piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 17

*Oczami Lau*
Ubrana, umalowana i gotowa chciałam wyjść z pokoju. Jednak otwierając drzwi czekała na mnie niespodzianka. Pod moimi drzwiami leżały moje ulubione kwiaty-różowe róże. Musiały być od Ross'a ponieważ po naszej kłótni czymś rzucił w drzwi. Szybko podniosłam kwiaty i zabrałam je do pokoju, po czym stamtąd wyszłam kierując się do Rydel, która stała w korytarzu.
-Cześć Lau. Co się stało?- spytała.
-Hej Delly. Jednym słowem facet- zaśmiałam się.
-Który idiota chce stracić jaja?
-No tak się składa, że musisz zaatakować swojego młodszego braciszka.- po moich słowach wybuchłyśmy śmiechem.  Przyszła Van, która do nas dołączyła.Kiedy skończyłyśmy zaczęłyśmy plotkować o nowej piosence One Direcion (super temat dziewczyny xD Nie powiem xD ~od aut.). Był to ulubiony zespół naszej trójki, a z opowiadania Rydel dowiedziałam się, że znienawidzonym chłopaków. Bycie Direcioner z nimi... Współczuję jej. Doceniam coraz bardziej Vanny. Nie rwała mi plakatów (przypadek Ross'a), dorysowywanie wąsów Harremu i Liam'owi (Ellington), "farbowanie" Zayna na fioletowo (Rocky), usuwanie wszystkich piosenek 1D (Riker). Tylko Ryland ją dobrze traktował i sam słuchał boy bandu. Niestety z niego wyrósł...

*Oczami Rocky'ego*
Siedziałem z Ellingtonem i jedliśmy pizze. Byliśmy we Włoszech, więc grzechem byłoby jej nie spróbować. Riker z RyRy'm poszli na spacer, a dziewczyny, chwila, co robiły dziewczyny?
-Ell co robią dziewczyny?- spytałem Rattlifa pijącego colę.
-Z tego co wiem rozmawiały o One Direction.- zaśmiał się,
-Aha, to dobrze, że ich tu nie ma.
-Nooo...  Znów musiałbym słuchać o lokach Harrego.- złapał się teatralnie za głowę.
-Nie ważne. Jakie plany na dziś?
-Może... hmm...- przyjaciel również nie miał pomysłu.
-No cóż... Może pogramy na gitarach?- zaproponowałem, a przyjaciel przystał. Poszliśmy do hotelu i chwyciliśmy gitary.

*Oczami Ross'a*
<20:20>
-Dzisiejszy dzień był extra.-stwierdziła Court.
-Zgadamy się.-powiedziała Kendall i Maia jednocześnie, na co ja się zaśmiałem.
-No ja też. Szkoda, że ten dzień się już kończy.
-Wcale nie, bo za godzinę idziemy do klubu. Ty też Rossy.- uśmiechnęła się Ken.- Do zobaczenia przed twoim hotelem.- złapała dziewczyny z ręce i poszły w swoją stronę. Ja udałem się do hotelu i przy wejściu do pokoju spotkałem zdenerwowaną Rydel.
-Ross Shor Lynch do mnie!!!-krzyknęła. Musiało być źle, ponieważ zwracała się do mnie w ten sposób tylko podczas wściekłości.
-Też miło cię widzieć siostrzyczko.- podszedłem do niej z niepewnym uśmiechem.
-Nie rób mi na złość i się nie szczerz! Gadaj gdzie dziś byłeś i co zrobiłeś Lau!
-Nic?- bardziej spytałem niż stwierdziłem.- A dziś zwiedzałem z Maią i jej dwiema koleżankami miasto.
-Znowu Mitchell? Serio Ross?!!!
-Nie drzyj się, bo wszyscy cię usłyszą i nas z tąd wyrzucą.
-A ty gdzieś się jeszcze wybierasz?- spytała. Chyba zauważyła po moim głosie, że mi przeszkadzała.
-Tak, a co?
-Gadaj gdzie.
-Do klubu. Też z dziewczynami.
-Lynch!-krzyknęła gdy poruszyłem klamką.
-Tak się nazywam. - uśmiechnąłem się, czego siostra nie odwzajemniła.
-Kurde, Ross-(Delly raczej nie mówi kurwa)- Masz innych znajomych. Zamiast balować z Majeczką zastanów się jak przeprosić Laurę.- już nic nie mówiąc poszła do pokoju Vanessy. Pewnie oglądają romanse. Ja natomiast szybko się odświeżyłem i ubrałem na imprezę.
<W klubie>
Dziewczyn nie było pod hotelem, ale wcześniej wysłały mi adres klubu. Udałem się na miejsce. Po rozejrzeniu się zobaczyłem tylko Courtney. Od razu podszedłem i się przywitałem:
-Hej. Gdzie Maia i Kendall?
-Zostały w hotelu, b Ken wracając skręciła sobie kostkę. Maika postanowiła z nią zostać.- wyjaśniła.-Jesteś skazany na mnie.- Ney wybuchła śmiechem.
-No cóż będę musiał przeżyć.- zażartowałem. Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy na parkiet.
------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! No to mamy krótki i nudny rozdział. Nie podoba mi się za bardzo i przepraszam za pięć linijek o 1D. Winne są autorki ff z wattpada. No i niedługo szkoła, a Klaudia nie ma ani jednego rozdziału na zaś xD Rozdział miał pojawić się juro bądź w niedziele, ale pomyślałam, że zrobimy okazyjny. Dzięki Rylandowi nie napisałam rozdziałów na zaś, bo jarałam się jego nową piosenką, którą wam wstawię na koniec. Także to chyba wszystko. Żegnam!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 16

*Oczami Riker'a*
Obudziłem się o 7:00 rano z bólem głowy i kacem. Po doprowadzeniu się do porządku dziennego postanowiłem odwiedzić Vanessę w pokoju. Wyszedłem ze swojego królestwa i udałem się do pomieszczenia zamieszkiwanego przez starszą Marano. Po drodze spotkałem Ross'a, który szedł w stronę pokoju Lau. Z tego co wiedziałem Laura nie miała najmniejszej ochoty go widzieć.
-Rik co ty robisz?- spytał mój młodszy brat.
-Mógłbym zadać to samo pytanie.
-Idę do Laury, a wcześniej do kwiaciarni.- miałem go wcześniej prosić aby tam nie szedł, ale może chciał ją przeprosić.
-Ja wybieram się do Nessy.
-Aha, to powodzenia brachu.- uśmiechnął się.- Pamiętasz coś z wczoraj?
-Kompletnie nic, a ty?- powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Cóż. Ja też. Spadam. Cześć.- pożegnał się.
-Pa.- po tych słowach zapukałem do drzwi przyjaciółki.
-Kto się dobija?- powiedziała zaspanym głosem.
-To ja, Riker.
-Aha, czyli mój mąż?- czy ja żeniłem się z Van? Wylądowałem w Vegas?
-Co?- w tym momencie dziewczyna otworzyła i pokazała ruchem ręki, abym wszedł i usiadł. Widocznie obudziłem Marano, ponieważ była w piżamie.
-Wczoraj wraz z Ell'em i Ross'em uznaliście mnie, Dells i Lau za swoje żony.- powiedziała wsciekła.
-OMG! Przepraszam Ness. Zachowywałem się jakoś?
-Jeżeli naśladowanie Gagi w taksówce można uznać za jakieś przyzwoite zachowanie to tak.- zaśmiała się, a ja złapałem za głowę.
-Jezu, przepraszam.- złożyłem ręce w geście przeprosin i uklnęknąłem przed nią.
-Dobra, wstawaj! Rozumiem. Sama niestety takie rzeczy czasem wyprawiam.
-Hmm... Chyba aż tak psycho jak ja nie jesteś.- zaśmiałem się.
-No nie. Jestem gorsza.
-No to muszę cię kiedyś upić.- spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Tsaa.. Uwierz, że tego nie chcesz.-przekonywała.

