*Oczami Rydel*
-Dzwonię na policję.-stwierdziłam po kilku godzinach poszukiwań dziewczyn.
-Rydel, zaczekaj. Jeszcze raz ubejdziemy galerię.
-Nie!- krzyknęłam. Po chwili usłyszałyśmy dźwięk telefonu. Jak się okazało Van. Dziewczyna szybko wyciągnęła go.
-Nie uwierzycie! Courtney dodała przed chwilą zdjęcie na FB z Rossem. Są w McDonalds.
-To ja tam pobiegnę!- krzyknęły równocześnie Maia i Vanessa. Nie zdążyłam ich dogonić. Ponieważ ubrałam dziś moje ukochane różowo-czarne koturny wywróciłam się lądując z torebkami znanych marek na twarzy. Nie miałam dzisiaj szczęścia... Nawet Ness mnie nie zauważyła! Spędziłam kilka sekund na przeklinaniu pod nosem, ale potem widząc spojrzenia przechodniów postanowiłam się pozbierać. Wstałam podnosząc zakupy i zauważyłam, że szkiełko mojego ukochanego iPhona się rozbiło... To szczyt marzeń Rydel Lynch. Mam nadzieje że czujecie ten sarkazm. Wracając usłyszałam przejęty krzyk Maii:
-Wszystko ok? Co się stało Delly?- ja jej pozwalałam mówić do siebie zdrobniale?
-W porządku -( na pewno nie moja fryzura)- Nie martw się Maia.- wymusiłam uśmiech.
-Na pewno?- dołączyła do niej Marano.
-Na 100%.- zapewniałam przyjaciółkę.
-Co z naszymi zgubami?
-Znalazłam jedną z chłopakiem.- zaśmiała się Vanka wskazując na Court i Rossa.
-Porwałem swoją dziewczynę na kilka minut.- wytłumaczył blondyn.
-A Lau?-spytałam zauważając brak brunetki.
-Tego nie wie nikt...
-A Ken?- dodała Mitchell.
-Super...-westchnął sarkastycznie Ross. -To ja już pójdę.- zaczął się wycofywać.
-Nie ma mowy!- krzyknęła Courtney łapiąc go za rękę.
-Dlaczego?!! Pytam dlaczego?!!
-A jakbyś ty się zgubił?
-No to bym poszedł do hotelu?- bardziej pytał niż twierdził.
-Jak ja mogę być z kimś takim spokrewniona?! Jak?!
-Niestety tego nie wie nikt. Ross i ja zadzwonimy do niej.- zarządziła Ney. Zdziwiła mnie trochę, bo na pierwszy rzut oka za sobą z Lau nie przepadały.
-OK. To my przejdziemy się po galerii.- rzekła Maia.
-Spoko. To do zobaczenia.- w tej chwili rozdzieliliśmy się.
*Oczami Riker'a*
-To co robimy?- pytał Ell.
-Idziemy na piwko?- spytał Rock. (tsaaa... Ten co ostatnio bił soczek proponuje piwo xD Boshee ja z nich alkoholików zrobię...~od aut.)
-Nie mam ochoty. Wzięliście gitary?- powiedział RyRy.
-Tak, przecież my się bez gitar nie ruszamy.- wyjaśniłem radośnie.
-No to piszemy piosenkę!
-A ty RyRy?
-Pomogę wam.- wzruszył ramionami, na co każdy z nas uniósł brew ze zdziwienia. Ryland nigdy, przenigdy nie chciał komponować.
-Ok. No to ruszajmy. Mamy żelki?- zapewne domyślacie się kto jest autorem tego pytania. Oczywiście, mój braciszek Rocky!
-Całą walizkę!
-Ale ponoć dziewczyny trochę wzięły.
-One i żelki? Rydel zawsze je najmniej.
-A Laura i Van?
-Nessie wspominała, że ona i jej siostra też jedzą mało żelek, więc bez obaw!- uśmiech nie zchodził z twarzy Ellingtona na tę wiadomość.
-No i super!- stwierdził najmłodszy z nas po czym pognaliśmy do hotelu.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś najdziwniejszy rozdział w mojej bloggerowej karierze xD Nie masz o czym pisać? Napisz o żelkach!- mój tok myślenia. A więc odwieszam bloga :) Cieszycie się że najbadziej bez sensu, dziecinny i głupi blog powraca? Mam nadzieję, że tak! A tak na poważnie to rozdziały będą rzadko, ponieważ przygotowuję dla was coś ciekawego na Vilovers, jeżeli czytacie to się cieszę. A na drugim blogu już wkrótce next! Pa!
czwartek, 22 października 2015
niedziela, 18 października 2015
Teledysk do "I know you got away"
Witam państwa! Dziś niestety nie rozdział, ale musiałam to napisać. Ta notka będzie typowo R5erowa ^^ A więc jak zapewne większość z was wie wczoraj wyszedł teledysk do "I know you got away". Chciałabym wyrazić swoje zdanie na temat klipu. A więc zdecydowanie ZA DUŻO ROUTNEY I ZA MAŁO DELLY! Dziewczyna, która (bogu dzięki) nie należy do zespołu jest pokazana przez 90% teledysku, a członkini R5 przez kilka sekund?! No sorry, ale mi się to nie podoba :/ To tak jakby (przykłady z bycia V-lover :*) w piosence Tini występował Harry z 1D xD Oczywiście klip uświetnił swoją zajebistością Rocky Mark Lynch ^^ Riker także świetnie zagrał. Czuję niedosyt widoku Ellingtona... Tak sobie myślę, że kolejnym video powinno być "Lithing Strikes" z główną rolą dla naszej blondynki :* Mniejsza podoba mi się ten dziewiętnastowieczny klimat :3 Jest taki magiczny, a według mnie najlepiej wpasowuje się w niego Riker ^^ Ogólnie nie przebił moich ulubionych "Heart Made Up On You" czy "Smile" :/ Mimo wszystko jest ok. Przepraszam, za emotki, ale bez emotek nie lubię pisać. A wy widzieliście teledysk? Co o nim sadzicie? Piszcie w komach!
wtorek, 13 października 2015
Prawdopodobne zawieszenie :(
Witam państwa! Dziś mam troszeczkę smutną wiadomość, a mianowicie zawieszam bloga. Nie wiem na ile, lecz zawieszam. Powodami są brak weny, o wiele więcej nauki i moja inna pasja. Ostatnio jestem strasznie natchniona na grafikę komputerową i nie piszę zbyt często tu rozdziałów :( Ale na pocieszenie mam dużo pomysłów na drugiego bloga! Jutro po południu wyczekujcie postu! No to na tyle :) ~~Lodo Swift
P.S. Zostawiam wam kilka grafik :)
sobota, 10 października 2015
Rozdział 24
*Oczami Rossa*
Nadal szpiegujemy dziewczyny, ale z racji tego, że jesteśmy w małym Rossmanie przebraliśmy się i rozdzielilśmy. Testuję właśnie, jak wyczytałem, konturówki do ust w wielkich różowych okularach. Riker jest malowany eyelinerem przez jakąś kobietę, pracującą w sklepie, Rocky używa perfum Katy Perry, Ryland czyta sobie Vouge'a, a Ell ogląda lakiery do paznokci. Super męskie zajęcie, nieprawdaż? Natomiast Lau i Court kłócą się o ostatnią krwistoczerwoną pomadkę. Moja siostra próbuje je pogodzić. Pozostałe brunetki testują podkładki, czy coś takiego. No wiecie, ten beżowy krem do zakrywania zmarszczek i pryszczy.(Najlepsza definicja podkładu ever, Rossy! xD~od aut.) Po chwili zamyślenia zauważyłem czyjąś rękę na swoim ramieniu. Wystraszony szybko obróciłem się patrząc na śmiejące się przede mną... (obstawiajcie kogo xD~ od. aut)
*Oczami Rikera*
Nie mogłem znaleźć Ross'a, a właśnie była najlepsza okazja na opuszczenie sklepu. Zebrałem więc braci i niezauważalnie wyszliśmy stamtąd. Młodszemu natomiast napiałem SMSa.
-Panowie, jeszcze płyta Jusa i starczy na dziś.- zarządził Rocky.
-Ale czy musimy zniżać się do tego poziomu, co chłopaki?- powiedział Ryland.
-Młody chociaż raz ma rację,- i ja postanowiłem odwołać tą akcję.
-No dobra, spadamy zanim przyjdą.-westchnął z niezadowoleniem Ellington. Wszycy bezzwłocznie opuściliśmy centrum handlowe przy okazji zahaczając o pizzerię i lodziarnię. Idąc przez ulicę ktoś mnie nagle zatrzymał.
-Riker Lynch?- odwróciłem głowę i zobaczyłem rudowłosą dziewczynę z uśmiechem na ustach,
-We własnej osobie.-wypaliłem a po kilkusekundowym zastanowieniu dodałem- Dlaczego pytasz?
-Kocham twój zespół! Mogę prosić o autograf lub zdjęcie?
-Jasne. - w tym momencie dziewczyna zapiszczała.
-Ro...Ro....Rocky Lynch?!- niedowierzała na widok mojego młodszego brata. Ten natomiast marszczył brwi.
-Taak?
-Boże! Jest z wami Ross i Ell? Jeśli Rydel też, to umrę zaraz ze szczęścia. - na te słowa obok nas pojawił się Rattlif a rudowłosa zapiszczała.
-Niestety Dells i Ross są na zakupach.- powiedział łagodnie przyjaciel. Fanka się troszeczkę zasmuciła, jednak pocieszył ją Ryland podchodząc obok Rocky'ego.
-Ry.... Ry....Ry...- nie mogła wypowiedzieć.
-Ryland Lynch, a ty? -wyciągnął rękę. Nastolatka nadal zszokowana nie drgnęła, jednak po chwili zdała sobie sprawę, ze wartałoby uścisnąć dłoń.
-Jane Evans.
-Ładne imię.
-Dzięki. Jesteś super DJem.- rozmawialiby dalej gdyby nie mój telefon, na którym wyświetliło się zdjęcie mojej siostry.
-Przepraszam, siostrzyczka dzwoni.- uniosłem telefon po chwili naciskając zieloną słuchawkę. Gdy tylko odebrałem usłyszałem głośne krzyki:
-Riker Anthony Lynch!- musiało się stać coś złego, albo była mocno wkurzona. Tylko w tym przypadku zwraca się do nas drugimi imionami.
-Tak siostrzyczko, to ja.
-Co Ellington, Rocky i Ryland robią z telefonami, kurwa!!!
-Oj, bardzo nie ładnie się wyrażasz.-zażartowałem.
-No co, do cholery, robiłeś z tym telefonem?! Pytam się|!!
-Miałem wyłączony, tak samo jak chłopaki, a co?
-A co było powodem tego wyłączanie fonów?
-Byliśmy...ee.... w operze!- wymyśliłem na ostatnią chwilę.
-Wy i opera? Coś mi tu nie pasuje?
-No, ale takiej dla dzieci.
-Aaa... No tak, przecież normalnej byście nie chcieli obejrzeć. - po tym rozłączyła się. To było podejrzane...
*Oczami Vanessy*
No i super! Zginęły nam Court i Lau. Musimy je znaleźć, ale Rydel jak zwyke wymyśla jakies love story i happy endy. Cóż... Vanessa Sherlock Marano Holmes będzie musiałą wyruszyć na poszukiwania.
-No i wtedy Ross rzuci Courtney i się pocałują...- rozmarzyła się blondi przerywając moje przemyślenia.
-Ale teraz Rydel Mary Lynch nie odpływa w krainę marzeń, a szuka dziewczyn.
-Nie dogadamy się z nią.- wtrąciła Maia. Dziś zaproponowała wyzerowanie naszej relacji i zaczęcie wszystkiego od nowa. Ja się zgodziłam, natomiast Lau wszystkiemu zaprzeczyła.
-No to chodź. Idziemy na poszukiwania!-zarządziłam. Potem ramię w ramię przemierzałyśmy galerię.
________________________________________________________________________
Witam państwa! Ja już po wycieczce i mam dla was nexta! Sorki, za te przekleństwa i że Ryd odwala, ale nie miałam pomyłu na rozdział. Musiałam wstawić ten psycho gif XD Dziś oficjalnie zaczynam kolejne FanFicion o R5! Zapraszam na "bohaterów" To na tyle, co mam do powiedzenia. Komy mile widziane ^^ Do napisania!
*Oczami Rikera*
Nie mogłem znaleźć Ross'a, a właśnie była najlepsza okazja na opuszczenie sklepu. Zebrałem więc braci i niezauważalnie wyszliśmy stamtąd. Młodszemu natomiast napiałem SMSa.
-Panowie, jeszcze płyta Jusa i starczy na dziś.- zarządził Rocky.
-Ale czy musimy zniżać się do tego poziomu, co chłopaki?- powiedział Ryland.
-Młody chociaż raz ma rację,- i ja postanowiłem odwołać tą akcję.
-No dobra, spadamy zanim przyjdą.-westchnął z niezadowoleniem Ellington. Wszycy bezzwłocznie opuściliśmy centrum handlowe przy okazji zahaczając o pizzerię i lodziarnię. Idąc przez ulicę ktoś mnie nagle zatrzymał.
-Riker Lynch?- odwróciłem głowę i zobaczyłem rudowłosą dziewczynę z uśmiechem na ustach,
-We własnej osobie.-wypaliłem a po kilkusekundowym zastanowieniu dodałem- Dlaczego pytasz?
-Kocham twój zespół! Mogę prosić o autograf lub zdjęcie?
-Jasne. - w tym momencie dziewczyna zapiszczała.
-Ro...Ro....Rocky Lynch?!- niedowierzała na widok mojego młodszego brata. Ten natomiast marszczył brwi.
-Taak?
-Boże! Jest z wami Ross i Ell? Jeśli Rydel też, to umrę zaraz ze szczęścia. - na te słowa obok nas pojawił się Rattlif a rudowłosa zapiszczała.
-Niestety Dells i Ross są na zakupach.- powiedział łagodnie przyjaciel. Fanka się troszeczkę zasmuciła, jednak pocieszył ją Ryland podchodząc obok Rocky'ego.
-Ry.... Ry....Ry...- nie mogła wypowiedzieć.
-Ryland Lynch, a ty? -wyciągnął rękę. Nastolatka nadal zszokowana nie drgnęła, jednak po chwili zdała sobie sprawę, ze wartałoby uścisnąć dłoń.
-Jane Evans.
-Ładne imię.
-Dzięki. Jesteś super DJem.- rozmawialiby dalej gdyby nie mój telefon, na którym wyświetliło się zdjęcie mojej siostry.
-Przepraszam, siostrzyczka dzwoni.- uniosłem telefon po chwili naciskając zieloną słuchawkę. Gdy tylko odebrałem usłyszałem głośne krzyki:
-Riker Anthony Lynch!- musiało się stać coś złego, albo była mocno wkurzona. Tylko w tym przypadku zwraca się do nas drugimi imionami.
-Tak siostrzyczko, to ja.
-Co Ellington, Rocky i Ryland robią z telefonami, kurwa!!!
-Oj, bardzo nie ładnie się wyrażasz.-zażartowałem.
-No co, do cholery, robiłeś z tym telefonem?! Pytam się|!!
-Miałem wyłączony, tak samo jak chłopaki, a co?
-A co było powodem tego wyłączanie fonów?
-Byliśmy...ee.... w operze!- wymyśliłem na ostatnią chwilę.
-Wy i opera? Coś mi tu nie pasuje?
-No, ale takiej dla dzieci.
-Aaa... No tak, przecież normalnej byście nie chcieli obejrzeć. - po tym rozłączyła się. To było podejrzane...
