Rozdział dedykowany Smile and Dream. O żelkach <3
*Oczami Vanessy*
Co ci idioci znów wymyślili? Przecież nie przeszliśmy nawet kilometra. Przed chwilą na chwilę nas postawili i poszli na naradę. Ja z Lau siedzimy na ławce i próbujemy złapać Wi-Fi. Niech tylko poczekają! Rydel zrobiła też kompromitujące zdjęcia Rocky'emu i Ellingtonowi. Mamy zamiar powstawiać je na twitera, facebook'a i instagrama chłopakom. Tylko jest jedna wada, a mianowicie jesteśmy w jakimś parku i nie ma tu internetu.
-I jak Rydel? Może tobie się udało?-pytała co chwilę Laura.
-Nie, niestety. Może wstawimy je w hotelu?- zaproponowała Delly.
-NIE MA MOWY!!-krzyczałam razem z siostrą.
-Dobra, to nie. Może gdzieś będzie ta sieć.- dziewczyna podniosła ręce w geście poddania się.
*Oczami Ross'a*
-Dobra chłopaki, nie chce mi się nosić Lau do Koloseum, więc może pójdziemy gdzieś bliżej i wrócimy?- zaproponowałem.
-Nawet nie wiesz jak ciężka jest Vanessa.- zaśmiał się mój najstarszy brat.
-Ryd jest nawet spoko, ale zgadzam się z Rossy'm. Wypatrzyłem kafejkę kilka metrów stąd, więc może tam pójdziemy.
-Ok, prowadź Elly.- powiedział Rik i wróciliśmy do dziewczyn. Tym razem szły same. Podczas drogi żartowaliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Bardzo polubiłem Van i Lau. Są do nas podobne i prawie najważniejsze rozumieją nasze poczucia humoru. Wcześniej nie mogliśmy znaleźć przyjaciół głównie ze względu na to. Riker najlepiej dogaduje się z Vanessą i zastanawiam się czy nie wyniknie z tego nowy paring. Dobra, koniec zwierzeń Ross'a Shor'a Lynch'a. Muszę zadzwonić do Ryland'a, zapytać co robią z Rocky'm.
*Oczami Rocky'ego*
Właśnie wyszliśmy na zewnątrz i zmierzamy do "Żelkolandii". Rozmawiałem z RyRy'm o smakach żelków które nas tam spotkają. (tak, wiem imponujący i arcyciekawy temat, ale nie miałam innego pomysłu~ od aut.) Naszą dyskusję przerwał telefon mojego brata. Ryland odebrał i ustawił tryb głośnomówiący. Jak się okazało dzwonił Ross.
-Siema, siema! Witam moich ukochanych braciszków.- przywitał się trochę szalonym głosem.
-No elo. Co robicie? Bo my idziemy zwiedzać jakiś sklep.- skłamałem, ponieważ gdyby Ell się dowiedział miałby focha forever.
-Ok, choć to dziwnie brzmi to sobie zwiedzajcie. My idziemy do Koloseum.
-Jasne. Do zobaczenia później. Pa.- pożegnał się RyRy i zakończył rozmowę. Już po kilku minutach dotarliśmy na miejsce. Bez zastanowienia weszliśmy do budynku. Był to sklep z różnymi rodzajami żelków. Można było również podziwiać konstrukcję z naszych ulubionych słodyczy. Oto kilka zdjęć, jakie tam zrobiłem:
Nie ma co... Jaki jestem mądry. Robiłem zdjęcia żelkom. Ryland też zrobił kilka. Szkoda, że nie ma z nami Ell'a, ale jak woli łazić z zakochańcami niż "świata żelek" to proszę. Jego wybór. Oglądając tak słodycze sami zechcieliśmy ich trochę zjeść, więc udaliśmy się do sklepu z "pamiątkami". Kupiliśmy kilka zwykłych paczek misi na teraz oraz upominki dla całej ekipy i siebie. Trzy ogromne misie ponad 40 centymetrów trafiły do mnie i brata oraz Ellingtona, dla Vanessy kilogram jakiś o smaku melisy, żeby się tak nie wkurzała., dla Delly różowe serduszka w tej samej ilości, Lau postanowiliśmy obdarować bananowymi a dla Ross'a i Rik'a zakupiliśmy dziesięciocentymetrowe węże. Wracając do domu zajadaliśmy misie i rozmawialiśmy o odwiedzonym miejscu.
*Oczami Rydel*
-Chłopaki to nie droga do Koloseum. - powiedziała Laura gdy skręcaliśmy w przeciwną stronę od położenia zabytku.
-No i?- zapytał jakby nic się nie stało Ross.
-No i głowa cię boli.- dogryzła Vanessa.
-Taa... Chodźcie i nie marudźcie. -powiedział widocznie znudzony sytuacją Ratliff. Posłusznie wyruszyliśmy w dalszą drogę. Po piętnastu minutach Riker otworzył drzwi jakiejś kawiarni.
-I to ma być to Koloseum? Kiedy pogodziłam się z myślą gdzie idziemy wy zmieniacie plany.- powiedziała ze smutkiem Ness.
-No cóż... Jutro się tam wybierzemy.- odpowiedział z uśmiechem Ell. Potem weszliśmy do budynku, zajęliśmy stolik i analizowaliśmy kartę dań. Po chwili podeszła do nas kelnerka. Z racji, iż nikt nie zna włoskiego pokazaliśmy palcem co chcemy. Ja i siostry Marano przed podaniem naszego zamówienia udałyśmy się do sklepu z pamiątkami, który znajdował się obok. Było tam dużo bardzo ładnych, własnoręcznie zrobionych drobiazgów. Jednak nie pokusiłyśmy się na zakup żadnego z nich. Wychodząc ze sklepu usłyszałyśmy dźwięk gitary. Na ławce koło kawiarni spostrzegłyśmy dziewczynę grającą na instrumencie. Bardzo spodobała mi się słyszana piosenka i postanowiłam do niej podejść.
----------------------------------------------------------------
Heja miśki <3 Jak tam wakacje? U mnie nawet ok. Jak podoba wam się wizyta w "żelkolandii"? Tak sobie dzisiaj myślałam i doszłam do wniosku, że ten blog jest za bardzo infantylny. Koniec żelek? Decyzja należy do was. Teraz sprawa next'a. Chyba będzie jutro bądź po jutrze. I pytanie o kolejną zakładkę, bo bohaterów jak zauważyliście już zrobiłam. A więc chcecie najpierw pytania do bohaterów czy pokoje i przedmioty? To chyba wszystko. Do napisania!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ



Jeju dzięki za te dedyki :*
OdpowiedzUsuńJa ile żelków *.*
Też bym robiła zdjęcia ;D
Z żelkami zrobisz co uważasz, ja się nie mieszam hahah
Zrób może pokoje i przedmioty, ale pytania też spoko ;))
Nie ma za co <3 Właśnie nad tym myślałam, a chce tam dodać dom, więc żeby nie robić spoilerów to chyba najpierw pytania :)
Usuń