*Oczami Laury*
Ktoś obudził mnie pukaniem do drzwi. Nie ukrywam, że mnie to zirytowało. Ludzie chcą spać, a ja muszę wstawać, bo komuś zachciało się mnie zobaczyć. Niech to nie będzie ten wkurzający Lynch. (Dla niekumatych i Ellingtona Rattliff'a, Rocky'iego i Ryland'a Lyncha chodzi o Ross'a xD) Nie mając innego wyjścia zwlekłam się z łóżka, założyłam szlafrok i udałam się do drzwi. Po otworzeniu zobaczyłam znajomą, znienawidzoną twarz. Od razu trzasnęłam drzwiami zamykając je Ross'owi przed nosem.
-Lau, proszę porozmawiajmy.
-Nie, Ross. Najpierw ignorujesz mnie i łazisz sobie z Maią na kawki, potem podajesz mnie za swoją żonę. Traktujesz mnie jak zabawkę!- zaczęłam płakać.
-Moja wina, że nie lubisz Mai? Nie rozumiesz, że ja się z nią przyjaźnię i chcę abyście się dogadywały.
-Ja, ja, ja... Ciągle tylko ja! Moje zdanie się liczy?!
-Oj, Laura...
-Nie Laura, tylko ty. Ty wszystko zniszczyłeś. Myślałam, że mamy szansę zbudować prawdziwą przyjaźń... Pomyliłam się.
-Ale...
-Nie ma ale Rossy. Najlepiej będzie się rozejść. Ty idź do Maiki, a ja do twojego rodzeństwa i Van.- nic nie mówiąc odszedł, a ja pogrążyłam się w płaczu.

*Oczami Ross'a*
Czy ja jestem jej własnością? Obiecywałem jej coś? NIE! Narzekałem na Maię, ale ona to nic w porównaniu do Laury. Pzywłaszczyła mnie sobie bez mojej zgody. A myślałem, że się zaprzyjaźnimy... Cóż... Nic z tego! Idę właśnie w miejsce, gdzie umówiłem się z Maiką. Patrząc przed siebie dostrzegłem znaną mi doskonale brunetkę z dwoma innymi dziewczynami. Podbiegła do mnie i rzuciła na moją szyję.
-Rossy!
-Cześć Maia. Udusisz mnie zaraz.- zaśmiałem się. Podeszły do nas dwie, pozostałe brunetki.
-Ross, mam nadzieję, że się nie obrazisz. Postanowiłam wziąć ze sobą koleżanki.- wskazała na nastolatki. -To Courtney i Kenndall. Dziewczyny poznajcie Ross'a.- po tych słowach uścisnąłem dłonie obydwu. Później wyruszyliśmy w drogę do Koloseum.
-A więc gdzie mieszkacie?- zwróciłem się do Court i Ken.
-Ja w L.A. a Kenndall w Nowym Jorku.- odpowiedziała Ney.
-O!- zdziwiłem się- Ja też jestem z Los Angeles. Mieszkam w okolicy plaży, a ty?
-Też, ale bardziej w centrum.
-Ross może wpadniesz kiedyś do mnie, do Paryża?- naszą rozmowę przerwała Maia.
-Jasne. Na pewno odwiedzę cię w ferie zimowe.- uśmiechnąłem się. Potem jeszcze rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Kilka minut później rozpoczęliśmy oglądanie zabytku, do którego zmierzaliśmy.
------------------------------------------------
Witam Państwa! Mamy kolejny rozdział, niestety dość późno. Lodo Swift oczywiście zamiast pisać całymi dniami siedziała na tt, ig, fb. Opóźnienie spowodowane ekipą VL w Polsce. Ja oczywiście nie napisałam żadnego postu na Vilovers :( Czytanie po nocach innych ff zamiast zajmowanie się swoimi. Taka mini info, która pewnie was nie obchodzi, ale spodziewajcie się rozdziału na "znów w studiu". Dzisiaj jakoś ta notatka mi nie wychodzi. Widzę, że groźba zadziałała xD Teraz piszę wam OSy, żeby nadrobić z rozdziałami. Nie rozpisując się, żegnam:)

piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 15+Groźba w notce

*Oczami Rydel *
-Delly, zostaniesz moją dziewczyną? -spytał Rocky, gdy wracaliśmy z klubu.
-Jestem twoją siostrą pacanie!- krzyknęłam. Miałam już dosyć facetów na dziś, a w szczególności jednego. Oczywiście Ellingtona Lee Ratliffa. Wszyscy mnie kochają, tylko szkoda, że po pijaku...
-Nie widzę podobieństwa.- moją zadumę przerwał brat.
-Szczególnie umysłowego.- westchnęłam.
-Ej, Rydel! Masz mnie w tej przeprosić.- wskazał palcem na policzek. Zażądał pocałunku.
-Wolałabym pocałować psa niż ciebie.
- A ja delfina niż moją siostrę!
-Jakoś mnie to nie dziwi.-wyznałam. Rocky uniósł jedną brew.- No przecież czasem całujesz Dollores. -miałam na myśli pluszaka.
-Mam laskę?- złapałam się za głowę. Ile on musiał wypić, żeby zapomnieć, ze (jak sam się nazwał) jest singlem forever? Nie wytrzymam.

*Oczami Ryladnd'a*
Siedziałem z Ellingtonem w taksówce. Ten gościu po pijaku jest nie do wytrzymania. Nie dziwię się Delly, że nazwała go "alfonsem". Kto normalny (nawet jak jest pijany) na "wyznanie miłości" śpiew dziewczynie "Kiedy byłem twoim mężczyzną"? Nie wiem co siedzi temu gościu w głowie? Na trzeźwo go kocham, a pijanego mógłbym zabić.
-Rydel? Dasz mi buziaka nie?- ten baran pomylił mnie z moją siostrą!!! Ja nie jestem podobny do Rydel?!!! Rozumiem, gdyby siedział z nim księżniczka Ross bądź hrabina Riker xD
-Cioto, nie jestem twoją Dells!- krzyknąłem.
-No daj spokój Rydel. - chciał mnie całować.
-Spieprzaj!- wydarłem się.

