Ubrana, umalowana i gotowa chciałam wyjść z pokoju. Jednak otwierając drzwi czekała na mnie niespodzianka. Pod moimi drzwiami leżały moje ulubione kwiaty-różowe róże. Musiały być od Ross'a ponieważ po naszej kłótni czymś rzucił w drzwi. Szybko podniosłam kwiaty i zabrałam je do pokoju, po czym stamtąd wyszłam kierując się do Rydel, która stała w korytarzu.
-Cześć Lau. Co się stało?- spytała.
-Hej Delly. Jednym słowem facet- zaśmiałam się.
-Który idiota chce stracić jaja?
-No tak się składa, że musisz zaatakować swojego młodszego braciszka.- po moich słowach wybuchłyśmy śmiechem. Przyszła Van, która do nas dołączyła.Kiedy skończyłyśmy zaczęłyśmy plotkować o nowej piosence One Direcion (super temat dziewczyny xD Nie powiem xD ~od aut.). Był to ulubiony zespół naszej trójki, a z opowiadania Rydel dowiedziałam się, że znienawidzonym chłopaków. Bycie Direcioner z nimi... Współczuję jej. Doceniam coraz bardziej Vanny. Nie rwała mi plakatów (przypadek Ross'a), dorysowywanie wąsów Harremu i Liam'owi (Ellington), "farbowanie" Zayna na fioletowo (Rocky), usuwanie wszystkich piosenek 1D (Riker). Tylko Ryland ją dobrze traktował i sam słuchał boy bandu. Niestety z niego wyrósł...
*Oczami Rocky'ego*
Siedziałem z Ellingtonem i jedliśmy pizze. Byliśmy we Włoszech, więc grzechem byłoby jej nie spróbować. Riker z RyRy'm poszli na spacer, a dziewczyny, chwila, co robiły dziewczyny?
-Ell co robią dziewczyny?- spytałem Rattlifa pijącego colę.
-Z tego co wiem rozmawiały o One Direction.- zaśmiał się,
-Aha, to dobrze, że ich tu nie ma.
-Nooo... Znów musiałbym słuchać o lokach Harrego.- złapał się teatralnie za głowę.
-Nie ważne. Jakie plany na dziś?
-Może... hmm...- przyjaciel również nie miał pomysłu.
-No cóż... Może pogramy na gitarach?- zaproponowałem, a przyjaciel przystał. Poszliśmy do hotelu i chwyciliśmy gitary.
*Oczami Ross'a*
<20:20>
-Dzisiejszy dzień był extra.-stwierdziła Court.
-Zgadamy się.-powiedziała Kendall i Maia jednocześnie, na co ja się zaśmiałem.
-No ja też. Szkoda, że ten dzień się już kończy.
-Wcale nie, bo za godzinę idziemy do klubu. Ty też Rossy.- uśmiechnęła się Ken.- Do zobaczenia przed twoim hotelem.- złapała dziewczyny z ręce i poszły w swoją stronę. Ja udałem się do hotelu i przy wejściu do pokoju spotkałem zdenerwowaną Rydel.
-Ross Shor Lynch do mnie!!!-krzyknęła. Musiało być źle, ponieważ zwracała się do mnie w ten sposób tylko podczas wściekłości.
-Też miło cię widzieć siostrzyczko.- podszedłem do niej z niepewnym uśmiechem.
-Nie rób mi na złość i się nie szczerz! Gadaj gdzie dziś byłeś i co zrobiłeś Lau!
-Nic?- bardziej spytałem niż stwierdziłem.- A dziś zwiedzałem z Maią i jej dwiema koleżankami miasto.
-Znowu Mitchell? Serio Ross?!!!
-Nie drzyj się, bo wszyscy cię usłyszą i nas z tąd wyrzucą.
-A ty gdzieś się jeszcze wybierasz?- spytała. Chyba zauważyła po moim głosie, że mi przeszkadzała.
-Tak, a co?
-Gadaj gdzie.
-Do klubu. Też z dziewczynami.
-Lynch!-krzyknęła gdy poruszyłem klamką.
-Tak się nazywam. - uśmiechnąłem się, czego siostra nie odwzajemniła.
-Kurde, Ross-(Delly raczej nie mówi kurwa)- Masz innych znajomych. Zamiast balować z Majeczką zastanów się jak przeprosić Laurę.- już nic nie mówiąc poszła do pokoju Vanessy. Pewnie oglądają romanse. Ja natomiast szybko się odświeżyłem i ubrałem na imprezę.
<W klubie>
Dziewczyn nie było pod hotelem, ale wcześniej wysłały mi adres klubu. Udałem się na miejsce. Po rozejrzeniu się zobaczyłem tylko Courtney. Od razu podszedłem i się przywitałem:
-Hej. Gdzie Maia i Kendall?
-Zostały w hotelu, b Ken wracając skręciła sobie kostkę. Maika postanowiła z nią zostać.- wyjaśniła.-Jesteś skazany na mnie.- Ney wybuchła śmiechem.
-No cóż będę musiał przeżyć.- zażartowałem. Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy na parkiet.
------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! No to mamy krótki i nudny rozdział. Nie podoba mi się za bardzo i przepraszam za pięć linijek o 1D. Winne są autorki ff z wattpada. No i niedługo szkoła, a Klaudia nie ma ani jednego rozdziału na zaś xD Rozdział miał pojawić się juro bądź w niedziele, ale pomyślałam, że zrobimy okazyjny. Dzięki Rylandowi nie napisałam rozdziałów na zaś, bo jarałam się jego nową piosenką, którą wam wstawię na koniec. Także to chyba wszystko. Żegnam!