*Oczami Vanessy*
No i super! Zginęły nam Court i Lau. Musimy je znaleźć, ale Rydel jak zwyke wymyśla jakies love story i happy endy. Cóż... Vanessa Sherlock Marano Holmes będzie musiałą wyruszyć na poszukiwania.
-No i wtedy Ross rzuci Courtney i się pocałują...- rozmarzyła się blondi przerywając moje przemyślenia.
-Ale teraz Rydel Mary Lynch nie odpływa w krainę marzeń, a szuka dziewczyn.
-Nie dogadamy się z nią.- wtrąciła Maia. Dziś zaproponowała wyzerowanie naszej relacji i zaczęcie wszystkiego od nowa. Ja się zgodziłam, natomiast Lau wszystkiemu zaprzeczyła.
-No to chodź. Idziemy na poszukiwania!-zarządziłam. Potem ramię w ramię przemierzałyśmy galerię.
________________________________________________________________________
Witam państwa! Ja już po wycieczce i mam dla was nexta! Sorki, za te przekleństwa i że Ryd odwala, ale nie miałam pomyłu na rozdział. Musiałam wstawić ten psycho gif XD Dziś oficjalnie zaczynam kolejne FanFicion o R5! Zapraszam na "bohaterów" To na tyle, co mam do powiedzenia. Komy mile widziane ^^ Do napisania!
środa, 7 października 2015
Rozdział 23
*Oczami Ross'a*
-Nie wiem, dlaczego ja się na to zgodziłem.- powiedział Riker robiąc faceplam. Wszyscy przystaliśmy na pomysł Rock'a i postanowiliśmy śledzić dziewczyny, które wybrały się na zakupy. Wyprzedzając pytania, tak, mój brat i przyjaciel są chorzy psychicznie. (I autorka tego FF też :p~od aut.) . Rocky ignorując uwagę brata zapytał RyRy'ego:
-Masz tę lornetkę? -(nie będę tego komentował) na co chłopak pokazał mu przedmiot. -Świetnie, a ty Rik te liście kamuflażowe na głowę? - kolejny pokiwał twierdząco głową.- Ell, kamera?
-Jest!
-Ross, a płyta Justina Biebera?- zwrócił się do mnie.
-What the fuck? Po co ci Bieber?- spytałem zdezorientowany.
-Chcę zobaczyć, czy któraś go nie słucha.- nadal nie rozumiałem.
-Wrzucimy im ją pod nogi i która zauważy ją -jest Belieber.
-A nie prościej się zapytać czy go nie słuchają?-wtrącił najmłodszy z nas.
-Nie i nie dyskutuj.- odpowiedział stanowczo Ell, więc Ryland już o nic więcej nie pytał.
-Ja mam tę płytę.-przyznał się Riker.
-Wychodzimy panowie. - zarządził żelkocholik numer 2 (Rocky). Posłusznie opuściliśmy hotel i udaliśmy się w kierunku centrum handlowego.
-Tam są!-krzyknął Ryland wskazując na sześć znajomych dziewczyn. One niestety usłyszały nasze hałasy, więc szybko wskoczyliśmy za żywopłot, tak, że nas nie zauważyły i nie zastanawiając się poszły dalej. My więc wróciliśmy do podążania za nimi. Oczywiście, nie obyło się bez przystanku w celu kupna żelek. Nie dość, że mamy ich kilka walizek, to chłopaki jeszcze kupują...
*Oczami Lau*
<W galerii>
Zakupy z Mitchell i jej koleżankami nie okazały się jednak aż tak złe. Oczywiście nie zgadzałam się z Court, która doradzała Ken i Van. Ona ma okropny gust. Niczym Maia. Natomiast Jenner okazała się być nawet sympatyczna i szybko odnalazłyśmy wspólny język. Nie jest tak pusta jak Maieczka i Ney. Z nią da się fajnie pogadać :)
-Idziemy z Maią do H&M.- uśmiechnęła się Courtney, co mnie trochę obrzydziło.
-Ok, to ja biorę Rydel do Mohito.- powiedziała Vanessa.
-No to my z Lau do McDonalds.- zaśmiała się Kenn i chwyciła mnie za ramię.
-A to głodomory.- zaśmiał się znany mi głos, jednak nie wiedziałam do kogo należy. Na pewno nie były to dziewczyny. Rozejrzałam się i nie zobaczyłam nikogo czy czegoś podejrzanego.
-No to do zobaczenia za pół godziny pod Rossmanem.- postanowiła Mitchell. Po tych słowach wszystkie się rozeszłyśmy. Ja i Jenner udałyśmy się na górę, w celu posilenia się. Przy okazji rozmawiałyśmy o dzisiejszym dniu i opowiadałyśmy o sobie. Kiedy już zamówiłyśmy jedzenie i można było je odebrać wpadłam na kogoś. Niestety wpadłam w swojego hamburgera twarzą, a shake miałam na włosach.
-Świetnie!-szepnęłam z podirytowaniem. Kiedy uniosłam głowę zauważyłam jakiegoś blondyna, który widocznie zaniemówił. Moja złość sięgała zanitu...
-Co ty idioto robisz? Po****ło cie? Patrz jak chodzisz!- chciałam już odejść jednak złapał mnie za nadgarstek i mi to uniemożliwił.
-Zaczekaj! Nic się nie stało przecież!- na te słowa wywróciłam oczami.
-No, dla ciebie ubrudzenie mojej ulubionej bluzki to nic?
-No to mogę ci ją odkupić.- uśmiechnął się. Dopiero wtedy zorientowałam się, że Kendall stoi tuż obok mnie i nas obserwuje. Szybkim i gwałtownym ruchem wyrwałam od niego rękę i miałam zamiar opuścić bar. Chłopak w ostatniej chwili wręczył mi kartkę z jakimiś liczbami, mówiąc:
-To mój numer zadzwoń, to dogadamy się w sprawie bluzki. Jakby co jestem Max.- zignorowałam go i zwróciłam się do koleżanki:
-Chodźmy z tąd, zjemy gdzieś indziej.- przytaknęła i opuściłyśmy Mc'a.
*Oczami Rocky'ego*
-No wiesz Ross, nie można łączyć czerwieni z błękitem.- przedrzeźniał Vanessę Riker. Byliśmy w jakimś sklepie, którego nazwy nie pamiętam. Rydel i Van (bo to je postanowiliśmy szpiegować) przymierzały ubrania. Przy tym dyskutowały o trendach, czyli czymś, czego nigdy nie zrozumiem. Był taki czas, że Rydel zabroniła mi chodzić w moim ulubionym kolorze zieleni przez rok! W głowie się nie mieści, nie uważacie? Mniejsza, odpowiem co było dalej.
-Hrabino, udziel mi porad modowych.- przed najstarszym z nas ukląkł Ellington.
-A idź do księżnej.- wskazał na najmłodszego blondyna.
-Dobra, dajcie spokój, bo nas zauważą.- powiedział Ryland patrzący na Ness zmierzającą w naszą stronę. Szybko schowaliśmy się w przymierzalni.
-Ross, weź trochę schudnij.- szepnął RyRy, którego brat przyciskał do ściany. Na te słowa każdy z nas chciał wybuchnąć śmiechem, jednak się powstrzymaliśmy. Wystawiłem głowę zza kotary i zobaczyłem Marano przy kasie.
-Wyłaźić.- szepnąłem do braci i przyjaciela. Oni zaś szybko i sprawnie wyszli z pomieszczenia. Ryland odetchnął z ulgą. Po chwili szliśmy za dziewczynami do kolejnego sklepu, którym okazała się być... taa nooo.... sklep z kosmetykami. DROGERIA! (To jest napisane specjalnie :)
-----------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś taki krótki i może nieciekawy rozdział. Nowa postać? Jak myślicie, Max zostanie w opowiadaniu na stałe? Zeswatamy go z kimś? Maia, Court, Kenn czy może Lau? A więc teraz przyczyna tak krótkiego rozdziału. A więc wybieram się na wycieczkę szkolną na Roztocze i chciałam jeszcze przed nią dodać coś. Nie wiem czy mówiłam, ale rozpoczęłam tydzień temu pracę nad kolejnym blogiem. Mniejsza. Do soboty nie będę pisała nexta. P.S. Komentarze mile widziane. One naprawdę motywują. Pa!
-Nie wiem, dlaczego ja się na to zgodziłem.- powiedział Riker robiąc faceplam. Wszyscy przystaliśmy na pomysł Rock'a i postanowiliśmy śledzić dziewczyny, które wybrały się na zakupy. Wyprzedzając pytania, tak, mój brat i przyjaciel są chorzy psychicznie. (I autorka tego FF też :p~od aut.) . Rocky ignorując uwagę brata zapytał RyRy'ego:
-Masz tę lornetkę? -(nie będę tego komentował) na co chłopak pokazał mu przedmiot. -Świetnie, a ty Rik te liście kamuflażowe na głowę? - kolejny pokiwał twierdząco głową.- Ell, kamera?
-Jest!
-Ross, a płyta Justina Biebera?- zwrócił się do mnie.
-What the fuck? Po co ci Bieber?- spytałem zdezorientowany.
-Chcę zobaczyć, czy któraś go nie słucha.- nadal nie rozumiałem.
-Wrzucimy im ją pod nogi i która zauważy ją -jest Belieber.
-A nie prościej się zapytać czy go nie słuchają?-wtrącił najmłodszy z nas.
-Nie i nie dyskutuj.- odpowiedział stanowczo Ell, więc Ryland już o nic więcej nie pytał.
-Ja mam tę płytę.-przyznał się Riker.
-Wychodzimy panowie. - zarządził żelkocholik numer 2 (Rocky). Posłusznie opuściliśmy hotel i udaliśmy się w kierunku centrum handlowego.
-Tam są!-krzyknął Ryland wskazując na sześć znajomych dziewczyn. One niestety usłyszały nasze hałasy, więc szybko wskoczyliśmy za żywopłot, tak, że nas nie zauważyły i nie zastanawiając się poszły dalej. My więc wróciliśmy do podążania za nimi. Oczywiście, nie obyło się bez przystanku w celu kupna żelek. Nie dość, że mamy ich kilka walizek, to chłopaki jeszcze kupują...
*Oczami Lau*
<W galerii>
Zakupy z Mitchell i jej koleżankami nie okazały się jednak aż tak złe. Oczywiście nie zgadzałam się z Court, która doradzała Ken i Van. Ona ma okropny gust. Niczym Maia. Natomiast Jenner okazała się być nawet sympatyczna i szybko odnalazłyśmy wspólny język. Nie jest tak pusta jak Maieczka i Ney. Z nią da się fajnie pogadać :)
-Idziemy z Maią do H&M.- uśmiechnęła się Courtney, co mnie trochę obrzydziło.
-Ok, to ja biorę Rydel do Mohito.- powiedziała Vanessa.
-No to my z Lau do McDonalds.- zaśmiała się Kenn i chwyciła mnie za ramię.
-A to głodomory.- zaśmiał się znany mi głos, jednak nie wiedziałam do kogo należy. Na pewno nie były to dziewczyny. Rozejrzałam się i nie zobaczyłam nikogo czy czegoś podejrzanego.
-No to do zobaczenia za pół godziny pod Rossmanem.- postanowiła Mitchell. Po tych słowach wszystkie się rozeszłyśmy. Ja i Jenner udałyśmy się na górę, w celu posilenia się. Przy okazji rozmawiałyśmy o dzisiejszym dniu i opowiadałyśmy o sobie. Kiedy już zamówiłyśmy jedzenie i można było je odebrać wpadłam na kogoś. Niestety wpadłam w swojego hamburgera twarzą, a shake miałam na włosach.
-Świetnie!-szepnęłam z podirytowaniem. Kiedy uniosłam głowę zauważyłam jakiegoś blondyna, który widocznie zaniemówił. Moja złość sięgała zanitu...
-Co ty idioto robisz? Po****ło cie? Patrz jak chodzisz!- chciałam już odejść jednak złapał mnie za nadgarstek i mi to uniemożliwił.
-Zaczekaj! Nic się nie stało przecież!- na te słowa wywróciłam oczami.
-No, dla ciebie ubrudzenie mojej ulubionej bluzki to nic?
-No to mogę ci ją odkupić.- uśmiechnął się. Dopiero wtedy zorientowałam się, że Kendall stoi tuż obok mnie i nas obserwuje. Szybkim i gwałtownym ruchem wyrwałam od niego rękę i miałam zamiar opuścić bar. Chłopak w ostatniej chwili wręczył mi kartkę z jakimiś liczbami, mówiąc:
-To mój numer zadzwoń, to dogadamy się w sprawie bluzki. Jakby co jestem Max.- zignorowałam go i zwróciłam się do koleżanki:
-Chodźmy z tąd, zjemy gdzieś indziej.- przytaknęła i opuściłyśmy Mc'a.
*Oczami Rocky'ego*
-No wiesz Ross, nie można łączyć czerwieni z błękitem.- przedrzeźniał Vanessę Riker. Byliśmy w jakimś sklepie, którego nazwy nie pamiętam. Rydel i Van (bo to je postanowiliśmy szpiegować) przymierzały ubrania. Przy tym dyskutowały o trendach, czyli czymś, czego nigdy nie zrozumiem. Był taki czas, że Rydel zabroniła mi chodzić w moim ulubionym kolorze zieleni przez rok! W głowie się nie mieści, nie uważacie? Mniejsza, odpowiem co było dalej.
-Hrabino, udziel mi porad modowych.- przed najstarszym z nas ukląkł Ellington.
-A idź do księżnej.- wskazał na najmłodszego blondyna.
-Dobra, dajcie spokój, bo nas zauważą.- powiedział Ryland patrzący na Ness zmierzającą w naszą stronę. Szybko schowaliśmy się w przymierzalni.
-Ross, weź trochę schudnij.- szepnął RyRy, którego brat przyciskał do ściany. Na te słowa każdy z nas chciał wybuchnąć śmiechem, jednak się powstrzymaliśmy. Wystawiłem głowę zza kotary i zobaczyłem Marano przy kasie.
-Wyłaźić.- szepnąłem do braci i przyjaciela. Oni zaś szybko i sprawnie wyszli z pomieszczenia. Ryland odetchnął z ulgą. Po chwili szliśmy za dziewczynami do kolejnego sklepu, którym okazała się być... taa nooo.... sklep z kosmetykami. DROGERIA! (To jest napisane specjalnie :)
^Lovicam to zdjęcie <3 ~ls
-----------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś taki krótki i może nieciekawy rozdział. Nowa postać? Jak myślicie, Max zostanie w opowiadaniu na stałe? Zeswatamy go z kimś? Maia, Court, Kenn czy może Lau? A więc teraz przyczyna tak krótkiego rozdziału. A więc wybieram się na wycieczkę szkolną na Roztocze i chciałam jeszcze przed nią dodać coś. Nie wiem czy mówiłam, ale rozpoczęłam tydzień temu pracę nad kolejnym blogiem. Mniejsza. Do soboty nie będę pisała nexta. P.S. Komentarze mile widziane. One naprawdę motywują. Pa!
sobota, 3 października 2015
Rozdział 22
*Oczami Rikera*
Od godziny siedzieliśmy przy stole. Trwała niezręczna rozmowa, w której udzielali się wszyscy, oprócz Ross'a i Courtney.
-Jak długo jesteście we Włoszech?- spytała Kendall.
-Już jakiś tydzień uśmiechnęła się Lau. Między tymi dwiema jest jakaś szansa na przyjaźń.
-Kendall kiedy musisz wracać do NY?- o swojej obecności przypomniała Maia. Dziewczyny jeszcze chwile rozmawiały. Po chwili Ross i Court wstali trzymając się za ręce.