*Oczami Vanessy*
Wsiadłam właśnie do samochodu z Rikerem. Miał świtny humor.
-A wie pan, że Vanny jest moją żoną?- zwrócił się do taksówkarza przyciągając mnie do siebie. Szybko się uwolniłam:
-Niech pan go nie słucha. Człowiek pod wpływem alkoholu wygaduje różne głupstwa.
-A szkoda, bo pasowalibyście do siebie.- uśmiechnął się.
-HA! Słyszysz Ness?- powiedział uradowany Rik.
-Rajk, odpuść sobie po pijaku ok?
-Nie!- zaprzeczył.
-Dobra, niech się pan zatrzyma.- poprosiłam kierowcę.
-Co? Dlaczego?- mój towarzysz drogi nie zrozumiał.
-Bo wysiadasz!
-Why?
-Bo mnie wkurzyłeś.
-Vanessa, obiecuję, że cię nie dotknę, ale pozwól mi zostać.- spojrzał błagalnym wzrokiem.
-Zmiana planów, niech pan jedzie- uśmiechnęłam się.- Rik możesz łaskawie się ode mnie odsunąć?
-Jasne.- trochę znormalniał! Sukces Vanessa! Tsa... Ness gada do siebie.. Ku mojemu nieszczęściu z radia zaczęła rozbrzmiewać piosenka Lady Gagi "Poker Face", którą Riker zaczął śpiewać (bardziej wrzeszczeć xD) i zachowywać się jak diva bądź Maia Mitchell xD Sama Lady by mu nie dorównała.
-Riker, uspokój się idioto!- krzyczałam na marne.
-Ale czemu? Oj, weź Vanny. Chodź zatańczymy.- złapał mnie za rękę.
-Jesteśmy na miejscu.- powiedział kierowca zatrzymując auto. Znajdowaliśmy się pod hotelem.
-Wysiadka.- powiedziałam i otworzyłam drzwi od strony chłopaka. Ten oczywiście wysiadł, ale po drodze się potknął.
-Fajtłapo, chodźżesz! - krzyknęłam po czym pomogłam mu wstać. Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam do pokoju.

*Oczami Laury*
<Po kopnięciu Ross'a>
-Ej, Laurunia, coś ty taka dziś drapieżna?- spytał Lynch.
-Ja ci dam Laurunię!- krzyknęłam i pociągnęłam go w swoją stronę.
-Cześć dziewczyny! Idziemy no wiecie.- pomachał Ross w stronę tamtych lasek.
-"No wiecie" to ty se możesz z Maiką robić!- spoliczkowałam go i pociągnęłam go do wyjścia.
-Ja cię nie zdradzam.
-Zamknij jape i wsiadaj!- popchnęłam go w stronę taksówki. Posłusznie wsiadł. Jechaliśmy w ciszy. Ross chyba zasnął. Zaparzona w okno jechałam w ciszy.
-Jesteśmy na miejscu. - powiedział taksówkarz, gdy byliśmy pod hotelem. Nic nie mówiąc zastanawiałam się jak obudzić Rossy'ego.
-Wysiadacie?- zaśmiał się kierowca.
-Tak, za chwilę. - odpowiedziałam trochę zirytowana. Kierowca chciał jechać a Rossy śpi! Przypomniało mi się, że w torebce miałam małą butelkę wody. Czemu by jej nie użyć? Wylałam zawartość na blondyna.
-Pojebało cie Rocky?-przywitał mnie.
-Nie jestem Rocky, a teraz wypad z samochodu!- krzyknęłam, na co on posłusznie wysiadł. Zapłaciłam za auto, zaprowadziłam Ross'a do hotelowego pokoju i poszłam spać.


----------------------------------------------
Witam państwa :) A więc mam dla was nudny rozdział. (Powiedziałabym bez sensu, ale stosuję się do zakazu Smile xD) Co sądzicie o Rikerze Lady Gadze? Hahah. Sorki, że taki krótki, ale brak weny jest moim ostatnim problemem :( No cóż... Teraz tytułowa groźba. JEŚLI NIE BĘDZIECIE KOMENTOWAĆ ROZDZIAŁÓW I ZADAWAĆ PYTAŃ BOHATEROM NIE NAPISZĘ NEXTA. Pa :) 


wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 14

*Oczami Ross'a*
Był już wieczór. Spędziłem z Maią całe popołudnie. Właśnie wracam ze spaceru, na który wybraliśmy się po kawie. Wyobrażam sobie sytuację w hotelu. Lau, Ryd i Ness oglądają romanse, Rokcliff żrą żelki, a Rik z RyRym poszli na imprezę. Szedłem w ciszy, którą przerwał mój telefon. Dzwonił Riker, więc bez zastanowienia odebrałem. W głośniku usłyszałem nie tylko głos brata, ale także głośną muzykę. Rik krzyczał:
-Rossy bierz Ell i Rock'a i na dziką imprezkę do mnie. Jestem w "Alexa Night Club".
-Ok.- zgodziłem się ponieważ nie miałem nic do stracenia, a nie chciałem też spotykać teraz Marano.- A Ryland?
-On został, bo gada z kolegą na Skype.
-Zastanawiam się jakiej płci ten kolega.-zaśmiałem się pod nosem.
-Nie ważne. Marsz po nich.- po tym rozkazie brat się rozłączył. Zadzwoniłem do chłopaków i powiadomiłem, że idziemy na melanż. Po kilkunastu minutach byliśmy w klubie. Przywitała nas naprawdę głośna muzyka. Od razu spostrzegłem znajomą blond czuprynę przy barze. Podszedłem nizwłocznie. Chłopaki zrobili to samo. Po kilkuminutowej rozmowie zaczęliśmy zamawiać drinki.

*Oczami Rydel*
-Aww... Chcę klona Leonarda DiCaprio z Titanic'a.- powiedziała Van. Oglądałyśmy film o najsłynniejszym, najbardziej tajemniczym statku- Titanicu.
-No wiesz, Riker mi go średnio przypomina- zażartowała młodsza Marano.
-To bardziej mieszanka Ross'a z Ellingtonem plus umysł Rikera.- postanowiłam pociągnąć. Nasz chichot przerwał mój telefon. Dzwonił Ellington:
-Witam. Mam przyjemność z panią Rydel Lynch, Laurą Marano i Vanessą Marano?- spytał obcy głos. W tle była głośna muzyka, więc domyśliłam się, że chłopaki wybrali się do klubu.
-Tak. Wezmę na głośnomówiący.- wcisnęłam odpowiednią opcję.- Proszę mówić.
-A więc mężowie pań i ich kolega przedawkowali alkohol i zachowują się karygodnie.
-WTF? JACY MĘŻOWIE?- szepnęła pod nosem Vanny. Barman kontynuował:
-Czy byłaby możliwość odebrania ich z klubu?
-Oczywiście. Czy mógłby pan wysłać nam adres smsem?
-Dobrze.- rozłączyłam się.
-Czyli nie dokończymy Titanica.- stwierdziła ze smutkiem Laura.
-Raczej nie. Idę się jakoś ubrać. Pojechałybyście mi pomóc?
-Oczywiście. Nie możemy odmówić pomocy "mężom".- przy ostatnim słowie Vanessa zrobiła w powietrzu cudzysłów.
-Dobra. Jak będę miała chwilę obudzę Rylanda.
-Ok.
<Piętnaście minut później>
Wszyscy byli już ubrani. Czekaliśmy na taksówkę, która zawiezie nas do klubu.

