*Oczami Rydel *
-No i skończone!-krzyknął Rocky gdy skończyliśmy rozpisywanie wokali. Teraz siedzieliśmy w siódemkę: ja, Van, Rock, Ell, Riker, Ryland i Lodo.
-A gdzie Ross i Laura?-spytał najmłodszy z nas. Szczerze mówiąc to nawet nie zauważyłam ich braku.
-Ross chyba poszedł pogodzić się z Lau i może wyszli na jakąś kawę. -wyjaśnił Rik.
-Zamawiam wódkę. Kto zostanie ?- poinformowała Marano. Po tym wydarzeniu wszyscy wyszli. Natomiast ja i Vanessa miałyśmy świetny humor. Kelner po jakimś czasie przyniósł alkohol i zaczęłyśmy świętować napisanie piosenki.
*Oczami Ross'a*
<podczas gdy Lynchowie pracują nad piosenką>
Po kilku próbach robienia hałasu zaprzestaliśmy. Znów zapadła krępująca cisza, którą postanowiłem przerwać:
-Nie wiadomo ile jeszcze będziemy tu siedzieć, więc zagrajmy w dwadzieścia pytań. Co ty na to?
-Okej. Lepsza gra z takim idiotą niż wieczna nuda. Kto zaczyna?- nie powiem, zaskoczyła mnie odpowiedzią.
-Może ja? Dlatego uważasz mnie za idiotę?
-Jesteś dwulicowy, zadajesz się z Mitchell, najpierw udajesz fajnego, a potem wymieniasz mnie na Court, Maię i Kendall.-odpowiedziała szczerze, po czym zadała pytanie - Dlatego najpierw byłeś dla mnie miły a potem to się zepsuło?
-Możemy o tym nie rozmawiać?- zastanawiacie się pewnie dlatego jej nie odpowiedziałem. Mogłem to zrobić, ale nie zrozumiałaby. Nigdy nie daje przekroczyć jakiegoś dystansu, a Lau już dawno go przekroczyła. Pomyślicie sobie "sam się przeczy. Przecież ma dziewczynę". Ja i Court - czy można to nazwać związkiem? Ta nasza relacja to parę słodkich słówek i selfie ma tumblerze. Taki związek nie związek.
-Przepraszam, ale może porozmawiajmy szczerze. Wiedz, że zawsze ci pomogę i możesz mi się wygadać.- uśmiechnęła się i ostrożnie położyła rękę na mojej. Dziwnie się poczułem, ale wydaje mi się, że przyjemnie. Miała tak gładką dłoń.
-Wybacz, ale nie jestem na to jeszcze gotowy. To wiąże się z moją przeszłością. Za to może spróbujemy odbudować naszą relację?-zaproponowałem.
-Jestem za. Jeszcze dwa tygodnie i będziemy razem mieszkać, więc wartałoby się jakoś dogadać. Jak nam się nie uda pomyślmy o naszym rodzeństwie. Na pewno chcieliby, żeby między nami było okej. W szczególności Van i Rik. Nie chcę, żeby się o nas kiedyś pokłócili.
-Spróbujemy?- spytałem z nadzieją wyciągając rękę w stronę Laury.
-Umowa stoi.- uśmiechnęła się podając rękę.
-Ok, zobaczymy jak długo się nie pokłócimy!- zaśmialiśmy się na moje słowa.
-Ross wszystko spoko, ale masz zamiar zostać tu na wieki?
-Nie. Próbowaliśmy już krzyczeć, ale nikt nas nie uratował. Myślę, że to bezcelowe.
-W sumie...- po słowach Laury nagle usłyszałem swój dzwonek informujący, że dzwoni Riker. Ustawiłem sobie specjalny sygnał dla brata kiedy jeszcze byłem młodym buntownikiem.
-Serio Rossy? "Uwaga ! Dzwoni Riker"?- zażartowała Laura marszcząc brwi.
-Tak, a masz coś przeciwko?- zażartowałem.
-Nie, skądże. -wybuchnęła śmiechem kiedy odbierałem.
-Cześć Rik!- podłożyłem telefon do ucha.
-Rufus?- usłyszałem głos Rydel.
-Mam na imię Ross.
-Rufusie zdradzasz mnie ze Spike'm?!-krzyknęła blondyna. Chyba popadła w chorobę psychiczną.
-Rydel Mary Lynch to ja twój brat Ross.- tłumaczyłem.
-Kto to Rydel Marta Lynch?-spytała.
-Ty!!!-krzyknąłem.
-Ale ja jestem Angelina Jolie.
-Dells dobrze się czujesz?- spytałem.- A skąd masz telefon Rikera?- dodałem po chwili namysłu.
-Riket go zostawił w Chicago, więc mu go przywiozłam.- moja siostra zwariowała....
-Riker był 20 lat temu w Chicago! Rydel, coś ty piła?- dopiero teraz spojrzałem na Laurę, która posłała mi zdziwione, niezrozumiałe spojrzenie. Postanowiłem ustawić tryb głośnomówiący. Nagle usłyszeliśmy:
-Ale nasz Titanic tonie! Edward Cullen mnie nie uratuje?- usłyszeliśmy głos Vanessy.
-Vanessa?-spojrzała na mnie Lau ze zdziwieniem.
-Dzwonią z telefonu Rikera. Dziwne, nie?-odparłem.
-One są dziwne.- wzruszyła ramionami.
-O dziwności Rydel to ja wiem. Wychowała się w rodzinie wariatów- zaśmiałem się na wspomnienie naszego wspaniałego dzieciństwa. To były czasy...
-Podziwiam ją za to.- przyznała Lau. Po chwili usłyszeliśmy dźwięk zakańczający połączenie.
-Co im się ubzdurało?
-Może dużo wypiły.- stwierdziłem.
-Znam Vanessę i ostatni raz piła na swoim promie (studniówka a USA~ od aut.). To nie w jej stylu.
-Dowiemy się jeżeli przeżyjemy w tej windzie.- uśmiechnąłem się na myśl wyjścia z tego okropnego pomieszczenia.
-Jeszcze sobie z tego żartuj...- szepnęła pod nosem moja towarzyszka.
-No czasem mogłabyś i ty.
-Dobra, nie wypowiadam się. Nie chcę kolejnej spiny.
-Ok. To co robimy?
-Nie wiem. Może jeszcze spróbujemy pokrzyczeć?
-A mamy inne wyjście?- wzruszyłem ramionami.
---------------------------------------------
Witam państwa! Mamy coś, czego mam nadzieje że się nie spodziewaliście. Pijane Ryd i Ness i koniec wojny Raury (chyba). Jeżeli kogoś obchodzi moje nudne życie to w tym konkursie z ostatniej notki przeszłam do następnego etapu! Wracając to pochwalę się, że rozdziałów na drugim blogu nie ma xD Także do nexta kochani!
