel?!!! Rozumiem, gdyby siedział z nim księżniczka Ross bądź hrabina Riker xD
-Cioto, nie jestem twoją Dells!- krzyknąłem.
-No daj spokój Rydel. - chciał mnie całować.
-Spieprzaj!- wydarłem się.

*Oczami Vanessy*
Wsiadłam właśnie do samochodu z Rikerem. Miał świtny humor.
-A wie pan, że Vanny jest moją żoną?- zwrócił się do taksówkarza przyciągając mnie do siebie. Szybko się uwolniłam:
-Niech pan go nie słucha. Człowiek pod wpływem alkoholu wygaduje różne głupstwa.
-A szkoda, bo pasowalibyście do siebie.- uśmiechnął się.
-HA! Słyszysz Ness?- powiedział uradowany Rik.
-Rajk, odpuść sobie po pijaku ok?
-Nie!- zaprzeczył.
-Dobra, niech się pan zatrzyma.- poprosiłam kierowcę.
-Co? Dlaczego?- mój towarzysz drogi nie zrozumiał.
-Bo wysiadasz!
-Why?
-Bo mnie wkurzyłeś.
-Vanessa, obiecuję, że cię nie dotknę, ale pozwól mi zostać.- spojrzał błagalnym wzrokiem.
-Zmiana planów, niech pan jedzie- uśmiechnęłam się.- Rik możesz łaskawie się ode mnie odsunąć?
-Jasne.- trochę znormalniał! Sukces Vanessa! Tsa... Ness gada do siebie.. Ku mojemu nieszczęściu z radia zaczęła rozbrzmiewać piosenka Lady Gagi "Poker Face", którą Riker zaczął śpiewać (bardziej wrzeszczeć xD) i zachowywać się jak diva bądź Maia Mitchell xD Sama Lady by mu nie dorównała.
-Riker, uspokój się idioto!- krzyczałam na marne.
-Ale czemu? Oj, weź Vanny. Chodź zatańczymy.- złapał mnie za rękę.
-Jesteśmy na miejscu.- powiedział kierowca zatrzymując auto. Znajdowaliśmy się pod hotelem.
-Wysiadka.- powiedziałam i otworzyłam drzwi od strony chłopaka. Ten oczywiście wysiadł, ale po drodze się potknął.
-Fajtłapo, chodźżesz! - krzyknęłam po czym pomogłam mu wstać. Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam do pokoju.

*Oczami Laury*
<Po kopnięciu Ross'a>
-Ej, Laurunia, coś ty taka dziś drapieżna?- spytał Lynch.
-Ja ci dam Laurunię!- krzyknęłam i pociągnęłam go w swoją stronę.
-Cześć dziewczyny! Idziemy no wiecie.- pomachał Ross w stronę tamtych lasek.
-"No wiecie" to ty se możesz z Maiką robić!- spoliczkowałam go i pociągnęłam go do wyjścia.
-Ja cię nie zdradzam.
-Zamknij jape i wsiadaj!- popchnęłam go w stronę taksówki. Posłusznie wsiadł. Jechaliśmy w ciszy. Ross chyba zasnął. Zaparzona w okno jechałam w ciszy.
-Jesteśmy na miejscu. - powiedział taksówkarz, gdy byliśmy pod hotelem. Nic nie mówiąc zastanawiałam się jak obudzić Rossy'ego.
-Wysiadacie?- zaśmiał się kierowca.
-Tak, za chwilę. - odpowiedziałam trochę zirytowana. Kierowca chciał jechać a Rossy śpi! Przypomniało mi się, że w torebce miałam małą butelkę wody. Czemu by jej nie użyć? Wylałam zawartość na blondyna.
-Pojebało cie Rocky?-przywitał mnie.
-Nie jestem Rocky, a teraz wypad z samochodu!- krzyknęłam, na co on posłusznie wysiadł. Zapłaciłam za auto, zaprowadziłam Ross'a do hotelowego pokoju i poszłam spać.


