wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 27

*Oczami Rydel *
-No i skończone!-krzyknął Rocky gdy skończyliśmy rozpisywanie wokali. Teraz siedzieliśmy w siódemkę: ja, Van, Rock, Ell, Riker, Ryland i Lodo.
-A gdzie Ross i Laura?-spytał najmłodszy z nas. Szczerze mówiąc to nawet nie zauważyłam ich braku.
-Ross chyba poszedł pogodzić się z Lau i może wyszli na jakąś kawę. -wyjaśnił Rik.
-Zamawiam wódkę. Kto zostanie ?- poinformowała Marano. Po tym wydarzeniu wszyscy wyszli. Natomiast ja i Vanessa miałyśmy świetny humor. Kelner po jakimś czasie przyniósł alkohol i zaczęłyśmy świętować napisanie piosenki.

*Oczami Ross'a*
<podczas gdy Lynchowie pracują nad piosenką>
Po kilku próbach robienia hałasu zaprzestaliśmy. Znów zapadła krępująca cisza, którą postanowiłem przerwać:
-Nie wiadomo ile jeszcze będziemy tu siedzieć, więc zagrajmy w dwadzieścia pytań. Co ty na to?
-Okej. Lepsza gra z takim idiotą niż wieczna nuda. Kto zaczyna?- nie powiem, zaskoczyła mnie odpowiedzią.
-Może ja? Dlatego uważasz mnie za idiotę?
-Jesteś dwulicowy, zadajesz się z Mitchell, najpierw udajesz fajnego, a potem wymieniasz mnie na Court, Maię i Kendall.-odpowiedziała szczerze, po czym zadała pytanie - Dlatego najpierw byłeś dla mnie miły a potem to się zepsuło?
-Możemy o tym nie rozmawiać?- zastanawiacie się pewnie dlatego jej nie odpowiedziałem. Mogłem to zrobić, ale nie zrozumiałaby. Nigdy nie daje przekroczyć jakiegoś dystansu, a Lau już dawno go przekroczyła. Pomyślicie sobie "sam się przeczy. Przecież ma dziewczynę". Ja i Court - czy można to nazwać związkiem? Ta nasza relacja to parę słodkich słówek i selfie ma tumblerze. Taki związek nie związek.
-Przepraszam, ale może porozmawiajmy szczerze. Wiedz, że zawsze ci pomogę i możesz mi się wygadać.- uśmiechnęła się i ostrożnie położyła rękę na mojej. Dziwnie się poczułem, ale wydaje mi się, że przyjemnie. Miała tak gładką dłoń.
-Wybacz, ale nie jestem na to jeszcze gotowy. To wiąże się z moją przeszłością. Za to może spróbujemy odbudować naszą relację?-zaproponowałem.
-Jestem za. Jeszcze dwa tygodnie i będziemy razem mieszkać, więc wartałoby się jakoś dogadać. Jak nam się nie uda pomyślmy o naszym rodzeństwie. Na pewno chcieliby, żeby między nami było okej. W szczególności Van i Rik. Nie chcę, żeby się o nas kiedyś pokłócili.
-Spróbujemy?- spytałem z nadzieją wyciągając rękę w stronę Laury.
-Umowa stoi.- uśmiechnęła się podając rękę.
-Ok, zobaczymy jak długo się nie pokłócimy!- zaśmialiśmy się na moje słowa.
-Ross wszystko spoko, ale masz zamiar zostać tu na wieki?
-Nie. Próbowaliśmy już krzyczeć, ale nikt nas nie uratował. Myślę, że to bezcelowe.
-W sumie...- po słowach Laury nagle usłyszałem swój dzwonek informujący, że dzwoni Riker. Ustawiłem sobie specjalny sygnał dla brata kiedy jeszcze byłem młodym buntownikiem.
-Serio Rossy? "Uwaga ! Dzwoni Riker"?- zażartowała Laura marszcząc brwi.
-Tak, a masz coś przeciwko?- zażartowałem.
-Nie, skądże. -wybuchnęła śmiechem kiedy odbierałem.
-Cześć Rik!- podłożyłem telefon do ucha.
-Rufus?- usłyszałem głos Rydel.
-Mam na imię Ross.
-Rufusie zdradzasz mnie ze Spike'm?!-krzyknęła blondyna. Chyba popadła w chorobę psychiczną.
-Rydel Mary Lynch to ja twój brat Ross.- tłumaczyłem.
-Kto to Rydel Marta Lynch?-spytała.
-Ty!!!-krzyknąłem.
-Ale ja jestem Angelina Jolie.
-Dells dobrze się czujesz?- spytałem.- A skąd masz telefon Rikera?- dodałem po chwili namysłu.
-Riket go zostawił w Chicago, więc mu go przywiozłam.- moja siostra zwariowała....
-Riker był 20 lat temu w Chicago! Rydel, coś ty piła?- dopiero teraz spojrzałem na Laurę, która posłała mi zdziwione, niezrozumiałe spojrzenie. Postanowiłem ustawić tryb głośnomówiący. Nagle usłyszeliśmy:
-Ale nasz Titanic tonie! Edward Cullen mnie nie uratuje?- usłyszeliśmy głos Vanessy.
-Vanessa?-spojrzała na mnie Lau ze zdziwieniem.
-Dzwonią z telefonu Rikera. Dziwne, nie?-odparłem.
-One są dziwne.- wzruszyła ramionami.
-O dziwności Rydel to ja wiem. Wychowała się w rodzinie wariatów- zaśmiałem się na wspomnienie naszego wspaniałego dzieciństwa. To były czasy...
-Podziwiam ją za to.- przyznała Lau. Po chwili usłyszeliśmy dźwięk zakańczający połączenie.
-Co im się ubzdurało?
-Może dużo wypiły.- stwierdziłem.
-Znam Vanessę i ostatni raz piła na swoim promie (studniówka a USA~ od aut.). To nie w jej stylu.
-Dowiemy się jeżeli przeżyjemy w tej windzie.- uśmiechnąłem się na myśl wyjścia z tego okropnego pomieszczenia.
-Jeszcze sobie z tego żartuj...- szepnęła pod nosem moja towarzyszka.
-No czasem mogłabyś i ty.
-Dobra, nie wypowiadam się. Nie chcę kolejnej spiny.
-Ok. To co robimy?
-Nie wiem. Może jeszcze spróbujemy pokrzyczeć?
-A mamy inne wyjście?- wzruszyłem ramionami.
---------------------------------------------
Witam państwa! Mamy coś, czego mam nadzieje że się nie spodziewaliście. Pijane Ryd i Ness i koniec wojny Raury (chyba). Jeżeli kogoś obchodzi moje nudne życie to w tym konkursie z ostatniej notki przeszłam do następnego etapu! Wracając to pochwalę się, że rozdziałów na drugim blogu nie ma xD Także do nexta kochani!

2 komentarze: