*Oczami Laury*
Wczoraj był mega zakręcony dzień. Ross, Court i ja zgubiliśmy się Mai, Dells i Ken. W sumie to ja i Eaton. Z tego co wiem nikt wam jeszcze nie opowiadał co się stało, więc ja to zrobię. Gdy dziewczyny nas odnalazły i zaprzestały przesłuchiwań blondyna Court i ja się pokłóciłyśmy, a raczej ja i Maia, ale tamta też jest obrażona. Maika do mnie z tekstem "Czy oni nie są uroczy?" na co ja "Aż razi w oczy." i od tego się zaczęło. Po wymianie zdań z brunetką nie chciałam zniżać się do jej poziomu i po prostu bez słowa wyszłam. Zwykle po kłótni z kimś przez cały dzień chodzę zła, ale tym razem tak nie było. To dzięki chłopakom piszącym piosenkę. Ryland zawołał mnie do pokoju Rocky'ego (gdzie wszędzie można było dostrzec żelki xD) żybym pomogła im. Wreszcie skończyło się, że z uśmiechem słuchałam śpiewającego Rikera i przypatrywałam się gitarom i laptopowi najmłodszego. Znam ich ponad tydzień, a traktuję jak braci. W Paryżu straciłam starą rodzinę, a w L.A. zyskałam nową. Rocky cały czas pisał słowa na "L". Dziwne nie? Czyżby odczuwał skruchę po kłótniach z Lodoviką? Tego gościa nikt nie rozszyfruje. Oczywiście w komponowaliśmy w towarzystwie (jak powiedział Ellington) dzieci Mozarta- Austina i Troya! Ryland rozlał sok na łóżko Rocky'ego i przez dzisiejszą noc on spał na podłodze, a brat na jego posłaniu. Po tym jakże ciekawym spotkaniu poszłam spać nie zważając na Delly, Van i Ross'a. Ogólnie na nic nie zwracałamm uwagi. Natomiast dzisiaj mam zamiar wyjść po południu na kawę z Ken lub Lodo. Po porannej toalecie musiałam wraz z blondynką i siostrą rozstrzygać spór o tytuł piosenki. Wreszcie zamiast wymysłów Ratlifa pozostało "Smile". Nie ukrywam że przypadł mi do gustu. Nigdzie nie zauważyłam Ross'a, który ostatnio wkurza się na cały świat, a głównie na mnie. Gdy ubrałam się w swoją ukochaną sukienkę i koturny bezzwłocznie opuściłam pokój. Ku mojemu zdziwieniu pod drzwiami stał przedostatni Lynch. Chciałam go olać, ale szarpnął mnie za ramię krzycząc:
-Laura przeproś w tej chwili Court i Maię, za to, co wczoraj odstawiałaś!
-To one powinny mnie przeprosić-wytłumaczyłam podkreślając zaimek.
-Co ci zrobiły?! Jesteś niemożliwa kobieto!
-Mogłabym wyliczać do jutra, ale spieszę się do kawiarni.- wyminęłam nastolatka z obrażoną miną, ale zdążył złapać mnie za ramię.
-Dlaczego mi to robisz,co? -pyta patrząc mi w oczy.
-Domyśl się, a teraz idę do Lodo. Mamy iść na kawę.
- A mogę z tobą?- Nic już nie mówiąc wyminęłam go i skierowałam się do windy. Gdy drzwiczki się już zasuwały do windy wpadł zdyszany blonyn. Spojrzałam na nie go z wrogością, a ten się uśmiechnął.
-Hej Laura.
-Pa Ross.- udawałam spokój.Nagle rozległ się jakiś trzask i zorientowaliśmy się, że winda stanęła. Prawdopodobnie pomiędzy piętrami. Zmieniłam spojrzenie na politowanie
-Co znowu?- spytał brązowooki.
-Gapisz się na mnie zamiast myśleć jak nas z tąd wyciągnąć!
-Skąd miałem wiedzieć, że wchodzisz do zepsutej windy? Uwierz mi, nie szedł bym wtedy z tobą. Mogłaś uprzedzić, że chcesz ją zepsuć!
-Ojejciu! Łaskę mi zrobiłeś łażąc za mną? Ty sam siebie słyszysz? No zadzwoń do Ney i się poskarż jaka to Lau jest dla ciebie zła!
-Zrobiłbym to już dawno. Wierz mi, ale nie mam zasięgu...