----------------------------------------------
Witam państwa :) A więc mam dla was nudny rozdział. (Powiedziałabym bez sensu, ale stosuję się do zakazu Smile xD) Co sądzicie o Rikerze Lady Gadze? Hahah. Sorki, że taki krótki, ale brak weny jest moim ostatnim problemem :( No cóż... Teraz tytułowa groźba. JEŚLI NIE BĘDZIECIE KOMENTOWAĆ ROZDZIAŁÓW I ZADAWAĆ PYTAŃ BOHATEROM NIE NAPISZĘ NEXTA. Pa :) 


wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 14

*Oczami Ross'a*
Był już wieczór. Spędziłem z Maią całe popołudnie. Właśnie wracam ze spaceru, na który wybraliśmy się po kawie. Wyobrażam sobie sytuację w hotelu. Lau, Ryd i Ness oglądają romanse, Rokcliff żrą żelki, a Rik z RyRym poszli na imprezę. Szedłem w ciszy, którą przerwał mój telefon. Dzwonił Riker, więc bez zastanowienia odebrałem. W głośniku usłyszałem nie tylko głos brata, ale także głośną muzykę. Rik krzyczał:
-Rossy bierz Ell i Rock'a i na dziką imprezkę do mnie. Jestem w "Alexa Night Club".
-Ok.- zgodziłem się ponieważ nie miałem nic do stracenia, a nie chciałem też spotykać teraz Marano.- A Ryland?
-On został, bo gada z kolegą na Skype.
-Zastanawiam się jakiej płci ten kolega.-zaśmiałem się pod nosem.
-Nie ważne. Marsz po nich.- po tym rozkazie brat się rozłączył. Zadzwoniłem do chłopaków i powiadomiłem, że idziemy na melanż. Po kilkunastu minutach byliśmy w klubie. Przywitała nas naprawdę głośna muzyka. Od razu spostrzegłem znajomą blond czuprynę przy barze. Podszedłem nizwłocznie. Chłopaki zrobili to samo. Po kilkuminutowej rozmowie zaczęliśmy zamawiać drinki.

*Oczami Rydel*
-Aww... Chcę klona Leonarda DiCaprio z Titanic'a.- powiedziała Van. Oglądałyśmy film o najsłynniejszym, najbardziej tajemniczym statku- Titanicu.
-No wiesz, Riker mi go średnio przypomina- zażartowała młodsza Marano.
-To bardziej mieszanka Ross'a z Ellingtonem plus umysł Rikera.- postanowiłam pociągnąć. Nasz chichot przerwał mój telefon. Dzwonił Ellington:
-Witam. Mam przyjemność z panią Rydel Lynch, Laurą Marano i Vanessą Marano?- spytał obcy głos. W tle była głośna muzyka, więc domyśliłam się, że chłopaki wybrali się do klubu.
-Tak. Wezmę na głośnomówiący.- wcisnęłam odpowiednią opcję.- Proszę mówić.
-A więc mężowie pań i ich kolega przedawkowali alkohol i zachowują się karygodnie.
-WTF? JACY MĘŻOWIE?- szepnęła pod nosem Vanny. Barman kontynuował:
-Czy byłaby możliwość odebrania ich z klubu?
-Oczywiście. Czy mógłby pan wysłać nam adres smsem?
-Dobrze.- rozłączyłam się.
-Czyli nie dokończymy Titanica.- stwierdziła ze smutkiem Laura.
-Raczej nie. Idę się jakoś ubrać. Pojechałybyście mi pomóc?
-Oczywiście. Nie możemy odmówić pomocy "mężom".- przy ostatnim słowie Vanessa zrobiła w powietrzu cudzysłów.
-Dobra. Jak będę miała chwilę obudzę Rylanda.
-Ok.
<Piętnaście minut później>
Wszyscy byli już ubrani. Czekaliśmy na taksówkę, która zawiezie nas do klubu.

*Oczami Laury*
<W klubie>
Weszliśmy do ciemnego pomieszczenia z kilkoma kulami dyskotekowymi. Podeszłyśmy do baru.
-Rydel Lynch?- spytał barman.
-Tak, skąd pan wie?
-Ellington opowiadał o pani.
-Aha. A czy możemy wiedzieć gdzie te tułmany się włóczą?- spytała wściekła Vanessa.
-Ellington poszedł na scenę, Ross dosiadł się do jakiś dziewczyn i wmawia im, że powinny być jak jego żona, a Riker stoi w kolejce do kasyna. Rocky natomiast droczy się z barmanką na drugiej stronie klubu.
-Pozwól, że poprawię. Żadna z nas nie jest żoną któregoś z nich. A tak by the way skąd znasz ich imiona?- chłopak nie mógł odpowiedzieć, ponieważ przerwał mu głos rozchodzący się po sali. Należał do Ellingtona!!! Tak, Ella.
-A teraz chciałbym zadedykować tę piosenkę mojej i tylko mojej Rydel Lynch.- nagle reflektor powędrował na wspomnianą dziewczynę i z głośników zaczął lecieć podkład muzyczny. Jak się okazało "When I was your man" Bruna Marsa, którą Ratliff oczywiście śpiewał. Rydel stała nieruchomo czerwieniąc się ze złości. Kiedy skończył Delly krzyknęła :
-Odwal się ode mnie, ty alfonsie!!!- po czym poszła szukać chyba Rocky'ego. Szepnęła wcześniej jeszcze coś do Rylnada i wyszła. RyRy pobiegł po Rat'a, którego sprowadził ze sceny i pociągnął do taksówki. Van ulotniła się do kolejki wejść do kasyna a ja postanowiłam odciągnąć Ross'a od lasek, z którymi siedział. Pociągnęłam go za rękaw bluzy, a on skomentował to tak:
-Coś ty taka ostra Lau? Zazdrosna? No bo wiesz, jestem cudny i boski.- po chwili zwrócił się do dziewczyn- A więc to jest Laura, czyli ideał piękna. I wiecie co? Zaraz da mi buziaka.- stanął przede mną i przysunął do siebie. Nasze twarze dzieliła kilkucentymetrowa różnica i czułam jego okropny odór alkoholowy. Przybliżył się coraz bardziej, a ja nie miałam zamiaru go całować, dlatego kopnęłam go w krocze. (wiem, to psycho, ale cóż... Na razie nie ma co liczyć na first kissy. A przynajmniej Lau i Ross'a.~ od aut.)



------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa :) Dziś rozdział wyjątkowo krótki, ponieważ bardzo chciałam zakończyć na kopnięciu przez Laurę Ross'a. Miałam jakiś psycho humor, więc dlatego mamy takie dziwactwa. Kłótnia Rydellington :( No to next już niedługo :) Pa <3
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 13

*Oczami Vanessy*
Wraz z całą ekipą (nie licząc Ross'a i Lau) siedziałam w pokoju Rylanda. Kanapę zajmował najmłodszy Lynch, jego siostra i ja. Riker, Rocky i Ellington przed nami klęczeli i błagali:
-Delluniu, proszę usuń moje zdjęcie.
-Nessie, weź się zlituj nade mną. Chyba nie chcesz być przyczyną mego samobójstwa.
-Ja ci tu dam szantaże!-krzyknęłam na Rikera.
-Mam całować twoje stopy, żebyś to usunęła. Proszę Delly. Kocham cię, w końcu jesteś moją siostrą.
-Pacany, zrozumcie, że nie mam zamiaru.- wytłumaczyła Rydel.- Jak będziecie nadal tak marudzić wstawię je na stary fanpage R5.
-Czego?- nie wiedziałam o czym mowa.
-Stronki naszego zespołu. Żal nam było ją usuwać. Z sześć lat nie ma tam postów. -na te słowa przypomniało mi się coś. Czy oni byli tym R5, które kochałam w gimnazjum? To Ross, Riker, Rocky, Ell i moja przyjaciółka?
-"Loud" to wasza piosenka?- spytałam.
-Tak, a co?
-Kochałam was w gimnazjum. Pomyśleć. że teraz was nie poznałam.
-Czyli usuniesz te fotki?-przerwał Ell.
-Poczekaj, przypomnę sobie kogo z zespołu najbardziej lubiłam.
-Nie masz co sobie przypominać. To na pewno byłem ja.- uśmiechnął się Rocky.
-Już pamiętam! Właściciel super sweet grzywki. - uśmiechnęłam się do Rikera.
-Czyli Rajker z gitarą zniknie?
-Jak ładnie poprosisz.- puściłam mu oczko. Chłopak zrobił tak zwanego faceplam'a. Ryland przyglądający się od początku sytuacji nie przestawał się śmiać.
-RyRy zrób coś z nimi.- rozkazała zmęczona chłopakami (przypuszczam, że najbardziej Ellem) Ryd.

*Oczami Ross'a*
Stałem jak wryty.Nie wiedziałem czy rzucić się w pogoń za Laurą czy zostać z Maią? Nie wiedziałem która była dla mnie ważniejsza. Przeanalizuję to! Lau znam kilka dni, a Mais lata. O Mai wiem prawie wszystko, a o Laurze też sporo, ale nie aż tak dużo. Maia była moją dziewczyną, czyli wybieram ją. Podszedłem do Mitchell i zacząłem:
-Przepraszam, Lau jest wrażliwa.
-I strasznie się wszystkim przejmuje. Kilkanaście razy dla żartu wyzwałam ją, a ona mnie nienawidzi.- dopowiedziała dziewczyna.
-Może. Nie wnikam w wasze sprawy- podniosłem ręce w geście obojętności. -Co tam u ciebie? Nadal we Francji?
-Tak. W Paryżu. Przeprowadziłam się do centrum i studiuję.
-No to fajnie. Idziemy teraz na kawę?- spytałem, na co Maia od razu przystała.
-No to chodźmy. Co tam u twojego rodzeństwa:
-Jak zwykle. Rocky i Ell żrą żelki, Ryland całymi dniami komentuje nasze wyczyny i wstawia zdjęcia na snapa, Riker zarywa do Vanessy Marano, a Rydel każe nam zawsze sprzątać gdy ona czyta sobie czasopisma modowe.
-Aha. Ok. Do kiedy zostajecie w Rzymie?
-Będziemy tu cały miesiąc, bo w naszym domu jest remont i łączenie go z domem Lau i Van.- gdy powiedziałem ostatnie słowa Mai opadła szczęka, jednak szybko zamknęła buzię.
-Aha. Masz plany na jutro?
-Żadnych nie mam, a ty?
-Ja mam, a mianowicie wzięcie ze sobą Ross'a i zwiedzenie Koloseum.- uśmiechnęła się.
-Dobra. Spotkajmy się o 10 w kawiarni kilka metrów stąd.
-Jasne.- potem szliśmy pogrążeni w rozmowie. Kilka metrów przed kafejką spotkałem ciemnoswłosą Włoszkę, która zmierzała do mojego hotelu. Była to oczywiście Lodovica. Nie wiedziałem kiedy wrócę, więc poprosiłem:
-Hej Lodo.- szła rozmarzona, dlatego po chwili odpowiedziała:
-O, cześć Ross.
-Powiesz Rydel, żeby na mnie nie czekali. Idę na kawę z Maią.-pokazałem na dziewczynę. Zapomniałem je sobie przedstawić, jednak po chwili się o tym zorientowałem i naprawiłem ten błąd.- Maia to jest Lodovica. Lodo przedstawiam ci Maię.
-Miło poznać.
-Mi również.- uścisnęły sobie dłonie.
-Dobra, to ja spadam. Cześć.- Lodo pożegnała się.

*Oczami Rydel*
Chłopcy dali spokój z prośbami o usunięcie zdjęć, więc poszłyśmy do pokoju Vanessy i plotkowałyśmy o najnowszych trendach.  Nagle do pokoju wbiegła zapłakana Laura. Wyglądała okropnie smutno. Bez zastanowienia przytuliłyśmy ją. Vanessa pytała:
-Lau, co się stało? Dlaczego płaczesz?
-Mitchell.- to nazwisko przyprawiło Van o złość.
-Co zrobiła ci ta idiotka?
-Ona i Ross...- nie mogła dokończyć, ale wiedziałam już o co chodzi.
-Ross kiedyś chodził z Maią, jeszcze zanim przeprowadziła się do Paryża.- wytłumaczyłam starszej Marano.
-I do tego jej bronił dziś.- po tym Laura wybuchła jeszcze większym płaczem.
-Ćśś... Mitchell to jedna, wielka idotka.- pocieszałam dziewczynę. W najmniej odpowiednim momencie wszedł do nas Riker i Ellington.
-Dziewczyny, Porywamy Rydel i Vanessę.- powiedzieli uśmiechnięci, jednak po chwili ich uśmiech zginął. Postanowiłam wytłumaczyć im:
-Mitchell...