wtorek, 24 listopada 2015
wtorek, 10 listopada 2015
Rozdział 26
*Oczami Laury*
Wczoraj był mega zakręcony dzień. Ross, Court i ja zgubiliśmy się Mai, Dells i Ken. W sumie to ja i Eaton. Z tego co wiem nikt wam jeszcze nie opowiadał co się stało, więc ja to zrobię. Gdy dziewczyny nas odnalazły i zaprzestały przesłuchiwań blondyna Court i ja się pokłóciłyśmy, a raczej ja i Maia, ale tamta też jest obrażona. Maika do mnie z tekstem "Czy oni nie są uroczy?" na co ja "Aż razi w oczy." i od tego się zaczęło. Po wymianie zdań z brunetką nie chciałam zniżać się do jej poziomu i po prostu bez słowa wyszłam. Zwykle po kłótni z kimś przez cały dzień chodzę zła, ale tym razem tak nie było. To dzięki chłopakom piszącym piosenkę. Ryland zawołał mnie do pokoju Rocky'ego (gdzie wszędzie można było dostrzec żelki xD) żybym pomogła im. Wreszcie skończyło się, że z uśmiechem słuchałam śpiewającego Rikera i przypatrywałam się gitarom i laptopowi najmłodszego. Znam ich ponad tydzień, a traktuję jak braci. W Paryżu straciłam starą rodzinę, a w L.A. zyskałam nową. Rocky cały czas pisał słowa na "L". Dziwne nie? Czyżby odczuwał skruchę po kłótniach z Lodoviką? Tego gościa nikt nie rozszyfruje. Oczywiście w komponowaliśmy w towarzystwie (jak powiedział Ellington) dzieci Mozarta- Austina i Troya! Ryland rozlał sok na łóżko Rocky'ego i przez dzisiejszą noc on spał na podłodze, a brat na jego posłaniu. Po tym jakże ciekawym spotkaniu poszłam spać nie zważając na Delly, Van i Ross'a. Ogólnie na nic nie zwracałamm uwagi. Natomiast dzisiaj mam zamiar wyjść po południu na kawę z Ken lub Lodo. Po porannej toalecie musiałam wraz z blondynką i siostrą rozstrzygać spór o tytuł piosenki. Wreszcie zamiast wymysłów Ratlifa pozostało "Smile". Nie ukrywam że przypadł mi do gustu. Nigdzie nie zauważyłam Ross'a, który ostatnio wkurza się na cały świat, a głównie na mnie. Gdy ubrałam się w swoją ukochaną sukienkę i koturny bezzwłocznie opuściłam pokój. Ku mojemu zdziwieniu pod drzwiami stał przedostatni Lynch. Chciałam go olać, ale szarpnął mnie za ramię krzycząc:
-Laura przeproś w tej chwili Court i Maię, za to, co wczoraj odstawiałaś!
-To one powinny mnie przeprosić-wytłumaczyłam podkreślając zaimek.
-Co ci zrobiły?! Jesteś niemożliwa kobieto!
-Mogłabym wyliczać do jutra, ale spieszę się do kawiarni.- wyminęłam nastolatka z obrażoną miną, ale zdążył złapać mnie za ramię.
-Dlaczego mi to robisz,co? -pyta patrząc mi w oczy.
-Domyśl się, a teraz idę do Lodo. Mamy iść na kawę.
- A mogę z tobą?- Nic już nie mówiąc wyminęłam go i skierowałam się do windy. Gdy drzwiczki się już zasuwały do windy wpadł zdyszany blonyn. Spojrzałam na nie go z wrogością, a ten się uśmiechnął.
-Hej Laura.
-Pa Ross.- udawałam spokój.Nagle rozległ się jakiś trzask i zorientowaliśmy się, że winda stanęła. Prawdopodobnie pomiędzy piętrami. Zmieniłam spojrzenie na politowanie
-Co znowu?- spytał brązowooki.
-Gapisz się na mnie zamiast myśleć jak nas z tąd wyciągnąć!
-Skąd miałem wiedzieć, że wchodzisz do zepsutej windy? Uwierz mi, nie szedł bym wtedy z tobą. Mogłaś uprzedzić, że chcesz ją zepsuć!
-Ojejciu! Łaskę mi zrobiłeś łażąc za mną? Ty sam siebie słyszysz? No zadzwoń do Ney i się poskarż jaka to Lau jest dla ciebie zła!
-Zrobiłbym to już dawno. Wierz mi, ale nie mam zasięgu...
- Czemu nie mogłeś tu wejść z Maieczką i Courtney? Co, panie naj??
-Jesteś niemożliwa Marano!
-Co ty nie powiesz!
-Chciałem dojść do porozumienia, ale widzę że się nie da.
-Szczególnie dajesz mi do zrozumienia jak ci źle przebywać tu ze mną, a mówisz o zawieszeniu broni. Człowieku, przeczysz sam siebie!
-Chciałem się dogadać, naprawdę! Sama to uniemożliwiasz!
