piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 15+Groźba w notce

*Oczami Rydel *
-Delly, zostaniesz moją dziewczyną? -spytał Rocky, gdy wracaliśmy z klubu.
-Jestem twoją siostrą pacanie!- krzyknęłam. Miałam już dosyć facetów na dziś, a w szczególności jednego. Oczywiście Ellingtona Lee Ratliffa. Wszyscy mnie kochają, tylko szkoda, że po pijaku...
-Nie widzę podobieństwa.- moją zadumę przerwał brat.
-Szczególnie umysłowego.- westchnęłam.
-Ej, Rydel! Masz mnie w tej przeprosić.- wskazał palcem na policzek. Zażądał pocałunku.
-Wolałabym pocałować psa niż ciebie.
- A ja delfina niż moją siostrę!
-Jakoś mnie to nie dziwi.-wyznałam. Rocky uniósł jedną brew.- No przecież czasem całujesz Dollores. -miałam na myśli pluszaka.
-Mam laskę?- złapałam się za głowę. Ile on musiał wypić, żeby zapomnieć, ze (jak sam się nazwał) jest singlem forever? Nie wytrzymam.

*Oczami Ryladnd'a*
Siedziałem z Ellingtonem w taksówce. Ten gościu po pijaku jest nie do wytrzymania. Nie dziwię się Delly, że nazwała go "alfonsem". Kto normalny (nawet jak jest pijany) na "wyznanie miłości" śpiew dziewczynie "Kiedy byłem twoim mężczyzną"? Nie wiem co siedzi temu gościu w głowie? Na trzeźwo go kocham, a pijanego mógłbym zabić.
-Rydel? Dasz mi buziaka nie?- ten baran pomylił mnie z moją siostrą!!! Ja nie jestem podobny do Rydel?!!! Rozumiem, gdyby siedział z nim księżniczka Ross bądź hrabina Riker xD
-Cioto, nie jestem twoją Dells!- krzyknąłem.
-No daj spokój Rydel. - chciał mnie całować.
-Spieprzaj!- wydarłem się.

*Oczami Vanessy*
Wsiadłam właśnie do samochodu z Rikerem. Miał świtny humor.
-A wie pan, że Vanny jest moją żoną?- zwrócił się do taksówkarza przyciągając mnie do siebie. Szybko się uwolniłam:
-Niech pan go nie słucha. Człowiek pod wpływem alkoholu wygaduje różne głupstwa.
-A szkoda, bo pasowalibyście do siebie.- uśmiechnął się.
-HA! Słyszysz Ness?- powiedział uradowany Rik.
-Rajk, odpuść sobie po pijaku ok?
-Nie!- zaprzeczył.
-Dobra, niech się pan zatrzyma.- poprosiłam kierowcę.
-Co? Dlaczego?- mój towarzysz drogi nie zrozumiał.
-Bo wysiadasz!
-Why?
-Bo mnie wkurzyłeś.
-Vanessa, obiecuję, że cię nie dotknę, ale pozwól mi zostać.- spojrzał błagalnym wzrokiem.
-Zmiana planów, niech pan jedzie- uśmiechnęłam się.- Rik możesz łaskawie się ode mnie odsunąć?
-Jasne.- trochę znormalniał! Sukces Vanessa! Tsa... Ness gada do siebie.. Ku mojemu nieszczęściu z radia zaczęła rozbrzmiewać piosenka Lady Gagi "Poker Face", którą Riker zaczął śpiewać (bardziej wrzeszczeć xD) i zachowywać się jak diva bądź Maia Mitchell xD Sama Lady by mu nie dorównała.
-Riker, uspokój się idioto!- krzyczałam na marne.
-Ale czemu? Oj, weź Vanny. Chodź zatańczymy.- złapał mnie za rękę.
-Jesteśmy na miejscu.- powiedział kierowca zatrzymując auto. Znajdowaliśmy się pod hotelem.
-Wysiadka.- powiedziałam i otworzyłam drzwi od strony chłopaka. Ten oczywiście wysiadł, ale po drodze się potknął.
-Fajtłapo, chodźżesz! - krzyknęłam po czym pomogłam mu wstać. Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam do pokoju.

*Oczami Laury*
<Po kopnięciu Ross'a>
-Ej, Laurunia, coś ty taka dziś drapieżna?- spytał Lynch.
-Ja ci dam Laurunię!- krzyknęłam i pociągnęłam go w swoją stronę.
-Cześć dziewczyny! Idziemy no wiecie.- pomachał Ross w stronę tamtych lasek.
-"No wiecie" to ty se możesz z Maiką robić!- spoliczkowałam go i pociągnęłam go do wyjścia.
-Ja cię nie zdradzam.
-Zamknij jape i wsiadaj!- popchnęłam go w stronę taksówki. Posłusznie wsiadł. Jechaliśmy w ciszy. Ross chyba zasnął. Zaparzona w okno jechałam w ciszy.
-Jesteśmy na miejscu. - powiedział taksówkarz, gdy byliśmy pod hotelem. Nic nie mówiąc zastanawiałam się jak obudzić Rossy'ego.
-Wysiadacie?- zaśmiał się kierowca.
-Tak, za chwilę. - odpowiedziałam trochę zirytowana. Kierowca chciał jechać a Rossy śpi! Przypomniało mi się, że w torebce miałam małą butelkę wody. Czemu by jej nie użyć? Wylałam zawartość na blondyna.
-Pojebało cie Rocky?-przywitał mnie.
-Nie jestem Rocky, a teraz wypad z samochodu!- krzyknęłam, na co on posłusznie wysiadł. Zapłaciłam za auto, zaprowadziłam Ross'a do hotelowego pokoju i poszłam spać.


----------------------------------------------
Witam państwa :) A więc mam dla was nudny rozdział. (Powiedziałabym bez sensu, ale stosuję się do zakazu Smile xD) Co sądzicie o Rikerze Lady Gadze? Hahah. Sorki, że taki krótki, ale brak weny jest moim ostatnim problemem :( No cóż... Teraz tytułowa groźba. JEŚLI NIE BĘDZIECIE KOMENTOWAĆ ROZDZIAŁÓW I ZADAWAĆ PYTAŃ BOHATEROM NIE NAPISZĘ NEXTA. Pa :) 


6 komentarzy:

  1. Haha Rocky :D
    Widzę, że nieźle wypili 😂
    Jaka zła Lau xd
    Dobrze, że się stosujesz do zakazu, ale tak mi też nie pasuje ;D
    Znowu przepraszam, że nie komentuje, ale kompletnie nie mam teraz głowy do blogów, ani wgl do niczego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni nie umieją pić słabo xD Laura ma prawo być zła. Najpierw Maia potem "żona"... Spoko kochana, ja też. Dopadła mnie "fioletowa" gorączka xD

      Usuń
  2. Genialny. I. Sprawa. Rocky'ego. I. Ryd. Chirałam. Się. Jak. Nie wiem

    OdpowiedzUsuń