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa. Kolejny rozdział :) Mamy moją "ukochaną" Maię xD No to na tyle. Nie mam dziś weny do notatki, więc nie będę się rozpisywać. Pa :)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ


piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 12

*Oczami Laury*
Obudziłam się w swoim hotelowym pokoju. Wydawało by się normalne, jednak tak nie było. LEŻAŁAM NA ROSS'IE!!! Przecież wczoraj nie piłam i spałam NA łóżku, a nie koło niego. To psychiczne. Siedziałam tak zszokowana przez chwilę nie zauważając, że blondyn już się obudził.
-Dzień dobry Lau.- powiedział z uśmiechem, jakby mu nie przeszkadzała ta pozycja.
-Hej.- poczułam się niezręcznie parząc na jego gołą klatkę piersiową. Chłopak zauważył to i uspokoił mnie:
-Wiem o czym myślisz.- chciał się ze mną podroczyć.
-No o czym?
-O mojej cudowności. No wiesz jestem nawet umięśniony.- uśmiechał się łobuzersko.
-Chciałbyś. Chyba musimy wybić dziurę w ścianie.-stwierdziłam.
-Ale dlaczego?
-Bo tu nie mieści się twoje ego/- zaśmialiśmy się wspólnie, po czym przypomniałam sobie, że leżę na Ross'ie. Szybko z niego zeskoczyłam i usiadłam na łóżku. Nie zważając, na to, że nie wypada zapytałam:
-Czemu na tobie leżałam?
-Spadłaś w nocy z łóżka. Dość wcześnie, więc spałaś na mnie praktycznie cały czas.
-OMG?! Przepraszam.-zarumieniłam się ze wstydu.
-Dobra spoko. Która godzina?- po pytaniu spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie.
-15:35 a co?
-Yea! Wymigaliśmy się od sprzątania u Ell'a.
-No to Van i Ryd nas pozabijają. -westchnęłam.
-Kto powiedział, że idziemy do Van i Delly?-spytał tajemniczym tonem,
-No ja, bo pewnie tak zrobimy.- bardziej spytałam niż stwierdziłam.
-Właśnie, że nie bo zabieram cię na spacer.
-Ross nie mam ochoty.
-A ja czasu na przekonywanie cię.

*Oczami Rydel*
Siedziałam z Vanessą w hotelowej restauracji. Chłopaków zmusiłyśmy do sprzątania. Ross jak to on zwykle robi- wymigał się. Ponadto nie tylko siebie. Znalazł sobie Laurę na wymówkę. Zabije tego gościa jak tylko się pokaże!
-Co sądzisz Dells?- Vanessa mówiła coś podczas moich przemyśleń, jednak jej nie słuchałam.
-A... Tak. To świetny pomysł.
-Słuchałaś mnie?
-Niestety.Myślałam o Ross'ie i tym, co mu zrobię gdy tylko się pojawi.
-Hahah.- zaśmiała się przyjaciółka.- Z chęcią ci pomogę.
-Przepraszam za niego. Sprowadza Lau na złą drogę.
-Co? Nigdy tak nie pomyślałam.
-Ale taka jest prawda.
-Nie chcę się z tobą kłócić Delly. Idziemy dziś na zakupy? Weźmiemy chłopaków, jako tragarzy.- zaśmiała się.
-Ok.