-Co ty nie powiesz! Teraz nas stąd wyciągnij!
-Żebym umiał...- westchnął z poirytowaniem- A może jakieś "Proszę Ross, wierzę w twoje możliwości i wiem, że nas stąd wyciągniesz?"- naśladował mój głos.
-Chyba ci to włoskie słoneczko za bardzo przygrzało na główkę, co?- naśladowałam słodkość i troskę.
-Spokojnie, nic mi nie jest. Martw się o siebie!
-Myśl, jak wyjść, a nie dyskutujesz!!!- krzyknęłam, a Lynch wyciągnął telefon.
-Nie ma zasięgu. Laura masz telefon?
-Tak, a co?
-Zadzwonimy z twojego.- wytłumaczył. Szybko wyciągnęłam wspomniany przedmiot .
-Nie mam nic na koncie.-posmutniałam.
-Możemy zadzwonić na czyiś koszt. A zasięg?!- w tej chwili w moich oczach zabłysły małe iskierki nadziei. Po chwili poczułam wibrację w dłoni, oznaczającą, że telefon się wyłącza.
-Extra!- krzyczę sarkastycznie.
-Co ty laska z tym telefonem robisz, że kiedy ci potrzebny to się wyłącza?
-Ej! Czytałam wspaniałe fanficion!
-Tsaa.. O 1D?
-Ty zawsze musisz wszystko komentować?- po tym zapadła cisza.
*Oczami Vanessy*
Siedziałam w hotelu i szkicowałam. Przy okazji rozmawiałam z Delly o wczorajszym dniu.
-Jak myślisz Maia i Lau się pogodzą?
-Szczerze mówiąc, to w to wątpie.- stwierdziłam.- Ale chyba polubiła Kendall.
-Też to zauważyłam. Z Lodo też.
-A tak sobie myślę, że ta piosenka Lodoviki jest taka mega. Kocham ją. Powinna nagrać jakieś demo czy coś.-zaczęłam
-Nom, żebyś wiedziała.
-Może jakoś jej pomożemy?
-Zastanowię się.
-Ok. Dzięki. Delly, co sądzisz o tej piosence chłopaków?
-Jest fajna. Uważam, że najlepiej brzmiałby w niej wokal Ross'a.
-Nigdy go nie słyszałam śpiewającego, ale wydaje mi się że pierwsza zwrotka byłaby idealna dla Rikera (mój fenomen napisał najpierw Rikrta! Kongratulejszons Klaudia~ od aut.)
-Skoro tak uważasz.-uśmiechnięta Rydel podniosła się i kierowała w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz Dell?
-Skoro mamy tyle pomysłów to idę po tekst. Wezmę ze sobą Rocky'ego do gitary, ok?
-Jasne, leć. -blondynka wybiegła niczym więzień. Po dwuch lub trzech minutach pojawiła się z Ellem i bratem w pokoju.
-Hej Ness!-krzyknęli radośnie.
