poniedziałek, 28 września 2015

Rozdział 21

R*Oczami Rydel*
-Wiesz, Ell muszę się zastanowić.- powiedziałam najłagodniej jak umiałam, ale mimo to mina chłopaka zrzendła.
-Dobrze, ale wrócimy do tej rozmowy.
-Obiecuję.- powiedziałam z ręką na sercu. Po chwili wyszliśmy z restauracji, w której przebywaliśmy i postanowiliśmy odszukać resztę. Przy smsach i telefonowaniu poszło szybko. Po piętnastu minutach razem wracaliśmy do domu. Lodo i Rocky patrzyli na siebie z widoczną niechęcią. O co chodzi? Pewnie Lau wie!
-Co się stało Rock'owi i Lodovice?- szepnęłam.
-To dość długa historia...- westchnęła.
-Mamy trzy godziny jazdy. Opowiadaj.- uśmiechnęłam się krzepiąco.
-A więc ja chodziłam sobie z Rylandem, Lodo robiła zdjęcia a Rocky się smucił, że rozdzieliliśmy jego i Ellingtona. Najpierw się złościł i boczył na nas, ale potem postanowił zwrócić uwagę Lodoviki.
-Co ten pacan wymyślił?
-Wchodził Dudu w kadr zdjęć. Wkurzyła się na niego, ale potem postanowiła pogadać. Mieliśmy godzinkę spokoju, ale potem zaczął ją namawiać na psikusy. Wkurzyła się i przyszła, żebyśmy coś z nim zrobili, a gdy zagroziliśmy telefonem do ciebie i zakazem żelków przeprosił ją, ale żeby tego uniknąć. Teraz się na siebie gniewają.
-Dostanie mu się.... Jak Riker się dowie będzie źle...
-No to może mu nie mówmy?
-Zobaczę jak dalej będzie się zachowywał i się okaże.- stwierdziłam.
-Ok. A co rob...- Lau chciała o coś zapytać, ale przerwała jej Van. Pojawiła się praktycznie z nikąd. Siedziała przecież na drugim końcu autobusu z Rikerem.
-Idziemy jutro na zakupy?
-Nie wiem, może.- uśmiechnęłam się.
-Ale nie na cały dzień?- spytała z nadzieją Laura.
-O to chodzi. Przecież musimy cały dzień robić zakupy.
-No, ale mnie to trochę nudzi i męczy.
-Bez dyskusji idziesz z nami!- postanowiła Nessie.

*Oczami Ross'a*
<Cztery godziny później>
Rodzinka , Marano i Lodo wrócili godzinę temu. Dziś miałem przedstawić oficjalnie Courtney jako moją dziewczynę. Będzie się działo... Za piętnaście minut idziemy w dwunastkę (ja, Riker, Rocky, Ryland, Rydel, Ellington, Laura, Vanessa, Lodovica, Maia, Courtney i Kendall) do restauracji. Zapewne ciekawi was dlaczego Dudu, Ken i Maia też. Z tego co wiem Rocky wkurzył Lodo i zaproponował jej w ramach rekompensaty wyjście z nami, a Jenner i Mais idą z Court, aby ją wspierać. W moich drzwiach nagle pojawiła się Courtney. Ubrała się w mój ulubiony kolor <3 Ślicznie jej w żółtym. A tak by the way ja zamierzałem wyjść w garniturze i żółtym krawacie.
-Rossy, a jak mnie nie polubią?
-Muszą cię polubić.- przekonywałem.
-Ale...
-Nie przejmuj się nimi. Najważniejsze, że ja cię kocham.- w tym momencie chciałem ją pocałować, ale ona gwałtownie się odsunęła.
-No co?
-Zepsujesz mi makijaż. Chcę zrobić dobre pierwsze wrażenie.
-Oj, no ok.- powiedziałem smutnie.- Wychodzimy?
-Jasne, - po pozwoleniu udałem się do drzwi aby wyjść. Przedtem, oczywiście przepuściłem moją dziewczynę. Po chwili zauważyłem Laurę z Rylandem. Ubrali się pod kolor. Czyżby oni też byli razem? Od kiedy mój brat gustuje w psycholkach? Nie ważne... A więc Rydel jak zawsze na różowo. Jak jej się ten kolor podoba i nie nudzi? Dziwi mnie to. Mniejsza... Ja, moje rodzeństwo i siostry Marano udaliśmy się do restauracji, w której się umówiliśmy z Lodo i dziewczynami. Każdy miał świetny humor, no może oprócz Court i Lau. One pożerały się wzrokiem. Podczas drogi nic do siebie nie mówiliśmy.
-Ross o co chodziło z tą rozmową?- spytał Riker przerywając niezręczną ciszę.
-Wszystko w swoim czasie.
-Rossie Shorze Lynchu pożałujesz trzymania mnie w niepewności.- powiedział z udawanym spokojem.
-Proszę, chociaż raz poczekaj- uśmiechnąłem się.
-Ostatni.