*Oczami Ross'a*
Wyszliśmy z Laurą na zewnątrz. Pogrążeni w rozmowie wybraliśmy kierunek lodziarni.
-Vanessa na bank weźmie cię na zakupy jako tragarza. Będziesz musiał nosić kilkaset toreb.- zaśmiała się.
-No to nie wracamy do hotelu.
-Nie no, jak poprosisz wstawię się za tobą i będzie lepiej?
-Serio?- spytałem z nadzieją w głosie.
-Tak, ale musisz mnie poprosić. - na te słowa stanąłem przed dziewczyną i popatrzyłem jej w oczy. Po chwili chwyciłem ją za rękę i uklęknąłem. Zacząłem mówić uroczystym tonem:
-Czy ty Lauro Marie Marano wstawisz się za mną u twojej siostry Vanessy Nicole Marano?- wokół nas zebrała się grupka ludzi którzy uznali tę scenkę za oświadczyny. Gdy Lau podejmowała decyzję zapadła cisza:
-Tak.- po odpowiedzi dziewczyny wszyscy zaczęli nam gratulować i bić brawa. Gdy grupka się rozeszła wybuchliśmy śmiechem.
-Ty na serio chcesz mi się oświadczyć?-zażartowała.
-Nie, nigdy w życiu.- zaśmiałem się. Tę śmieszną rozmowę przerwały dźwięki powiadomień z naszych telefonów.
-Zaczekaj sprawdzę Facebook'a, Insta i Tweetera.- powiadomiła. Ja postanowiłem zrobić to samo. Gdy ja się jeszcze logowałem ona wybuchła śmiechem.
-No co?- spytałem niepewnie.
-Wejdź na Fejsa.- zrobiłem jak kazała. Po chwili zobaczyłem na profilach Van i Ryd kilka zdjęć. Na jednym z nich był fotomontaż, który Ness niechcący wysłała mi nie Rikowi, potem zdjęcie Ellingtona z kwiatami plus filtr trudnych spraw. Było tam napisane:
Ellington Lee Ratliff (22 l.)
Nie wie jak wyznać miłość Rocky'emu. Czy chłopak czuje to samo?- to im się udało. Następny był Rock całujący delfina z opisem : Czyżby Rocky zdradzał Ell'a? i na końcu Riker z gitarą opisany: Czyżby Riker (czytaj RAJKER) bardziej kochał swoją gitarę niż Ross Lunę? z komentarzem Laury "Nie, bo najbardziej kocha Vanessę <3 xD".
-Idziemu do Delly i Vanessy.- powiedziałem stanowczo, po czym zacząłem bardzo szybki bieg w kierunku hotel. Lau nie nadążała za mną, więc złapałem ją za rękę i ciągnąłem. Biegliśmy nie zważając na otoczenie, co było błędem . Potrąciłem jakąś dziewczynę. Po zatrzymaniu się i przyjrzeniu poszkodowanej, która zrobiła to samo co ja, spytałem:
-Maia?/Ross?- powiedzieliśmy jednocześnie. Laura również przyjrzała się dziewczynie i zmrażając ją wzrokiem powiedziała:
-Mitchell?- Lau nie okazywała sympatii do dziewczyny, której ja pomogłem się podnieść. Po chwili przytuliliśmy się.
-Skąd tu się wziąłeś Ross?- zapytała i rozglądając się dodała- Co ty tu robisz z Marano?- również miała wrogie nastawienie do Laury.
-Przyjechałem z rodziną, Lau i Van na wakacje. A ty co tu robisz?
-Studiuję architekturę, więc przyjechałam pooglądać zabytki. - odpowiedziała Maia.
-Ross skąd znasz tą idiotkę?-do rozmowy dołączyła się Lau.
-Laura, proszę nie nazywaj tak Mai. Kiedyś byliśmy parą.- dziewczynie dosłownie opadła szczęka. Dla rozluźnienia sytułacji, które mi się nie udało, spytałem:
-A ty Laura, skąd znasz Maię?
-Przedstawiam dziewuchę, która poniżała mnie przez całe liceum.- pokazała ręką na Mitchell.- Broniąc jej obrażasz mnie Rossy.- powiedziała po czym uciekła ze łzami w oczach.
---------------------------------------------
Witam państwa :) Tak więc nowy rozdział. Trochę późno... Ostatnio czasem nie mogę nic wymyślić lub rozdział powstaje w piętnaście minut. Zbliża się rok szkolny i zastanawiam się jak będzie z pisaniem. Co do samej treści została rozwikłana tajemnica zdjęć chłopaków oraz złego bohatera. Przepraszam fanów Maiki, ale muszę. Wyrażę całą nienawiść do niej i ****** ****** xD. Możecie się domyślać co jest pod gwiazdkami :) Także to na tyle<3 Pa!
KOMENTUJESZ+MOTYWUJESZ