-A więc teraz powód naszego wyjścia.- uśmiechnął się patrząc na dziewczynę.- Ja i Courtney jesteśmy razem. - na tę wiadomość Rocky opluł sokiem marchewkowym ( Rocky zamiast czegoś mocniejszego bądź wody pije soczki xD~ od aut.) siedzącą na przeciw niego Lodovikę. Dziewczyna szybko wstała wycierając sukienkę chusteczką. Oczywiście, mój brat do niej podbiegł. Rydel się kompletnie wyłączyła, jakby analizowała tą wiadomość. Maia uśmiechnęła się szeroko, a Laura patrzyła na nią, Ross'a i Ney. Zaś Jenner ze współczuciem na Lau. Vanessa uśmiechnęła się lekko i pogratulowała parze, a Ryland musiał udokumentować tę, jak sam nazwał "historyczną chwilę". Ellington grał sobie w pou na telefonie i nic go nie obchodziło. Ja natomiast powiedziałem tylko:
-No to fajnie. Gratuluję.
-Dziękujemy.- uśmiechnęła się Eaton.
Każdy potem zajął się jedzeniem i rozmową. No oprócz Włoszki i Rock'a. Na szczęście sukienka nie była aż tak poplamiona. Oczywiście wcześniej musieli się pokłócić... Zauważyłem, że średnio za sobą przepadają. Reszta wieczoru mijała nawet miło.
*Oczami Rydel*
<Następny dzień>
Każdy z nas był mega zmęczony po wczorajszym wieczorze, więc odpoczywaliśmy do 10:30. Nadal bym leżała, gdyby nie Nessie. Ja kocham zakupy, a ona to jakaś zakupoholiczka... Weszła (bez pukania) do mojego pokoju i krzyknęła:
-Zbieraj się Delly. Idziemy na zakupy!
-Ale jak to? Po co?- zapytałam zaspana.
-Rydel nie wiesz co jest celem zakupów?- zaśmiała się.
-No kupowanie.- rzekłam z akcentem Ellingtona.
-Zadzwoń po Court, Ken i niekoniecznie Maikę. Ja dryndnę do naszej ulubionej włoszki.- po tym trzasnęła drzwiami. Po co jej Eaton i jej laski?
*Oczami Laury*
Ja i Courtney jesteśmy razem. Ja i Courtney jesteśmy razem. Ja i Courtney jesteśmy razem.- Te słowa krążyły mi cały czas po głowie. Uznacie mnie pewnie za nienormalną ... Znam faceta chyba tydzień a boli mnie to, że znajduje sobie laskę. Z tym jest jak z nadzieją na dobre stopnie w szkole. Zawsze dajesz z siebie wszystko i potem patrzysz na dwójkę. Ross wydawał się fajnym facetem. Takim odpowiedzialnym luzakiem, żartownisiem i nie brakuje mu pewności siebie. Nie liczyłam na jakiś związek czy nie wiadomo jak wielką przyjaźń. Chciałam aby został kimś, komu mogę się wygadać, pośmiać czy pójść do klubu i się upić do nieprzytomności. Wracając nie tylko tamte słowa krążyły w mojej głowie. Wyobrażałam sobie wczorajszy wieczór w zwolnionym tempie... Coraz bardziej bolało. Jednocześnie widziałam jak niósł mnie niczym księżniczkę, a potem jakiś worek do Rikera, szeptał "Nie zadzieraj z Rossem Lynchem", pomaga mi i mówi o tych drzwiach między naszymi pokojami czy prawie oświadczającego się kilkanaście godzin temu. Te kilka dni tyle zmieniło... Z drugiej strony dzięki temu miałam okazję lepiej poznać Rylanda, który jest mega zabawny i sprawia, że nie myślę o jego bracie. Obydwu bardzo lubię i pogodziłabym się z Rossem, ale póki co jest w szponach Court , więc to wywoła kłopoty. Jeszcze z zazdrości na mnie Maieczkę naśle xD Sama sobie (jak powiedział RyRy) ze mną nie poradzi. Lynch niech się zadaje z tymi dziewczynami. Nie obchodzi mnie to. Na pewno daleko na tym nie zajedzie. A shipować wolę bohaterom FanFiction niż im... (mój cytat xD~od aut.)
*Oczami Rylanda*
<godzinę później >
W moim cudownym wypoczynku musiała mi przeszkodzić Lau. Ja sobie leżę a ona wparadowuje mi do pokoju i drze się:
-Ryland!!! Idziemy z dziewczynami na zakupy i powiedz o tym chłopakom.- po tym wyszła nawet nie czekając na moją odpowiedź czy jakieś oznaki życia. Typowa dziewczyna wybierająca się na zakupy... Zwlekłem się z łóżka i ubrałem, a potem miałem zamiar posłuchać muzyki. Niestety, przeszkodził mi w tym Rocky, który zawitał w moim pokoju wraz z resztą rodzeństwa.
Od godziny siedzieliśmy przy stole. Trwała niezręczna rozmowa, w której udzielali się wszyscy, oprócz Ross'a i Courtney.
-Jak długo jesteście we Włoszech?- spytała Kendall.
-Już jakiś tydzień uśmiechnęła się Lau. Między tymi dwiema jest jakaś szansa na przyjaźń.