*Oczami Laury*
<W klubie>
Weszliśmy do ciemnego pomieszczenia z kilkoma kulami dyskotekowymi. Podeszłyśmy do baru.
-Rydel Lynch?- spytał barman.
-Tak, skąd pan wie?
-Ellington opowiadał o pani.
-Aha. A czy możemy wiedzieć gdzie te tułmany się włóczą?- spytała wściekła Vanessa.
-Ellington poszedł na scenę, Ross dosiadł się do jakiś dziewczyn i wmawia im, że powinny być jak jego żona, a Riker stoi w kolejce do kasyna. Rocky natomiast droczy się z barmanką na drugiej stronie klubu.
-Pozwól, że poprawię. Żadna z nas nie jest żoną któregoś z nich. A tak by the way skąd znasz ich imiona?- chłopak nie mógł odpowiedzieć, ponieważ przerwał mu głos rozchodzący się po sali. Należał do Ellingtona!!! Tak, Ella.
-A teraz chciałbym zadedykować tę piosenkę mojej i tylko mojej Rydel Lynch.- nagle reflektor powędrował na wspomnianą dziewczynę i z głośników zaczął lecieć podkład muzyczny. Jak się okazało "When I was your man" Bruna Marsa, którą Ratliff oczywiście śpiewał. Rydel stała nieruchomo czerwieniąc się ze złości. Kiedy skończył Delly krzyknęła :
-Odwal się ode mnie, ty alfonsie!!!- po czym poszła szukać chyba Rocky'ego. Szepnęła wcześniej jeszcze coś do Rylnada i wyszła. RyRy pobiegł po Rat'a, którego sprowadził ze sceny i pociągnął do taksówki. Van ulotniła się do kolejki wejść do kasyna a ja postanowiłam odciągnąć Ross'a od lasek, z którymi siedział. Pociągnęłam go za rękaw bluzy, a on skomentował to tak:
-Coś ty taka ostra Lau? Zazdrosna? No bo wiesz, jestem cudny i boski.- po chwili zwrócił się do dziewczyn- A więc to jest Laura, czyli ideał piękna. I wiecie co? Zaraz da mi buziaka.- stanął przede mną i przysunął do siebie. Nasze twarze dzieliła kilkucentymetrowa różnica i czułam jego okropny odór alkoholowy. Przybliżył się coraz bardziej, a ja nie miałam zamiaru go całować, dlatego kopnęłam go w krocze. (wiem, to psycho, ale cóż... Na razie nie ma co liczyć na first kissy. A przynajmniej Lau i Ross'a.~ od aut.)



------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa :) Dziś rozdział wyjątkowo krótki, ponieważ bardzo chciałam zakończyć na kopnięciu przez Laurę Ross'a. Miałam jakiś psycho humor, więc dlatego mamy takie dziwactwa. Kłótnia Rydellington :( No to next już niedługo :) Pa <3
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 13

*Oczami Vanessy*
Wraz z całą ekipą (nie licząc Ross'a i Lau) siedziałam w pokoju Rylanda. Kanapę zajmował najmłodszy Lynch, jego siostra i ja. Riker, Rocky i Ellington przed nami klęczeli i błagali:
-Delluniu, proszę usuń moje zdjęcie.
-Nessie, weź się zlituj nade mną. Chyba nie chcesz być przyczyną mego samobójstwa.
-Ja ci tu dam szantaże!-krzyknęłam na Rikera.
-Mam całować twoje stopy, żebyś to usunęła. Proszę Delly. Kocham cię, w końcu jesteś moją siostrą.
-Pacany, zrozumcie, że nie mam zamiaru.- wytłumaczyła Rydel.- Jak będziecie nadal tak marudzić wstawię je na stary fanpage R5.
-Czego?- nie wiedziałam o czym mowa.
-Stronki naszego zespołu. Żal nam było ją usuwać. Z sześć lat nie ma tam postów. -na te słowa przypomniało mi się coś. Czy oni byli tym R5, które kochałam w gimnazjum? To Ross, Riker, Rocky, Ell i moja przyjaciółka?
-"Loud" to wasza piosenka?- spytałam.
-Tak, a co?
-Kochałam was w gimnazjum. Pomyśleć. że teraz was nie poznałam.
-Czyli usuniesz te fotki?-przerwał Ell.
-Poczekaj, przypomnę sobie kogo z zespołu najbardziej lubiłam.
-Nie masz co sobie przypominać. To na pewno byłem ja.- uśmiechnął się Rocky.
-Już pamiętam! Właściciel super sweet grzywki. - uśmiechnęłam się do Rikera.
-Czyli Rajker z gitarą zniknie?
-Jak ładnie poprosisz.- puściłam mu oczko. Chłopak zrobił tak zwanego faceplam'a. Ryland przyglądający się od początku sytuacji nie przestawał się śmiać.
-RyRy zrób coś z nimi.- rozkazała zmęczona chłopakami (przypuszczam, że najbardziej Ellem) Ryd.

*Oczami Ross'a*
Stałem jak wryty.Nie wiedziałem czy rzucić się w pogoń za Laurą czy zostać z Maią? Nie wiedziałem która była dla mnie ważniejsza. Przeanalizuję to! Lau znam kilka dni, a Mais lata. O Mai wiem prawie wszystko, a o Laurze też sporo, ale nie aż tak dużo. Maia była moją dziewczyną, czyli wybieram ją. Podszedłem do Mitchell i zacząłem:
-Przepraszam, Lau jest wrażliwa.
-I strasznie się wszystkim przejmuje. Kilkanaście razy dla żartu wyzwałam ją, a ona mnie nienawidzi.- dopowiedziała dziewczyna.
-Może. Nie wnikam w wasze sprawy- podniosłem ręce w geście obojętności. -Co tam u ciebie? Nadal we Francji?
-Tak. W Paryżu. Przeprowadziłam się do centrum i studiuję.
-No to fajnie. Idziemy teraz na kawę?- spytałem, na co Maia od razu przystała.
-No to chodźmy. Co tam u twojego rodzeństwa:
-Jak zwykle. Rocky i Ell żrą żelki, Ryland całymi dniami komentuje nasze wyczyny i wstawia zdjęcia na snapa, Riker zarywa do Vanessy Marano, a Rydel każe nam zawsze sprzątać gdy ona czyta sobie czasopisma modowe.
-Aha. Ok. Do kiedy zostajecie w Rzymie?
-Będziemy tu cały miesiąc, bo w naszym domu jest remont i łączenie go z domem Lau i Van.- gdy powiedziałem ostatnie słowa Mai opadła szczęka, jednak szybko zamknęła buzię.
-Aha. Masz plany na jutro?
-Żadnych nie mam, a ty?
-Ja mam, a mianowicie wzięcie ze sobą Ross'a i zwiedzenie Koloseum.- uśmiechnęła się.
-Dobra. Spotkajmy się o 10 w kawiarni kilka metrów stąd.
-Jasne.- potem szliśmy pogrążeni w rozmowie. Kilka metrów przed kafejką spotkałem ciemnoswłosą Włoszkę, która zmierzała do mojego hotelu. Była to oczywiście Lodovica. Nie wiedziałem kiedy wrócę, więc poprosiłem:
-Hej Lodo.- szła rozmarzona, dlatego po chwili odpowiedziała:
-O, cześć Ross.
-Powiesz Rydel, żeby na mnie nie czekali. Idę na kawę z Maią.-pokazałem na dziewczynę. Zapomniałem je sobie przedstawić, jednak po chwili się o tym zorientowałem i naprawiłem ten błąd.- Maia to jest Lodovica. Lodo przedstawiam ci Maię.
-Miło poznać.
-Mi również.- uścisnęły sobie dłonie.
-Dobra, to ja spadam. Cześć.- Lodo pożegnała się.

*Oczami Rydel*
Chłopcy dali spokój z prośbami o usunięcie zdjęć, więc poszłyśmy do pokoju Vanessy i plotkowałyśmy o najnowszych trendach.  Nagle do pokoju wbiegła zapłakana Laura. Wyglądała okropnie smutno. Bez zastanowienia przytuliłyśmy ją. Vanessa pytała:
-Lau, co się stało? Dlaczego płaczesz?
-Mitchell.- to nazwisko przyprawiło Van o złość.
-Co zrobiła ci ta idiotka?
-Ona i Ross...- nie mogła dokończyć, ale wiedziałam już o co chodzi.
-Ross kiedyś chodził z Maią, jeszcze zanim przeprowadziła się do Paryża.- wytłumaczyłam starszej Marano.
-I do tego jej bronił dziś.- po tym Laura wybuchła jeszcze większym płaczem.
-Ćśś... Mitchell to jedna, wielka idotka.- pocieszałam dziewczynę. W najmniej odpowiednim momencie wszedł do nas Riker i Ellington.
-Dziewczyny, Porywamy Rydel i Vanessę.- powiedzieli uśmiechnięci, jednak po chwili ich uśmiech zginął. Postanowiłam wytłumaczyć im:
-Mitchell...

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa. Kolejny rozdział :) Mamy moją "ukochaną" Maię xD No to na tyle. Nie mam dziś weny do notatki, więc nie będę się rozpisywać. Pa :)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ


piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 12

*Oczami Laury*
Obudziłam się w swoim hotelowym pokoju. Wydawało by się normalne, jednak tak nie było. LEŻAŁAM NA ROSS'IE!!! Przecież wczoraj nie piłam i spałam NA łóżku, a nie koło niego. To psychiczne. Siedziałam tak zszokowana przez chwilę nie zauważając, że blondyn już się obudził.
-Dzień dobry Lau.- powiedział z uśmiechem, jakby mu nie przeszkadzała ta pozycja.
-Hej.- poczułam się niezręcznie parząc na jego gołą klatkę piersiową. Chłopak zauważył to i uspokoił mnie:
-Wiem o czym myślisz.- chciał się ze mną podroczyć.
-No o czym?
-O mojej cudowności. No wiesz jestem nawet umięśniony.- uśmiechał się łobuzersko.
-Chciałbyś. Chyba musimy wybić dziurę w ścianie.-stwierdziłam.
-Ale dlaczego?
-Bo tu nie mieści się twoje ego/- zaśmialiśmy się wspólnie, po czym przypomniałam sobie, że leżę na Ross'ie. Szybko z niego zeskoczyłam i usiadłam na łóżku. Nie zważając, na to, że nie wypada zapytałam:
-Czemu na tobie leżałam?
-Spadłaś w nocy z łóżka. Dość wcześnie, więc spałaś na mnie praktycznie cały czas.
-OMG?! Przepraszam.-zarumieniłam się ze wstydu.
-Dobra spoko. Która godzina?- po pytaniu spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie.
-15:35 a co?
-Yea! Wymigaliśmy się od sprzątania u Ell'a.
-No to Van i Ryd nas pozabijają. -westchnęłam.
-Kto powiedział, że idziemy do Van i Delly?-spytał tajemniczym tonem,
-No ja, bo pewnie tak zrobimy.- bardziej spytałam niż stwierdziłam.
-Właśnie, że nie bo zabieram cię na spacer.
-Ross nie mam ochoty.
-A ja czasu na przekonywanie cię.

*Oczami Rydel*
Siedziałam z Vanessą w hotelowej restauracji. Chłopaków zmusiłyśmy do sprzątania. Ross jak to on zwykle robi- wymigał się. Ponadto nie tylko siebie. Znalazł sobie Laurę na wymówkę. Zabije tego gościa jak tylko się pokaże!
-Co sądzisz Dells?- Vanessa mówiła coś podczas moich przemyśleń, jednak jej nie słuchałam.
-A... Tak. To świetny pomysł.
-Słuchałaś mnie?
-Niestety.Myślałam o Ross'ie i tym, co mu zrobię gdy tylko się pojawi.
-Hahah.- zaśmiała się przyjaciółka.- Z chęcią ci pomogę.
-Przepraszam za niego. Sprowadza Lau na złą drogę.
-Co? Nigdy tak nie pomyślałam.
-Ale taka jest prawda.
-Nie chcę się z tobą kłócić Delly. Idziemy dziś na zakupy? Weźmiemy chłopaków, jako tragarzy.- zaśmiała się.
-Ok.

*Oczami Ross'a*
Wyszliśmy z Laurą na zewnątrz. Pogrążeni w rozmowie wybraliśmy kierunek lodziarni.
-Vanessa na bank weźmie cię na zakupy jako tragarza. Będziesz musiał nosić kilkaset toreb.- zaśmiała się.
-No to nie wracamy do hotelu.
-Nie no, jak poprosisz wstawię się za tobą i będzie lepiej?
-Serio?- spytałem z nadzieją w głosie.
-Tak, ale musisz mnie poprosić. - na te słowa stanąłem przed dziewczyną i popatrzyłem jej w oczy. Po chwili chwyciłem ją za rękę i uklęknąłem. Zacząłem mówić uroczystym tonem:
-Czy ty Lauro Marie Marano wstawisz się za mną u twojej siostry Vanessy Nicole Marano?- wokół nas zebrała się grupka ludzi którzy uznali tę scenkę za oświadczyny. Gdy Lau podejmowała decyzję zapadła cisza:
-Tak.- po odpowiedzi dziewczyny wszyscy zaczęli nam gratulować i bić brawa. Gdy grupka się rozeszła wybuchliśmy śmiechem.
-Ty na serio chcesz mi się oświadczyć?-zażartowała.
-Nie, nigdy w życiu.- zaśmiałem się. Tę śmieszną rozmowę przerwały dźwięki powiadomień z naszych telefonów.
-Zaczekaj sprawdzę Facebook'a, Insta i Tweetera.- powiadomiła. Ja postanowiłem zrobić to samo. Gdy ja się jeszcze logowałem ona wybuchła śmiechem.
-No co?- spytałem niepewnie.
-Wejdź na Fejsa.- zrobiłem jak kazała. Po chwili zobaczyłem na profilach Van i Ryd kilka zdjęć. Na jednym z nich był fotomontaż, który Ness niechcący wysłała mi nie Rikowi, potem zdjęcie Ellingtona z kwiatami plus filtr trudnych spraw. Było tam napisane:
Ellington Lee Ratliff (22 l.)
Nie wie jak wyznać miłość Rocky'emu. Czy chłopak czuje to samo?- to im się udało. Następny był Rock całujący delfina z opisem : Czyżby Rocky zdradzał Ell'a? i na końcu Riker z gitarą opisany: Czyżby Riker (czytaj RAJKER) bardziej kochał swoją gitarę niż Ross Lunę? z komentarzem Laury "Nie, bo najbardziej kocha Vanessę <3 xD".
-Idziemu do Delly i Vanessy.- powiedziałem stanowczo, po czym zacząłem bardzo szybki bieg w kierunku hotel. Lau nie nadążała za mną, więc złapałem ją za rękę i ciągnąłem. Biegliśmy nie zważając na otoczenie, co było błędem . Potrąciłem jakąś dziewczynę. Po zatrzymaniu się i przyjrzeniu poszkodowanej, która zrobiła to samo co ja, spytałem:
-Maia?/Ross?- powiedzieliśmy jednocześnie. Laura również przyjrzała się dziewczynie i zmrażając ją wzrokiem powiedziała:
-Mitchell?- Lau nie okazywała sympatii do dziewczyny, której ja pomogłem się podnieść. Po chwili przytuliliśmy się.
-Skąd tu się wziąłeś Ross?- zapytała i rozglądając się dodała- Co ty tu robisz z Marano?- również miała wrogie nastawienie do Laury.
-Przyjechałem z rodziną, Lau i Van na wakacje. A ty co tu robisz?
-Studiuję architekturę, więc przyjechałam pooglądać zabytki. - odpowiedziała Maia.
-Ross skąd znasz tą idiotkę?-do rozmowy dołączyła się Lau.
-Laura, proszę nie nazywaj tak Mai. Kiedyś byliśmy parą.- dziewczynie dosłownie opadła szczęka. Dla rozluźnienia sytułacji, które mi się nie udało, spytałem:
-A ty Laura, skąd znasz Maię?
-Przedstawiam dziewuchę, która poniżała mnie przez całe liceum.- pokazała ręką na Mitchell.- Broniąc jej obrażasz mnie Rossy.- powiedziała po czym uciekła ze łzami w oczach.
---------------------------------------------
Witam państwa :) Tak więc nowy rozdział. Trochę późno... Ostatnio czasem nie mogę nic wymyślić lub rozdział powstaje w piętnaście minut. Zbliża się rok szkolny i zastanawiam się jak będzie z pisaniem. Co do samej treści została rozwikłana tajemnica zdjęć chłopaków oraz złego bohatera. Przepraszam fanów Maiki, ale muszę. Wyrażę całą nienawiść do niej i ****** ****** xD. Możecie się domyślać co jest pod gwiazdkami :) Także to na tyle<3 Pa!
KOMENTUJESZ+MOTYWUJESZ