------------------------------------
Witam państwa! Co tam u was? Możecie mnie zabić, że tak późno, ale mam ostatnio sporo na głowie. Czy wam też nauka odbiera wenę? Jeżeli kogoś to obchodzi to w poniedziałek piszę konkurs humanistyczny, więc trzymajcie kciuki <3 Nie mam pojęcia kiedy next, przyznaje się. No to starczy chyba wam czytania mojego jakże nudnego życia... P.S. Pisze też inny fanfic na wattpadzie, więc wpadać na LodoSwiftLynch 😊 Do napisania <3
Wczoraj był mega zakręcony dzień. Ross, Court i ja zgubiliśmy się Mai, Dells i Ken. W sumie to ja i Eaton. Z tego co wiem nikt wam jeszcze nie opowiadał co się stało, więc ja to zrobię. Gdy dziewczyny nas odnalazły i zaprzestały przesłuchiwań blondyna Court i ja się pokłóciłyśmy, a raczej ja i Maia, ale tamta też jest obrażona. Maika do mnie z tekstem "Czy oni nie są uroczy?" na co ja "Aż razi w oczy." i od tego się zaczęło. Po wymianie zdań z brunetką nie chciałam zniżać się do jej poziomu i po prostu bez słowa wyszłam. Zwykle po kłótni z kimś przez cały dzień chodzę zła, ale tym razem tak nie było. To dzięki chłopakom piszącym piosenkę. Ryland zawołał mnie do pokoju Rocky'ego (gdzie wszędzie można było dostrzec żelki xD) żybym pomogła im. Wreszcie skończyło się, że z uśmiechem słuchałam śpiewającego Rikera i przypatrywałam się gitarom i laptopowi najmłodszego. Znam ich ponad tydzień, a traktuję jak braci. W Paryżu straciłam starą rodzinę, a w L.A. zyskałam nową. Rocky cały czas pisał słowa na "L". Dziwne nie? Czyżby odczuwał skruchę po kłótniach z Lodoviką? Tego gościa nikt nie rozszyfruje. Oczywiście w komponowaliśmy w towarzystwie (jak powiedział Ellington) dzieci Mozarta- Austina i Troya! Ryland rozlał sok na łóżko Rocky'ego i przez dzisiejszą noc on spał na podłodze, a brat na jego posłaniu. Po tym jakże ciekawym spotkaniu poszłam spać nie zważając na Delly, Van i Ross'a. Ogólnie na nic nie zwracałamm uwagi. Natomiast dzisiaj mam zamiar wyjść po południu na kawę z Ken lub Lodo. Po porannej toalecie musiałam wraz z blondynką i siostrą rozstrzygać spór o tytuł piosenki. Wreszcie zamiast wymysłów Ratlifa pozostało "Smile". Nie ukrywam że przypadł mi do gustu. Nigdzie nie zauważyłam Ross'a, który ostatnio wkurza się na cały świat, a głównie na mnie. Gdy ubrałam się w swoją ukochaną sukienkę i koturny bezzwłocznie opuściłam pokój. Ku mojemu zdziwieniu pod drzwiami stał przedostatni Lynch. Chciałam go olać, ale szarpnął mnie za ramię krzycząc:
-Laura przeproś w tej chwili Court i Maię, za to, co wczoraj odstawiałaś!
-To one powinny mnie przeprosić-wytłumaczyłam podkreślając zaimek.
-Co ci zrobiły?! Jesteś niemożliwa kobieto!
-Mogłabym wyliczać do jutra, ale spieszę się do kawiarni.- wyminęłam nastolatka z obrażoną miną, ale zdążył złapać mnie za ramię.
-Dlaczego mi to robisz,co? -pyta patrząc mi w oczy.
-Domyśl się, a teraz idę do Lodo. Mamy iść na kawę.
- A mogę z tobą?- Nic już nie mówiąc wyminęłam go i skierowałam się do windy. Gdy drzwiczki się już zasuwały do windy wpadł zdyszany blonyn. Spojrzałam na nie go z wrogością, a ten się uśmiechnął.
-Hej Laura.
-Pa Ross.- udawałam spokój.Nagle rozległ się jakiś trzask i zorientowaliśmy się, że winda stanęła. Prawdopodobnie pomiędzy piętrami. Zmieniłam spojrzenie na politowanie
-Co znowu?- spytał brązowooki.
-Gapisz się na mnie zamiast myśleć jak nas z tąd wyciągnąć!
-Skąd miałem wiedzieć, że wchodzisz do zepsutej windy? Uwierz mi, nie szedł bym wtedy z tobą. Mogłaś uprzedzić, że chcesz ją zepsuć!
-Ojejciu! Łaskę mi zrobiłeś łażąc za mną? Ty sam siebie słyszysz? No zadzwoń do Ney i się poskarż jaka to Lau jest dla ciebie zła!
-Zrobiłbym to już dawno. Wierz mi, ale nie mam zasięgu...
- Czemu nie mogłeś tu wejść z Maieczką i Courtney? Co, panie naj??
-Jesteś niemożliwa Marano!
-Co ty nie powiesz!
-Chciałem dojść do porozumienia, ale widzę że się nie da.
-Szczególnie dajesz mi do zrozumienia jak ci źle przebywać tu ze mną, a mówisz o zawieszeniu broni. Człowieku, przeczysz sam siebie!
-Chciałem się dogadać, naprawdę! Sama to uniemożliwiasz!
-Co ty nie powiesz! Teraz nas stąd wyciągnij!
-Żebym umiał...- westchnął z poirytowaniem- A może jakieś "Proszę Ross, wierzę w twoje możliwości i wiem, że nas stąd wyciągniesz?"- naśladował mój głos.
-Chyba ci to włoskie słoneczko za bardzo przygrzało na główkę, co?- naśladowałam słodkość i troskę.
-Spokojnie, nic mi nie jest. Martw się o siebie!
-Myśl, jak wyjść, a nie dyskutujesz!!!- krzyknęłam, a Lynch wyciągnął telefon.
-Nie ma zasięgu. Laura masz telefon?
-Tak, a co?
-Zadzwonimy z twojego.- wytłumaczył. Szybko wyciągnęłam wspomniany przedmiot .
-Nie mam nic na koncie.-posmutniałam.
-Możemy zadzwonić na czyiś koszt. A zasięg?!- w tej chwili w moich oczach zabłysły małe iskierki nadziei. Po chwili poczułam wibrację w dłoni, oznaczającą, że telefon się wyłącza.
-Extra!- krzyczę sarkastycznie.
-Co ty laska z tym telefonem robisz, że kiedy ci potrzebny to się wyłącza?
-Ej! Czytałam wspaniałe fanficion!
-Tsaa.. O 1D?
-Ty zawsze musisz wszystko komentować?- po tym zapadła cisza.
*Oczami Vanessy*
Siedziałam w hotelu i szkicowałam. Przy okazji rozmawiałam z Delly o wczorajszym dniu.
-Jak myślisz Maia i Lau się pogodzą?
-Szczerze mówiąc, to w to wątpie.- stwierdziłam.- Ale chyba polubiła Kendall.
-Też to zauważyłam. Z Lodo też.
-A tak sobie myślę, że ta piosenka Lodoviki jest taka mega. Kocham ją. Powinna nagrać jakieś demo czy coś.-zaczęłam
-Nom, żebyś wiedziała.
-Może jakoś jej pomożemy?
-Zastanowię się.
-Ok. Dzięki. Delly, co sądzisz o tej piosence chłopaków?
-Jest fajna. Uważam, że najlepiej brzmiałby w niej wokal Ross'a.
-Nigdy go nie słyszałam śpiewającego, ale wydaje mi się że pierwsza zwrotka byłaby idealna dla Rikera (mój fenomen napisał najpierw Rikrta! Kongratulejszons Klaudia~ od aut.)
-Skoro tak uważasz.-uśmiechnięta Rydel podniosła się i kierowała w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz Dell?
-Skoro mamy tyle pomysłów to idę po tekst. Wezmę ze sobą Rocky'ego do gitary, ok?
-Jasne, leć. -blondynka wybiegła niczym więzień. Po dwuch lub trzech minutach pojawiła się z Ellem i bratem w pokoju.
-Hej Ness!-krzyknęli radośnie.
------------------------------------
Witam państwa! Co tam u was? Możecie mnie zabić, że tak późno, ale mam ostatnio sporo na głowie. Czy wam też nauka odbiera wenę? Jeżeli kogoś to obchodzi to w poniedziałek piszę konkurs humanistyczny, więc trzymajcie kciuki <3 Nie mam pojęcia kiedy next, przyznaje się. No to starczy chyba wam czytania mojego jakże nudnego życia... P.S. Pisze też inny fanfic na wattpadzie, więc wpadać na LodoSwiftLynch 😊 Do napisania <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)