-Kendall kiedy musisz wracać do NY?- o swojej obecności przypomniała Maia. Dziewczyny jeszcze chwile rozmawiały. Po chwili Ross i Court wstali trzymając się za ręce.
-A więc teraz powód naszego wyjścia.- uśmiechnął się patrząc na dziewczynę.- Ja i Courtney jesteśmy razem. - na tę wiadomość Rocky opluł sokiem marchewkowym ( Rocky zamiast czegoś mocniejszego bądź wody pije soczki xD~ od aut.) siedzącą na przeciw niego Lodovikę. Dziewczyna szybko wstała wycierając sukienkę chusteczką. Oczywiście, mój brat do niej podbiegł. Rydel się kompletnie wyłączyła, jakby analizowała tą wiadomość. Maia uśmiechnęła się szeroko, a Laura patrzyła na nią, Ross'a i Ney. Zaś Jenner ze współczuciem na Lau. Vanessa uśmiechnęła się lekko i pogratulowała parze, a Ryland musiał udokumentować tę, jak sam nazwał "historyczną chwilę". Ellington grał sobie w pou na telefonie i nic go nie obchodziło. Ja natomiast powiedziałem tylko:
-No to fajnie. Gratuluję.
-Dziękujemy.- uśmiechnęła się Eaton.
Każdy potem zajął się jedzeniem i rozmową. No oprócz Włoszki i Rock'a. Na szczęście sukienka nie była aż tak poplamiona. Oczywiście wcześniej musieli się pokłócić... Zauważyłem, że średnio za sobą przepadają. Reszta wieczoru mijała nawet miło.
*Oczami Rydel*
<Następny dzień>
Każdy z nas był mega zmęczony po wczorajszym wieczorze, więc odpoczywaliśmy do 10:30. Nadal bym leżała, gdyby nie Nessie. Ja kocham zakupy, a ona to jakaś zakupoholiczka... Weszła (bez pukania) do mojego pokoju i krzyknęła:
-Zbieraj się Delly. Idziemy na zakupy!
-Ale jak to? Po co?- zapytałam zaspana.
-Rydel nie wiesz co jest celem zakupów?- zaśmiała się.
-No kupowanie.- rzekłam z akcentem Ellingtona.
-Zadzwoń po Court, Ken i niekoniecznie Maikę. Ja dryndnę do naszej ulubionej włoszki.- po tym trzasnęła drzwiami. Po co jej Eaton i jej laski?
*Oczami Laury*
Ja i Courtney jesteśmy razem. Ja i Courtney jesteśmy razem. Ja i Courtney jesteśmy razem.- Te słowa krążyły mi cały czas po głowie. Uznacie mnie pewnie za nienormalną ... Znam faceta chyba tydzień a boli mnie to, że znajduje sobie laskę. Z tym jest jak z nadzieją na dobre stopnie w szkole. Zawsze dajesz z siebie wszystko i potem patrzysz na dwójkę. Ross wydawał się fajnym facetem. Takim odpowiedzialnym luzakiem, żartownisiem i nie brakuje mu pewności siebie. Nie liczyłam na jakiś związek czy nie wiadomo jak wielką przyjaźń. Chciałam aby został kimś, komu mogę się wygadać, pośmiać czy pójść do klubu i się upić do nieprzytomności. Wracając nie tylko tamte słowa krążyły w mojej głowie. Wyobrażałam sobie wczorajszy wieczór w zwolnionym tempie... Coraz bardziej bolało. Jednocześnie widziałam jak niósł mnie niczym księżniczkę, a potem jakiś worek do Rikera, szeptał "Nie zadzieraj z Rossem Lynchem", pomaga mi i mówi o tych drzwiach między naszymi pokojami czy prawie oświadczającego się kilkanaście godzin temu. Te kilka dni tyle zmieniło... Z drugiej strony dzięki temu miałam okazję lepiej poznać Rylanda, który jest mega zabawny i sprawia, że nie myślę o jego bracie. Obydwu bardzo lubię i pogodziłabym się z Rossem, ale póki co jest w szponach Court , więc to wywoła kłopoty. Jeszcze z zazdrości na mnie Maieczkę naśle xD Sama sobie (jak powiedział RyRy) ze mną nie poradzi. Lynch niech się zadaje z tymi dziewczynami. Nie obchodzi mnie to. Na pewno daleko na tym nie zajedzie. A shipować wolę bohaterom FanFiction niż im... (mój cytat xD~od aut.)
*Oczami Rylanda*
<godzinę później >
W moim cudownym wypoczynku musiała mi przeszkodzić Lau. Ja sobie leżę a ona wparadowuje mi do pokoju i drze się:
-Ryland!!! Idziemy z dziewczynami na zakupy i powiedz o tym chłopakom.- po tym wyszła nawet nie czekając na moją odpowiedź czy jakieś oznaki życia. Typowa dziewczyna wybierająca się na zakupy... Zwlekłem się z łóżka i ubrałem, a potem miałem zamiar posłuchać muzyki. Niestety, przeszkodził mi w tym Rocky, który zawitał w moim pokoju wraz z resztą rodzeństwa.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam najlepszych czytelników ever w takim nijakim rozdziale! Mamy Rourtney :( Ale nie martwcie się, bo nie na długo. A tak by the way kogo z tego opowiadania lubicie najbardziej?
KOMENTARZE MILE WIDZIANE :D Do napisania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












