niedziela, 6 września 2015

Rozdział 18

*Oczami Rylanda*
<Next Day xD>
-Hhahahah. Serio RyRy?- zapytała mnie Lau po tym, gdy opowiedziałem jej jedną z moich największych wpadek. Dziś od rana rozmawiałem z dziewczyną. Rikessa planowała dziś zwiedzanie, Rocky z Ellingtonem postanowili iść do kilku pizzeri, aby sprawdzić gdzie serwują najlepszą potrawę,  za to Rydel była nieźle wkurzona... Ross wczoraj sprowadził do hotelu jakąś koleżankę (oczywiście brzydką, ponieważ mój  braciszek nie ma gustu). Niezadowolona Dells właśnie robi przesłuchanie tej dwójce. Tak by the way nie rozumiem tej rodziny. Nie raz usłyszałem "Ryland znalazłbyś sobie dziewczynę, co?", "RyRy zostaniesz starym kawalerem" itp. To samo mówili Rossowi, a jak chce nam zaprezentować kandydatkę na partnerkę jego rodzona siostra robi im przesłuchanie. I jak tu mieć dziewczynę? Rozmyślałbym dalej, gdyby nie ręka Marano przerzucona tuż przed moimi oczami.
-Ziemia do Rylanda! Co dziś robimy?- przez chwilę nic nie mówiłem, jednak po kilku minutach wydusiłem :
-Sorry, myślałem o rodzince, Rossie i tej wczorajszej brzyduli.- zaśmiałem się, a ona nadal była smutna.- na miejscu księżniczki Rossa nawet bym nie patrzył na tę kukłę. Ty jesteś sto razy ładniejsza.- zaczerwieniła się słysząc moje słowa.
-Dzięki. Czemu mówisz na Ross'a księżniczka?- spytała widocznie zaciekawiona.
- A wiec gdy mieliśmy w przedszkolu bal przebierańców mój braciszek wybrał jako kostium strój księżniczki pożyczony od Delly.
-Nie no, nie znałam go od tej strony.- powiedziała Laura po czym zaczęła się śmiać.
-A Riker to hrabina. W liceum kazali mu zagrać macochę w kopciuszku.- wyjaśniłem.
-Oryginalną macie przeszłość. Hah.
-Jestem tego w pełni świadom. Może opowiesz coś o tobie i Vanny?
-Ok.- Lau zgodziła się, po czym opowiedziała mi prześmieszną historię o płoszeniu facetów siostry.


*Oczami Rydel *
Dzisiejszy poranek zmarnowałam na prawieniu kazań Rossowi na temat przeprowadzania "pięknych" plastików. Tamten upadł na swój głupi łeb... Z Rockym nigdy nie było tylu problemów jak z nim. Z resztą co ja się przejmuję? Rik sobie z nim porządnie pogada. Niech się młodzieniec boi. Dobra, Delly mów na temat. A więc po ostrej rozmowie z Rossem i tą brzydulą postanowiłam dołączyć do Rylanda i młodszej Marano. Po wykonaniu telefonu do brata wyszłam z hotelu. W naszej ulubionej kawiarni spotkałam RyRy'ego, Laurę, Ella, Rocky'ego i Lodovikę, o której obecności mnie nie poinformowano.
-Cześć!- powiedzieli wszyscy chórem.
-Hej. Jakieś plany na dziś?-przywitałam się i spytałam.
-Za namową Rocky'ego i Lau zgodziłam się wam pokazać Rzym.- uśmiechnęła się Comello.
-Rock potrafisz być przekonujący?- spojrzałam na wspomnianego brata ze zdziwieniem.
-Oj, jeszcze nie wiesz o mnie dużo siostrzyczko.- puścił oczko.
-Dobra nie podlizuj się. Idziemy?- wskazałam na drzwi.
-Pozwolisz dopić?- zapytał Ratliff lekko unosząc szklankę z sokiem. Dopiero teraz zauważyłam, że coś piją. Pokiwałam twierdząco głową.




----------------------
Witam państwa! Możecie mnie zabić... To wszystko przez szkołę, której serdecznie nienawidzę. A więc mamy kolejny rozdział. Co sądzicie o Rossie i Court? Konkurencja dla Lau? Mam dzisiaj wielką ochotę spoilerowania, ale się powstrzymałam. A więc mam dla was dość sporo informacji. Po pierwsze Z RACJI TEGO ŻE MAMY ROK SZKOLNY ROZDZIAŁY BĘDĄ POJAWIAĆ SIĘ RZADKO. Po drugie CHCIELIBYŚCIE MARATON? Dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi, a więc kilka rozdziałów na dzień? Jak będzie dużo komów to go wam zrobię. P.S. Dziękuję za wszystkie komentarze i wyświetlenia <3 Mam najlepszych czytelników na świecie :) No się rozpisałam, zamiast zaczynać next. Pa!
KOMENTUJESZ=

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz