czwartek, 22 października 2015

Rozdział 25

*Oczami Rydel*
-Dzwonię na policję.-stwierdziłam po kilku godzinach poszukiwań dziewczyn.
-Rydel, zaczekaj. Jeszcze raz ubejdziemy galerię.
-Nie!- krzyknęłam. Po chwili usłyszałyśmy dźwięk telefonu. Jak się okazało Van. Dziewczyna szybko wyciągnęła go.
-Nie uwierzycie! Courtney dodała przed chwilą zdjęcie na FB z Rossem. Są w McDonalds.
-To ja tam pobiegnę!- krzyknęły równocześnie Maia i Vanessa. Nie zdążyłam ich dogonić. Ponieważ ubrałam dziś moje ukochane różowo-czarne koturny wywróciłam się lądując z torebkami znanych marek na twarzy. Nie miałam dzisiaj szczęścia... Nawet Ness mnie nie zauważyła! Spędziłam kilka sekund na przeklinaniu pod nosem, ale potem widząc spojrzenia przechodniów postanowiłam się pozbierać. Wstałam podnosząc zakupy i zauważyłam, że szkiełko mojego ukochanego iPhona się rozbiło... To szczyt marzeń Rydel Lynch. Mam nadzieje że czujecie ten sarkazm. Wracając usłyszałam przejęty krzyk Maii:
-Wszystko ok? Co się stało Delly?- ja jej pozwalałam mówić do siebie zdrobniale?
-W porządku -( na pewno nie moja fryzura)- Nie martw się Maia.- wymusiłam uśmiech.
-Na pewno?- dołączyła do niej Marano.
-Na 100%.- zapewniałam przyjaciółkę.
-Co z naszymi zgubami?
-Znalazłam jedną z chłopakiem.- zaśmiała się Vanka wskazując na Court i Rossa.
-Porwałem swoją dziewczynę na kilka minut.- wytłumaczył blondyn.
-A Lau?-spytałam zauważając brak brunetki.
-Tego nie wie nikt...
-A Ken?- dodała Mitchell.
-Super...-westchnął sarkastycznie Ross. -To ja już pójdę.- zaczął się wycofywać.
-Nie ma mowy!- krzyknęła Courtney łapiąc go za rękę.
-Dlaczego?!! Pytam dlaczego?!!
-A jakbyś ty się zgubił?
-No to bym poszedł do hotelu?- bardziej pytał niż twierdził.
-Jak ja mogę być z kimś takim spokrewniona?! Jak?!
-Niestety tego nie wie nikt. Ross i ja zadzwonimy do niej.- zarządziła Ney. Zdziwiła mnie trochę, bo na pierwszy rzut oka za sobą z Lau nie przepadały.
-OK. To my przejdziemy się po galerii.- rzekła Maia.
-Spoko. To do zobaczenia.- w tej chwili rozdzieliliśmy się.

*Oczami Riker'a*
-To co robimy?- pytał Ell.
-Idziemy na piwko?- spytał Rock. (tsaaa... Ten co ostatnio bił soczek proponuje piwo xD Boshee ja z nich alkoholików zrobię...~od aut.)
-Nie mam ochoty. Wzięliście gitary?- powiedział RyRy.
-Tak, przecież my się bez gitar nie ruszamy.- wyjaśniłem radośnie.
-No to piszemy piosenkę!
-A ty RyRy?
-Pomogę wam.- wzruszył ramionami, na co każdy z nas uniósł brew ze zdziwienia. Ryland nigdy, przenigdy nie chciał komponować.
-Ok. No to ruszajmy. Mamy żelki?- zapewne domyślacie się kto jest autorem tego pytania. Oczywiście, mój braciszek Rocky!
-Całą walizkę!
-Ale ponoć dziewczyny trochę wzięły.
-One i żelki? Rydel zawsze je najmniej.
-A Laura i Van?
-Nessie wspominała, że ona i jej siostra też jedzą mało żelek, więc bez obaw!- uśmiech nie zchodził z twarzy Ellingtona na tę wiadomość.
-No i super!- stwierdził najmłodszy z nas po czym pognaliśmy do hotelu.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś najdziwniejszy rozdział w mojej bloggerowej karierze xD Nie masz o czym pisać? Napisz o żelkach!- mój tok myślenia. A więc odwieszam bloga :) Cieszycie się że najbadziej bez sensu, dziecinny i głupi blog powraca? Mam nadzieję, że tak! A tak na poważnie to rozdziały będą rzadko, ponieważ przygotowuję dla was coś ciekawego na Vilovers, jeżeli czytacie to się cieszę. A na drugim blogu już wkrótce next! Pa!


2 komentarze:

  1. Ale mnie dawno nie było, jestem zła na siebie i na mój brak czasu ;c
    Rozdzialik cudnowny <3
    Tak, taak fajnie, że już odwiesiłaś (wcale nie głupi i dziecinny, ile razy mam ci mówić? ;D)
    Będę czekać na następne ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Sorki, że go jeszcze nie ma, ale mam mega dużo nauki :( Postaram się dokończyć i opublikować dziś :)

    OdpowiedzUsuń