- Czemu nie mogłeś tu wejść z Maieczką i Courtney? Co, panie naj??
-Jesteś niemożliwa Marano!
-Co ty nie powiesz!
-Chciałem dojść do porozumienia, ale widzę że się nie da.
-Szczególnie dajesz mi do zrozumienia jak ci źle przebywać tu ze mną, a mówisz o zawieszeniu broni. Człowieku, przeczysz sam siebie!
-Chciałem się dogadać, naprawdę! Sama to uniemożliwiasz!
-Co ty nie powiesz! Teraz nas stąd wyciągnij!
-Żebym umiał...- westchnął z poirytowaniem- A może jakieś "Proszę Ross, wierzę w twoje możliwości i wiem, że nas stąd wyciągniesz?"- naśladował mój głos.
-Chyba ci to włoskie słoneczko za bardzo przygrzało na główkę, co?- naśladowałam słodkość i troskę.
-Spokojnie, nic mi nie jest. Martw się o siebie!
-Myśl, jak wyjść, a nie dyskutujesz!!!- krzyknęłam, a Lynch wyciągnął telefon.
-Nie ma zasięgu. Laura masz telefon?
-Tak, a co?
-Zadzwonimy z twojego.- wytłumaczył. Szybko wyciągnęłam wspomniany przedmiot .
-Nie mam nic na koncie.-posmutniałam.
-Możemy zadzwonić na czyiś koszt. A zasięg?!- w tej chwili w moich oczach zabłysły małe iskierki nadziei. Po chwili poczułam wibrację w dłoni, oznaczającą, że telefon się wyłącza.
-Extra!- krzyczę sarkastycznie.
-Co ty laska z tym telefonem robisz, że kiedy ci potrzebny to się wyłącza?
-Ej! Czytałam wspaniałe fanficion!
-Tsaa.. O 1D?
-Ty zawsze musisz wszystko komentować?- po tym zapadła cisza.
*Oczami Vanessy*
Siedziałam w hotelu i szkicowałam. Przy okazji rozmawiałam z Delly o wczorajszym dniu.
-Jak myślisz Maia i Lau się pogodzą?
-Szczerze mówiąc, to w to wątpie.- stwierdziłam.- Ale chyba polubiła Kendall.
-Też to zauważyłam. Z Lodo też.
-A tak sobie myślę, że ta piosenka Lodoviki jest taka mega. Kocham ją. Powinna nagrać jakieś demo czy coś.-zaczęłam
-Nom, żebyś wiedziała.
-Może jakoś jej pomożemy?
-Zastanowię się.
-Ok. Dzięki. Delly, co sądzisz o tej piosence chłopaków?
-Jest fajna. Uważam, że najlepiej brzmiałby w niej wokal Ross'a.
-Nigdy go nie słyszałam śpiewającego, ale wydaje mi się że pierwsza zwrotka byłaby idealna dla Rikera (mój fenomen napisał najpierw Rikrta! Kongratulejszons Klaudia~ od aut.)
-Skoro tak uważasz.-uśmiechnięta Rydel podniosła się i kierowała w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz Dell?
-Skoro mamy tyle pomysłów to idę po tekst. Wezmę ze sobą Rocky'ego do gitary, ok?
-Jasne, leć. -blondynka wybiegła niczym więzień. Po dwuch lub trzech minutach pojawiła się z Ellem i bratem w pokoju.
-Hej Ness!-krzyknęli radośnie.
------------------------------------
Witam państwa! Co tam u was? Możecie mnie zabić, że tak późno, ale mam ostatnio sporo na głowie. Czy wam też nauka odbiera wenę? Jeżeli kogoś to obchodzi to w poniedziałek piszę konkurs humanistyczny, więc trzymajcie kciuki <3 Nie mam pojęcia kiedy next, przyznaje się. No to starczy chyba wam czytania mojego jakże nudnego życia... P.S. Pisze też inny fanfic na wattpadzie, więc wpadać na LodoSwiftLynch 😊 Do napisania <3
Ooo utkneli w windzie <3 Hahah najlepsza reakcja jak się ktoś zatrzaśnie to zachwycanie się sytuacją xd
OdpowiedzUsuńBędę pamiętać o tobie w poniedziałek i życzę powodzenia ;*
Taa... Ja też często się jaram nieszczęściem bohaterów xD Dzięki. To dla mnie dużo znaczy :)
Usuń