wtorek, 11 sierpnia 2015

One Short: Wczoraj nienawidziłam, dziś kocham+1000 wyświetleń

Cześć! Jestem Laura Marano i mam siedemnaście lat. Mieszkam w małej wiosce zwanej Limon (nazwa wymyślana na poczekaniu xD Pewnie dlatego jest tak bez sensu ~od aut.) w USA. Panuje u nas zwyczaj przydzielania partnera przez rodziców. Niestety nie mamy prawa się sprzeciwiać, ponieważ grozi to wygnaniem i pozostawieniem bez środków do życia. Wiem to, ponieważ moja siostra Vanessa nie chciała wyjść za Justina, czyli przydzielonego jej chłopaka. Rodzice nie wiedzą, że jako jedyna z wioski utrzymuję z nią kontakt. Jest szczęśliwa "na wolności" i uważam, że jest szczęśliwa. Gdyby nie to nie poznałaby Rikera, aktualnie jej narzeczonego. Wracając do tradycji w wieku siedemnastu lat starszyzna przydziela każdemu małżonka. Ku mojemu nieszczęściu zostałam "skazana" na Ross'a Lynch'a, którego szczerze nienawidzę. Od dwóch tygodni zamiast poznawać Ross'a jak nakazuje prawo siedzę zamknięta w pokoju. Wstałam dziś o 9:30 i jak zwykle usłyszałam pukanie do drzwi. Tym razem nie był to ten Lynch tylko mama:
-Córeczko, proszę porozmawiajmy.
-O czym chcesz gadać?- wkurzyłam się.- Pewnie jak zawsze o Ross'ie. Powiedz mi jak mam wyjść za człowieka, którego nienawidzę?- pierwszy raz, gdy poruszałam ten temat rozpłakałam się i usiadłam pod drzwiami. Pewnie zaraz przyjdzie ten pieprzony Lynch!-pomyślałam. Gdy już się uspokoiłam postanowiłam doprowadzić się do porządku dziennego. Niby siedziałam tylko w swoim pokoju, jednak zachowywałam się normalnie. Ubrana wskoczyłam na łóżko i chwyciłam laptopa. Zaczęłam pisać na Facebook'u z Vanessą i się jej zwierzać. Po godzinie w spokoju usłyszałam rozmowę mamy i Ross'a, który widocznie przyszedł mnie błagać o wyjście. Robi t codziennie... Udało mi się ich podsłuchać:
-Dzień dobry. Jak tam Laura?-spytał chłopak.
-Witaj Rossy- jak ja nienawidzę, gdy się tak do niego zwraca! To przyprawia mnie o mdłości- Jak zawsze, albo jeszcze gorzej.
-No cóż...-westchnął ten idiota- Spróbuję do niej jakoś przemówić.
-Jak chcesz. Szczerze mówiąc to cię podziwiam synu.-  gorszego określenia matka chyba nie znalazła- Laura zazwyczaj była miła i towarzyska a teraz stała się tak zamknięta.- niech tylko mu powie o Nicku...- Nie mam zielonego pojęcia czemu ona cię tak nienawidzi. Jesteś idealnym chłopakiem dla mojej córki.
-Dziękuje za miłe słowa. Idę do Lau.- kto pozwolił temu idocie używać zdrobnień? Pytam kto?! Ja zabiję tego faceta! Zaczął pukać do moich drzwi, więc postanowiłam włączyć muzykę. Niestety "Bad Blood" Taylor Swift nie zagłuszył jego błagań:
-Laura, posłuchaj mnie. Proszę porozmawiajmy.- kipiałam złością, ale chociaż raz postanowiłam z nim podyskutować:
-Wolałabym posłuchać żygającego kota niż ciebie. - pewnie i tak się ucieszył, że się do niego odezwałam.
-Dlaczego ty mnie tak nienawidzisz?
-Niech pomyślę. Jesteś głupim, przestrzegającym zasad, nudnym gburem i muszę za ciebie wyjść, ale i tak tego nie zrobię.
-Dziękuje za komplementy.- próbował obrócić to w żart, a ja nieświadomie się zaśmiałam. Tak głośno, że chłopak zdołał to usłyszeć. Cholera!
-Może mnie wpu...- przerwał mu dźwięk mojego telefonu. Dostałam smsa od Nick'a. Od razu ją przeczytałam:

"Cześć Lau :) Mam nadzieję, że masz chwilę, bo zaraz do ciebie wpadnę. Do zobaczenia za piętnaście minut. Nxxx."-wiadomość bardzo mnie ucieszyła, więc od razu nie zważając na Lynch'a odpisałam:
"Jasne Nick :) Czekam<3"

Może wydaje wam się dziwnie, to, że Nick się wprosił, ale zarówno on jak i ja zawsze tak robiliśmy wracając do tego pieprzonego faceta Lyncha, który chciał właśnie wejść do mojego królestwa ignorowałam go. Miałam ważniejszy problem, a mianowicie to, że Ross może uznać wizytę Nicka za zdradę. Nie chciałam tego, ponieważ byli dobrymi przyjaciółmi (no może nie BFF jak ja i Nicky) i nie chciałam, żeby ich stosunki się pogorszyły. Jak się zapowiedział przyjaciel był po piętnastu minutach. Usłyszałam jak rozmawia z mamą, a potem wita się z Ross'em, który poprosił o rozmowę tak, bym nie usłyszała. Potem usłyszałam pukanie, wiedziałam, że był to Nick, więc wyraziłam zgodę na wejście. W rozchylających się drzwiach ujrzałam mojego BFF a tuż za nim... Ross'a!!! Miałam ochotę na nagły zwrot akcji, więc pokazałam Nick'owi miejsce na fotelu. Gdy je zajął rzuciłam się na Lynch'a. Podrapałam mu całe ramiona. On udając twardziela odezwał się pierwszy:
-Laura, Laura... Trzeba będzie nauczyć cię pokory.- uważa się za króla, a jest zwykłym dupkiem. Nick niezauważalnie wymknął się z pokoju i zamknął drzwi na klucz. Zamiast dogadać skurwisynowi przebywającemu w moim pokoju zaczęła wrzeszczeć na Nicky'ego:
-Nick co ty odpierdzielasz?- waliłam w drzwi.
-Wypuszczę was pojutrze. Będzie dłużej, jeśli się nie dogadacie. Rossy podrzucę ci rzeczy-blondyn nie reagował, ale ja chciałam coś powiedzieć:
-Ale...
-Nie ma ale Lau, podziękujesz mi za to kiedyś.
-Jasne.-powiedziałam sarkastycznie.
-Dobra to ja spadam.- pożegnał się Nick. Zostałam sama z brązowookim. Dobra, jeśli chcę z tąd wyjść muszę się z nim dogadać, ale nie mam pomysłu o co zagadać.
-Ślicznie wyglądasz Laura.
-Dzięki.- uśmiechnęłam się.
-To twoja gitara? Grasz?- zauważył moją fioletową gitarę.
-Tak a co?
- Przedstawiam Lunę.- pokazał ni etui z gitarą, które miał na plecach.-Zagramy coś razem?
-Ok.- zaczęliśmy grać piosenkę "22" Tay Swift. Wyszła nam super.
-Piszesz coś?-zapytałam.
-Mam kilka piosenek, ale to niewypały.
-Czemu? Pokażesz mi je?
-Nie!-krzyknął.
-Pokazuj mi tu je!!!- rozkazałam, na co on posłusznie pokazał mi jego zeszyt z piosenkami. Jedna z nich zwróciła moją uwagę.
-Co tak na nią patrzysz? Najgorsza, jaką napisałem.
-Kłamiesz. Może mi ją zaśpiewasz?
-Ok, jak ci się podoba, ale mi od tytułu żygać się chce.
-"Heart Made Up On You". Boże... Jaki śliczny.
-Dobra zamknij się papugo, bo nic ci nie zaśpiewam.- zaśmiał się, a ja razem z nim.

Spędziliśmy dzień i noc na rozmowach. Pomyśleć, że na to nie wpadłam. On komponuje. Dziś po południu postanowiłam wyjść z pokoju. Przenieśliśmy się do salonu. Nasza rozmowa zeszła na flirt. Po chwili poczułam oddech Ross'a na mojej twarzy. Dzieliła nas kilkucentymetrowa różnica, którą zaczęliśmy przekraczać. Lynch wpił się w moje usta, co mi się strasznie podobało. Całować to on potrafi <3 Nasze języki po chwili zaczęły tańczyć. Nasz pocałunek mógłby trwać wiecznie, jednak co dobre musi się kiedyś skończyć. Niestety nie oderwaliśmy się od siebie dobrowolnie. W całowaniu przeszkodził nam mój tata, który właśnie wszedł do domu i krzyknął z przedpokoju:
-Córcia, nie musisz się żenić z Ross'em. Nick i ty zostaniecie małżeństwem. -Skamieniał, gdy zobaczył moje usta przylegające do ust Ross'a.
-Co?!- oderwałam się od chłopaka i krzyknęłam. Nick i ja byliśmy TYLKO przyjaciółmi, więc nie wyobrażam sobie związku z nim. -Tato, ale ja kocham Ross'a.-wtuliłam się w chłopaka.
-No i co? Trochę za późno nam to mówisz. Decyzje rady są nieodwracalne w tej kwestii. Ross ożeni się z Courtney.
-Nigdy!-krzyknął.
-A bo co?
-A bo to że uciekamy.- wziął mnie za rękę i pociągnął do mojego pokoju. Gdy spakowałam swoje rzeczy wyszliśmy z domu. To samo zrobiliśmy u niego,
-I co teraz? Może pomieszkamy u Vanessy?-zapytałam.
-To niezły pomysł.- po tym udaliśmy się w stronę samochodu Ross'a. Po spakowaniu wszystkiego pojechaliśmy do mojej siostry.

<Rok później>
Ja i Ross mieszkamy w LA nieopodal Vanessy i Rikera, który jak się okazało jest bratem Ross'a. Ross prowadzi własną firmę, a ja zajmuję się naszą willą. Zerwałam kontakt z Nick'iem i rodzicami. Nie żałuję tego. Za dwa miesiące biorę ślub z Ross'em.
------------------------------------------------------
Taki One Short z okazji 1000 wyświetleń. Dziękuje kochani <3 Jesteście cudowni. Dziękuje za każdy komentarz. Nie mam talentu do OSów, więc wyszedł taki średni :/ Co sądzicie? Pisać więcej One Shortów? Proszę o wyrażenie opinii.
KOMENYUJESZ=MOTYWUJESZ


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Rozdział 11

*Oczami Vanessy*
Właśnie wracam z Rik'iem z zakupów. Przed chwilą wsiedliśmy do samochodu i trwa niezręczna cisza. Riker wydaje mi się coraz fajniejszy. Rozumiemy się świetnie.
-Van, która godzina?- ciszę przerwał Lynch. Spojrzałam na zegarek i powiedziałam:
-18:56. Na którą się umówiliśmy z chłopakami, Lau i Ryd?
-Nie wiem dokładnie, ale chyba coś koło 20:00 mamy zaczynać filmy. Myślę, że się nie spóźnimy.- powiedział Rik. Potem jeszcze rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Doskonale się rozumiemy. Myślę, że będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Obydwoje mamy to samo poczucie humoru.