*Oczami Laury*
Nie no, nie spodziewałam się kolacji z Mitchell i jej panienkami. Wieczór zapowiada się wręcz super. Mam nadzieję, że czuć moje niezadowolenie. Ross i ta laska w żółtej sukience cały czas na siebie patrzą. Czyżby zapowiadało się coś (nie)dobrego? Może oni są parą? Ubrali się pod kolor. Zarzucicie pewnie to samo mi i Rylandowi, ale u nas to zwykły zbieg okoliczności. Po prostu obydwoje lubimy czerwony? Zauważyłam, że Delly inaczej patrzy na Ellingtona. Vanessa mówiła coś o ich wypadzie do restauracji sam na sam. Dziewczyna nic o tym nie mówiła. Może stało się coś poważnego?
<W restauracji>
Gdy dotarliśmy do restauracji przywitałam się z obecną tam już Lodo. Tak, jak moi towarzysze przywitałam się. Gdy chcieliśmy usiąść przy stole Ross krzyknął|:
-Prawie zapomniałem. To Courtney Eaton. - wskazał na brunetkę, która wydawała się nie być sympatyczna...



----------------------------------------------------------------
No i mamy next! Pisany, że tak powiem na raty xD Miałam wielką ochotę na stworzenie stroi, wiem, że dla niektórych to denerwujące, ale cóż... Tak się zastanawiam nad wprowadzeniem jednej, stałej pory na rozdziały. Co powiecie? A w rozdzialiku mamy Court, która zapewne was jeszcze nieźle wkurzy... Jak myślicie jak nasza ekipa zareaguje na Routney? Happy czy też nie? Next wkrótce <3

sobota, 19 września 2015

Rozdział 20

*Oczami Ellingtona*
Siedziałem z Rydel w jednej z Watykańskich restauracji. Od jakiegoś czasu czuje do niej coś więcej niż tylko przyjaźń.
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-zacząłem niepewnie. Blondynka uśmiechnęła się :
-Jak mogłabym zapomnieć dzień w którym jakiś debil wylewa kawę na moją ulubioną bluzkę?- zażartowała, jednak mi nie robiło się do śmiechu. Ja chce jej wyznać miłość a ona mnie nazywa debilem... Super, nie no Ratliff na pewno nie da ci kosza xD (Mam nadzieje że czujecie ten sarkazm) .- No bo Rydel od tego dnia tyle się zmieniło. Kiedyś dostrzegałem w tobie "siostrę", ale teraz zrozumiałem że cię kocham.- wreszcie to z siebie wyrzuciłem.Delly chyba była w lekkim szoku...


*Oczami Rikera*
-To miejsce jest niezwykłe.- westchnęła zmęczona Van. Spacerowaliśmy od kilku godzin po placu świętego Piotra. Dlaczego? A więc Ell przygotował niespodziankę dla mojej siostry i od kilku godzin nie wracają.
-Zgadzam się.- przytaknąłem dziewczynie. Znajdowałem się w pięknym miejscu z wyjątkowymi osobami.
-Ale jak myślisz? Wrócą jako Rydellington?- zaśmiała się.
-Nie mam zielonego pojęcia, ty shipperko.- dałem jej kuśkańca w żebra.
-Oj, Rik...-westchnęła- Ja tylko chcę ich szczęścia.
-Ja w sumie też.- powiedziałem. Rozmawialibyśmy dalej, gdyby nie sms właśnie do mnie przychodzący. Wyjąłem telefon z kieszeni, aby sprawdzić kto pisze.

