środa, 7 października 2015

Rozdział 23

*Oczami Ross'a*
-Nie wiem, dlaczego ja się na to zgodziłem.- powiedział Riker robiąc faceplam. Wszyscy przystaliśmy na pomysł Rock'a i postanowiliśmy śledzić dziewczyny, które wybrały się na zakupy. Wyprzedzając pytania, tak, mój brat i przyjaciel są chorzy psychicznie. (I autorka tego FF też :p~od aut.) . Rocky ignorując uwagę brata zapytał RyRy'ego:
-Masz tę lornetkę? -(nie będę tego komentował) na co chłopak pokazał mu przedmiot. -Świetnie, a ty Rik te liście kamuflażowe na głowę? - kolejny pokiwał twierdząco głową.- Ell, kamera?
-Jest!
-Ross, a płyta Justina Biebera?- zwrócił się do mnie.
-What the fuck? Po co ci Bieber?- spytałem zdezorientowany.
-Chcę zobaczyć, czy któraś go nie słucha.- nadal nie rozumiałem.
-Wrzucimy im ją pod nogi i która zauważy ją -jest Belieber.
-A nie prościej się zapytać czy go nie słuchają?-wtrącił najmłodszy z nas.
-Nie i nie dyskutuj.- odpowiedział stanowczo Ell, więc Ryland już o nic więcej nie pytał.
-Ja mam tę płytę.-przyznał się Riker.
-Wychodzimy panowie. - zarządził żelkocholik numer 2 (Rocky). Posłusznie opuściliśmy hotel i udaliśmy się w kierunku centrum handlowego.
-Tam są!-krzyknął Ryland wskazując na sześć znajomych dziewczyn. One niestety usłyszały nasze hałasy, więc szybko wskoczyliśmy za żywopłot, tak, że nas nie zauważyły i nie zastanawiając się poszły dalej. My więc wróciliśmy do podążania za nimi. Oczywiście, nie obyło się bez przystanku w celu kupna żelek. Nie dość, że mamy ich kilka walizek, to chłopaki jeszcze kupują...

*Oczami Lau*
<W galerii>
Zakupy z Mitchell i jej koleżankami nie okazały się jednak aż tak złe. Oczywiście nie zgadzałam się z Court, która doradzała Ken i Van. Ona ma okropny gust. Niczym Maia. Natomiast Jenner okazała się być nawet sympatyczna i szybko odnalazłyśmy wspólny język. Nie jest tak pusta jak Maieczka i Ney. Z nią da się fajnie pogadać :)
-Idziemy z Maią do H&M.- uśmiechnęła się Courtney, co mnie trochę obrzydziło.
-Ok, to ja biorę Rydel do Mohito.- powiedziała Vanessa.
-No to my z Lau do McDonalds.- zaśmiała się Kenn i chwyciła mnie za ramię.
-A to głodomory.- zaśmiał się znany mi głos, jednak nie wiedziałam do kogo należy. Na pewno nie były to dziewczyny. Rozejrzałam się i nie zobaczyłam nikogo czy czegoś podejrzanego.
-No to do zobaczenia za pół godziny pod Rossmanem.- postanowiła Mitchell. Po tych słowach wszystkie się rozeszłyśmy. Ja i Jenner udałyśmy się na górę, w celu posilenia się. Przy okazji rozmawiałyśmy o dzisiejszym dniu i opowiadałyśmy o sobie. Kiedy już zamówiłyśmy jedzenie i można było je odebrać wpadłam na kogoś. Niestety wpadłam w swojego hamburgera twarzą, a shake miałam na włosach.
-Świetnie!-szepnęłam z podirytowaniem. Kiedy uniosłam głowę zauważyłam jakiegoś blondyna, który widocznie zaniemówił. Moja złość sięgała zanitu...
-Co ty idioto robisz? Po****ło cie? Patrz jak chodzisz!- chciałam już odejść jednak złapał mnie za nadgarstek i mi to uniemożliwił.
-Zaczekaj! Nic się nie stało przecież!- na te słowa wywróciłam oczami.
-No, dla ciebie ubrudzenie mojej ulubionej bluzki to nic?
-No to mogę ci ją odkupić.- uśmiechnął się. Dopiero wtedy zorientowałam się, że Kendall stoi tuż obok mnie i nas obserwuje. Szybkim i gwałtownym ruchem wyrwałam od niego rękę i miałam zamiar opuścić bar. Chłopak w ostatniej chwili wręczył mi kartkę z jakimiś liczbami, mówiąc:
-To mój numer zadzwoń, to dogadamy się w sprawie bluzki. Jakby co jestem Max.- zignorowałam go i zwróciłam się do koleżanki:
-Chodźmy z tąd, zjemy gdzieś indziej.- przytaknęła i opuściłyśmy Mc'a.

*Oczami Rocky'ego*
-No wiesz Ross, nie można łączyć czerwieni z błękitem.- przedrzeźniał Vanessę Riker. Byliśmy w jakimś sklepie, którego nazwy nie pamiętam. Rydel i Van (bo to je postanowiliśmy szpiegować) przymierzały ubrania. Przy tym dyskutowały o trendach, czyli czymś, czego nigdy nie zrozumiem. Był taki czas, że Rydel zabroniła mi chodzić w moim ulubionym kolorze zieleni przez rok! W głowie się nie mieści, nie uważacie? Mniejsza, odpowiem co było dalej.
-Hrabino, udziel mi porad modowych.- przed najstarszym z nas ukląkł Ellington.
-A idź do księżnej.- wskazał na najmłodszego blondyna.
-Dobra, dajcie spokój, bo nas zauważą.- powiedział Ryland patrzący na Ness zmierzającą w naszą stronę. Szybko schowaliśmy się w przymierzalni.
-Ross, weź trochę schudnij.- szepnął RyRy, którego brat przyciskał do ściany. Na te słowa każdy z nas chciał wybuchnąć śmiechem, jednak się powstrzymaliśmy. Wystawiłem głowę zza kotary i zobaczyłem Marano przy kasie.
-Wyłaźić.- szepnąłem do braci i przyjaciela. Oni zaś szybko i sprawnie wyszli z pomieszczenia. Ryland odetchnął z ulgą. Po chwili szliśmy za dziewczynami do kolejnego sklepu, którym okazała się być... taa nooo.... sklep z kosmetykami. DROGERIA! (To jest napisane specjalnie :)
^Lovicam to zdjęcie <3 ~ls



-----------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś taki krótki i może nieciekawy rozdział. Nowa postać? Jak myślicie, Max zostanie w opowiadaniu na stałe?  Zeswatamy go z kimś? Maia, Court, Kenn czy może Lau? A więc teraz przyczyna tak krótkiego rozdziału. A więc wybieram się na wycieczkę szkolną na Roztocze i chciałam jeszcze przed nią dodać coś. Nie wiem czy mówiłam, ale rozpoczęłam tydzień temu pracę nad kolejnym blogiem. Mniejsza. Do soboty nie będę pisała nexta. P.S. Komentarze mile widziane. One naprawdę motywują. Pa!

2 komentarze:

  1. Jak nieciekawy jak bardzo ciekawy? ;D
    Haha niezły plan z tym Bieberem xd
    Fajne było to z Maxem :3
    Nie mówiłaś chyba o nowym blogu, będę czekaać c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie 90% pisanych przeze mnie rzeczy to ruina, jednak cieszę się że się podobało. Hahahah, moja siostra patrzyła na mnie jak na wariatkę jak to pisałam xD A co do tego bloga to już mam bohaterów :)

      Usuń