*Oczami Rydel*
<19:30>
Każdy finalizował swoje zadanie (no może oprócz Raury...) Oni i TV to trzy światy. Riker by im pomógł, ale nadal go nie ma. Nie rozumiem tego faceta. Martwię się o niego, a jeszcze bardziej o Vankę. Mój starszy brat również czasem miewał dziwne pomysły, ale stosunkowo rzadko. Boję się, bo ostatnio przebywa dość długo z Rockloffem. Z Ellem są ostatnio przyjaciómi, niby wcześniej też byli, ale ich więźi się ostatnio pogłębiły. No, ale cóż to jego życie... Pocieszam się tym, że problemy z Rossem chyba się już skończyły. Odnoszę wrażenie, że od kiedy poznał Laurę zaczyna być taki, jak dawniej. Uśmiechnięty, szalony i radosny. Taki mój braciszek Rossy. Takie rozmyślenia przerwały mi otwierające drzwi. Do pokoju wparadowali Rik i Van.
-Cześć Rydel.- przywitała mnie przyjaciółka. Mój brat trzymał zakupy i udawał takiego silnego i w ogóle xD (Definitywnie Riker popisuje się przed Ness). Po chwili przywitałam się z dziewczyną i ją uściskałam. Gdy Riker wniósł zakupy do kuchni poprosiłam go:
-Riker, proszę pomóż Ross'owi i Laurze. Oni i TV...- westchnęłam- Lepiej tego nie komnentować.- wszyscy zaśmialiśmy się, lecz Raura przerwała nam jednocześnie:
-Ej!- krzyczeli źli. Po chwili do naszych śmiechów dołączyła reszta moich braci. Po chwili każdy poszedł dokańczać wykonywanie swojej "misji". Gdy wszystko było gotowe zaczęliśmy oglądać filmy. Na początku bajeczka dla Rocfiffa. Wybrano "W głowie się nie mieści". Ku mojemu zdziwieniu była nawet fajna. Potem jeszcze parę filmów. Usnęłam przy drugim.

*Oczami Ross'a*
<2:30>
Oglądaliśmy kilkanaście filmów. To znaczy ja i chłopaki, bo Lau zasnęła przy piątym, Van czwartym a Ryd drugim. Nie mieliśmy już propozycji co obejrzeć, więc postanowiliśmy pójść spać. Udało by się nam to, gdyby nie dziewczyny śpiące w pokoju Ell'a. Spojrzałem na nie i powiedziałem:
-Dobra, ale gdzie będziesz spał?- zwróciłem się do przyjaciela.
-Ross przetransportuj gdzieś Laurę, a ty Rik Vanessę.
-A ja?- chłopak zapomniał o Rocky'm, który uświadomił mu, że też się znajduje w jego pokoju.
-A ty bierz swojego Austin'a i Troy'a i lulu.- Ratt miał na myśli pluszaki leżące obok telewizora. Mój brat jest dużym dzieckiem, więc nie dziwcie się, że śpi z miśkami. Ponadto jeszcze się z nimi nie rozstaje! Jedna z jego dziewczyn zerwała z nim, ponieważ uważała, że kocha je bardziej od niej. Dobra, skończę tą paplaninę o moim braciszku. O nim i jego "dziwności" można rozmawiać godzinami. Wracając Riker od razu powiedział:
-Ell, pojebało cię? Jak ja mam znaleźć klucz do jej pokoju w tej odchłani zwanej "torebką"?-zrobił faceplam'a.
-No to przyjmij ją do siebie. Ja nie mogę bo u mnie zostaje Delly.- wytłaczył.
-No cóż nie mam innego wyjścia.- powiedział, po czym udał się w stronę Ness i wziął ją na ręce. Ja to samo zrobiłem z młodszą Marano. Jak dobrze, że Laura woli kopertówki. Nie czeka mnie chociaż noc na podłodze.-pomyślałem chwytając po drodze torebkę dziewczyny.  Rik i Van wyszli z pokoju i udali się w swoją stronę. My postąpiliśmy analogicznie. Tuż przed dzwiami posadziłem Lau na kolana i zacząłem w ciszy szukać klucza pokoju. Jednak ciszę przerwał piorun wraz z błyskawicą. Dziewczyna obudziła się na moich kolanach z przerażoną miną. Pewnie boi się burzy. Od razu zapytała:
-Czemu ja ci siedzę na kolanach?- orientując się szybko zeskoczyła z moich nóg. Po kilku następnych sekundach kontynuowała- I co ty robisz z moją torebką? Dlaczego jest noc? My...- nie mogła dokończyć, ponieważ nie przechodziło jej to przez gardło.
-Lauruś spokojnie.- powiedziałem z uśmiechem. Mój głos wydawał się kojący.- Nie, do niczego nie doszło.- powiedziałem, na co ona odetchnęła z ulgą.- Zrobiliśmy sobie wieczór filmowy i zasnęłaś, więc postanowiłem cię przynieść. Trzymam twoją torebkę, bo chciałem otworzyć twój pokój.
-Oooo... Dziękuje. Kochany jesteś.- po tych słowach dostałem buziaka w policzek.-Trzeba było mnie obudzić. Mimo wszystko dziękuje za fat...-nie dokończyła, ponieważ przerwał jej następny grzmot i błyskawica. Na widok piorunów skuliła się ze strachu.
-Boisz się burzy?- zapytałem, po czym dostałem twierdzące kiwnięcie głową w odpowiedzi.Po chwili ciszy brunetka zapytała:
-Ross mógłbyś ze mną spędzić dzisiejszą noc?- miała niepewny głos, niczym dziecko po raz pierwszy występujące na scenie. Postanowiłem trochę rozluźnić atmosferę i obrócić jej propozycję w żart:
-Ale pod jakim kontem?- uśmiechnąłem się łobuzersko.
-Nawet o tym nie myśl Lynch!- parchnęła.
-A bo co mi zrobisz?- chciałem odpowiedzieć, ale usłyszeliśmy kolejny grzmot. Gwałtownie się we mnie wtuliła. Przez chwilę stałem jak słup soli, jednak potem odwzajemniłem uścisk. Szepnąłem jej we włosy:
-Zgoda.

---------------------------------------------------------------
Witam państwa! Tak więc pierwszy rozdział po mojej nieobecności. Początek rozdziału jest zwykły, a potem chyba przesadziłam ze słodkością. A więc zła bohaterka niedługo (gdyby nie pomysł z burzą była by w tym xD). Mamy kolejny fakt o Rocky'm. Te z pozoru dwa zwykłe pluszaki sporo namieszają, ale jednak nie teraz. No to chyba na tyle. Przypominam o pytaniach do bohaterów, które pozostają nie naruszone, a ja chcę po odpowiadać na pytanka :'( Kolejna sprawa, a mianowicie komentarze. Zazwyczaj komentuje Smile and Dream, a reszta? Może jeszcze jedna bądź dwie osóbki czytają to coś bez sensu. Dopiero dziś skapnęłam się, że ojciec dziewczyn umarł dwa razy xD trzeba będzie to zmienić.  I jeszcze jedno, a mianowicie zastanawiam się nad szantarzem na was. Kilka komów=next. Chcecie takie coś? Rozpisałam się jak nigdy. Spadam pisać nexta i papa:)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

sobota, 1 sierpnia 2015

Przerwa ;(

Witam miśki <3 Chciałabym was poinformować o ok. tygodniowej przerwie w rozdziałach. Wyjeżdżam w góry i nie będę mogła pisać. Mam nadzieję, że nie zapomnicie o moim blogu i będziecie tu zaglądać :) Jak wrócę, chcę aby było choć trochę pytań do bohaterów, także wchodzimy w zakładkę. Kolejna sprawa to ankieta, którą wam pozostawiam. Głosujcie, bo chcę wiedzieć czy w ogóle to pisanie ma sens. Dziękuje za 12 komentarzy (których autorami są: Smile and Dream, Tinsley i Delly Anastasia Lynch) i aż 900 wyświetleń. Dobijemy 1 K? No to na tyle. Wstawię wam jeszcze pioseneczkę :p
^moja ulubiona z repertuaru R5 :) Widzieliście te "półnagie" zdjęcia Rossa, które robi Ryland?