Od: Ross

Riker, gdzie jesteście?

Do Ross:

W Watykanie. A ty u Mai?

Od Ross:
Wyjątkowo nie. Kiedy wracacie?

Do Ross:

Za dwie godziny będziemy w hotelu. Coś się stało?

Od Ross:

To nie rozmowa na telefon. Miłego zwiedzania :)

Popisałem chwilę z Rossem, a Van sprawdzała FB, TT, IG i Wattpad. Gdy obydwoje oderwaliśmy się od telefonów Ness zauważyła moją zmartwioną twarz.
-Co się stało?
-Ross i rozmowa nie na telefon... Martwi mnie to.- westchnąłem.-Ostatnia jego rozmowa nie na telefon zrujnowała nasze życie.
-Czemu?
-W ten sposób zwołał nas do szpitala i powiedział, że rodzice nie żyją.
-Tak mi przykro...- zaczęła
-Nie musisz mnie pocieszać. Brakuje mi ich, ale pogodziłem się ze stratą...
-A tak w ogóle to gdzie reszta?
-Ryland, Lau, Rock i Lodo?
-Nie, wszyscy święci.-powiedziała sarkastycznie.
-Z tego co wiem to gdzieś łażą.

*Oczami Rocky'ego*
-Oj, no weź... Będzie fajnie...-powiedziałem do Lodo.
-Nie, Rocky. Nie mam zamiaru wtryskiwać bitej śmietany Rylandowi do majtek!-powiedziała stanowczo. (Rock i te jego pomyły... Jak ja to wszystko wymyślam? xD~od aut.)
-No to chociaż wpuśćmy mu do pokoju pająka. Lodo, proszę...- błagałem, jednak na marne,
-Prosić to ja mogę cię o to, żebyś się zamknął.
-A może wlejemy błota do szaponu Rydel? Wiesz, takie błotne truskawki. Ciekawe, nie?
-No wyobraź sobie Rokusiu, że nie!
-A posadzenie kota we włosach Ellingtona?
-Nie i żaden z twoich pomysłów nie jest mądry i ciekawy.
-Ale przefarbowanie Rossa na róż jest!- upierałem się.
-Uważaj, żeby ktoś cię nie przefarbował na tęczowo!
-A ty na zielono! Albo nie, czerwono!- Włoszka udała się w stronę Rylanda i Lau zostawiając mnie samego. Postanowiłem również udać się w stronę tamtej dwójki.
-Lodovica/Rocky mnie wkurza.- powiedzieliśmy jednocześnie.
-Czy to jest przeznaczenie?- spytała RyRy'ego Lau mając na myśli mnie i dziewczynę.
-Najwidoczniej.- zaśmiał się mój brat.
-Najwidoczniej ona nie jest Ellingtonem!
-Najwidoczniej Rocky to ciota!- odgryzła się.
-Spokój!!!-krzyknęła Laura.
-Macie się dogadać.- zarządził młodszy brat.
-Wszystko będzie ok, jak on mnie przeprosi.
-Tssaa... Chyba w twoich marzeniach!
-Lau dzwoń do Ryd, ja do Rika. Szykuje się zakaz żelków.
-Ok.- Marano przytaknęła. Gdy obydwoje mieli dzwonić postanowiłem przeprosić Comello.
-Stop! Lodo przepraszam.- powiedziałem wyciągając do niej rękę.
-Przeprosiny przyjęte.- uśmiechnęła się podając dłoń,
-Nooo....Trzeba było tak od razu!


----------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś odrobinkę dłuższy rozdział :) Taki, nijaki :( Nie komentujecie zbyt często i nie mam motywacji :'( A więc co powiecie na Rydellington? Macie ankietę <3 Także głosujcie, bo wy zdecydujecie o istnieniu tej parki. Riker i Van robią się nudni, prawda? Biedna Lodo... użeranie się z Rockym nie mogło należeć do najlepszych zajęć, prawda? Mam już co do nich pewne plany ^^ A nasza Raura stoi w martwym punkcie :"( Next nie wiem kiedy :( Szkoła, blog i stronka graficzna to dość trudne połączenie... Nie przedłużając, do napisania!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
2 KOM=NEXT

niedziela, 13 września 2015

Rozdział 19

*Oczami Ross'a*
<Tydzień później >
Moja rodzinka z siostrami Marano już od kilku dni codziennie zwiedzają Włochy. Ja, Kendall, Maia i Courtney robilibyśmy to samo, ale nie możemy ze względu na skręconą kostkę Jenner. Codziennie się spotykamy i czasem wychodzę gdzieś z Ney. Zapomniałam powiedzieć wam o najważniejszym, czyli tym, że ja i Eaton jesteśmy razem. Oczywiście na razie nie mówiłem domownikom, ale jutro ma się to zmienić. Nie mogę się doczekać reakcji Laury... Będzie jednym słowem ciekawie. Mamy jeszcze w planach odwiedzić jakąś rodzinę, ale zna ją tylko Riker. Wydaje mi się, że on coś knuje... Jeszcze kilka tygodni temu wiedziałbym pierwszy, ale pokłóciłem się z nim o Marano. On uważa, że Lau to przemiła osoba i powinienem ją (za nie wiem co) przeprosić. Rik wymienił mnie na Vanessę...


*Oczami Rocky'ego*
-Uwaga ! Zmiana planów - Raura to Ryland i Lau!- krzyknąłem znudzony rozmowami wspomnianej dwójki. Zwiedzaliśmy Watykan, co mnie zaczynało denerwować. Żadnych żelków, Ellingtona, wygłupów? Dla mnie to horror. Rozdzieliliśmy się godzinę temu i odpoczywam od Rikessy, Rydel i tęsknię za Ratliffem. Normalnie bym sobie chodził z RyRym, ale on plotkować z Marano. Była z nami jeszcze Lodovica, robiąca zdjęcia.
-Rocky, przeszkadzasz!- krzyknęła ciemnowłosa gdy wszedłem jej na kadr.
-No ale mi się nudzi.-żaliłem się na marne.
-Ryland powiedz mu coś...- Comello zwróciła się do Rylanda.
-Rocky zachowuj się! Zadzwonię po Rikera.- zagroził.
- A ja po Rihannę.- odgryzłem się.
- Dobra, rób te swoje foty.- poddałem się odsuwając się aby Lodovica mogła zrobić zdjęcie.
-Dzięki.- uśmiechnęła się po uwiecznieniu zabytku zwróciła się do mnie - To o czym chcesz pogadać?
-Widzisz jak Ryland ślini się do Laury?- spytałem cicho, jednak brat usłyszał.
- Taa... A ty podrywasz Lodovikę!


------------------------------------------
Witam państwa! Nastąpiła zmiana planów. NIE ZAWIESZAM BLOGA! Kocham pisać to ff i spróbuje je dokończyć. A w rozdziale (chyba za krótkim, bo pisanym na fonie) ! Spodziewaliście się ich razem? Czyżby Rock podrywał Dudu? A może Ryland Lau? Co z Rossym sfochanym na całą rodzinę? Co tam u Van? Odpowiedzi na te pytania już w nexcie! Taże, do napisania!
KOMENTUJESZ =MOTYWUJESZ!

sobota, 12 września 2015

Przerwa

Witam państwa! Dziś niestety nie przychodzę z rozdziałem, a ogłoszeniem. Muszę na jakiś czas zawiesić bloga. Niestety klasa szósta nie należy do najłatwiejszych... Ośmiogodzinne siedzenie w szkole nie pomaga w pisaniu. Poza tym zauważyłam spadek wyświetleń i brak komentarzy po najnowszymi postami :( Może za kilka dni pojawi się rozdział, ale będzie to taki na pocieszenie. Nie przedłużając do napisania

niedziela, 6 września 2015

Rozdział 18

*Oczami Rylanda*
<Next Day xD>
-Hhahahah. Serio RyRy?- zapytała mnie Lau po tym, gdy opowiedziałem jej jedną z moich największych wpadek. Dziś od rana rozmawiałem z dziewczyną. Rikessa planowała dziś zwiedzanie, Rocky z Ellingtonem postanowili iść do kilku pizzeri, aby sprawdzić gdzie serwują najlepszą potrawę,  za to Rydel była nieźle wkurzona... Ross wczoraj sprowadził do hotelu jakąś koleżankę (oczywiście brzydką, ponieważ mój  braciszek nie ma gustu). Niezadowolona Dells właśnie robi przesłuchanie tej dwójce. Tak by the way nie rozumiem tej rodziny. Nie raz usłyszałem "Ryland znalazłbyś sobie dziewczynę, co?", "RyRy zostaniesz starym kawalerem" itp. To samo mówili Rossowi, a jak chce nam zaprezentować kandydatkę na partnerkę jego rodzona siostra robi im przesłuchanie. I jak tu mieć dziewczynę? Rozmyślałbym dalej, gdyby nie ręka Marano przerzucona tuż przed moimi oczami.
-Ziemia do Rylanda! Co dziś robimy?- przez chwilę nic nie mówiłem, jednak po kilku minutach wydusiłem :
-Sorry, myślałem o rodzince, Rossie i tej wczorajszej brzyduli.- zaśmiałem się, a ona nadal była smutna.- na miejscu księżniczki Rossa nawet bym nie patrzył na tę kukłę. Ty jesteś sto razy ładniejsza.- zaczerwieniła się słysząc moje słowa.
-Dzięki. Czemu mówisz na Ross'a księżniczka?- spytała widocznie zaciekawiona.
- A wiec gdy mieliśmy w przedszkolu bal przebierańców mój braciszek wybrał jako kostium strój księżniczki pożyczony od Delly.
-Nie no, nie znałam go od tej strony.- powiedziała Laura po czym zaczęła się śmiać.
-A Riker to hrabina. W liceum kazali mu zagrać macochę w kopciuszku.- wyjaśniłem.
-Oryginalną macie przeszłość. Hah.
-Jestem tego w pełni świadom. Może opowiesz coś o tobie i Vanny?
-Ok.- Lau zgodziła się, po czym opowiedziała mi prześmieszną historię o płoszeniu facetów siostry.


*Oczami Rydel *
Dzisiejszy poranek zmarnowałam na prawieniu kazań Rossowi na temat przeprowadzania "pięknych" plastików. Tamten upadł na swój głupi łeb... Z Rockym nigdy nie było tylu problemów jak z nim. Z resztą co ja się przejmuję? Rik sobie z nim porządnie pogada. Niech się młodzieniec boi. Dobra, Delly mów na temat. A więc po ostrej rozmowie z Rossem i tą brzydulą postanowiłam dołączyć do Rylanda i młodszej Marano. Po wykonaniu telefonu do brata wyszłam z hotelu. W naszej ulubionej kawiarni spotkałam RyRy'ego, Laurę, Ella, Rocky'ego i Lodovikę, o której obecności mnie nie poinformowano.
-Cześć!- powiedzieli wszyscy chórem.
-Hej. Jakieś plany na dziś?-przywitałam się i spytałam.
-Za namową Rocky'ego i Lau zgodziłam się wam pokazać Rzym.- uśmiechnęła się Comello.
-Rock potrafisz być przekonujący?- spojrzałam na wspomnianego brata ze zdziwieniem.
-Oj, jeszcze nie wiesz o mnie dużo siostrzyczko.- puścił oczko.
-Dobra nie podlizuj się. Idziemy?- wskazałam na drzwi.
-Pozwolisz dopić?- zapytał Ratliff lekko unosząc szklankę z sokiem. Dopiero teraz zauważyłam, że coś piją. Pokiwałam twierdząco głową.




----------------------
Witam państwa! Możecie mnie zabić... To wszystko przez szkołę, której serdecznie nienawidzę. A więc mamy kolejny rozdział. Co sądzicie o Rossie i Court? Konkurencja dla Lau? Mam dzisiaj wielką ochotę spoilerowania, ale się powstrzymałam. A więc mam dla was dość sporo informacji. Po pierwsze Z RACJI TEGO ŻE MAMY ROK SZKOLNY ROZDZIAŁY BĘDĄ POJAWIAĆ SIĘ RZADKO. Po drugie CHCIELIBYŚCIE MARATON? Dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi, a więc kilka rozdziałów na dzień? Jak będzie dużo komów to go wam zrobię. P.S. Dziękuję za wszystkie komentarze i wyświetlenia <3 Mam najlepszych czytelników na świecie :) No się rozpisałam, zamiast zaczynać next. Pa!
KOMENTUJESZ=