*Laura*
Dziś obchodzę swoje 18 urodziny. Chciałabym je spędzić razem z siostrą, ale ona ostatnio sporo wychodzi. Mówiła, że na dziś weźmie wolne.
-Wstawaj Lau.- poczułam jak ktoś delikatnie szarpie mnie za ramie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że mój pokój jest całkowicie pusty. Jedyną rzeczą, jaką widziałam były szeregi pudeł.
-Van, coś ty znowu wymyśliła?- spytałam zaspana.
-Nic, tylko przeprowadzamy się do Los Angeles. Proszę ubierz się i pomóż mi zapakować te kartony do samochodu.- sama nie wiedziałam czy to sen. Moja siostra chce się przeprowadzić do naszego kraju. Ona zawsze kochała Francję. To było bardzo dziwne... Mieszkałyśmy tu dwa lata po śmierci mamy i nie przeszkadzało jej to, gdzie jesteśmy.
-Laura! O czym tak myślisz?- zapytała siostra przerywając moje przemyślenia.
- Już o niczym. Powiem ci potem.- mówiąc to wstałam z łóżka i poszłam się ubierać. Wybrałam to:
-Uuuu... Laura ma dziś ochotę na rock'a. -zaśmiała sie Nessy.
-Tak a co?-zapytałam.
-A nic.- po tej rozmowie z siostrą poszłam pakować rzeczy do samochodu. Zajęło mi to 3 godziny. Oczywiście Van też przenosiła kartony. Po dokładnym sprawdzeniu domu, w celu zobaczenia czy niczego nie zapomniałyśmy wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy na lotnisko. Tam jak zawsze odprawa i te lotnicze sprawy, które zajęły nam 2 godziny. W samolocie siedziałam obok Vanessy. Przez kilka godzin siedziałam w milczeniu oglądając widoki rozpościerające się za oknem.
-O czym dziś myślałaś?- z mojej ciszy wyprowadziła mnie siostra.
- Nie rozumiem, czemu kupiłaś mieszkanie w L.A. Przecież kochałaś Paryż.
- Na prawdę ukrywałam to tak dobrze? Szczerze po śmierci mamy znienawidziłam to miejsce.
-To czemu nie przeprowadziłyśmy się tu od razu?
-Wtedy nie miałam funduszy. Zbierałam te dwa lata, aż stać nas na życie w Kalifornii. Przepraszam, że zapomniałam ci powiedzieć, ale dostałam też telefon z informacją, że mój ojciec nie żyje i pozostawia mi sporą sumkę pieniędzy na koncie. -powiedziała siostra.
-Dobra, nic się nie stało. Owszem mogło ci to umknąć w tym zabieganiu z przeprowadzką.
-Jak się cieszę, że mam tak wyrozumiałą siostrę.- powiedziała Van, po czym obydwie się uśmiechnęłyśmy. Potem jeszcze rozmawiałyśmy o błachostkach. Tak rozmawiając zasnęłam. Jak okazało się potem spałam 8 godzin.
- Laura, wstawaj. Jesteśmy w L.A.
-Co?- zapytałam zaspana.
-No to że za pół godziny lądujemy. Fajnie prawda?
-No tak. Co teraz będziemy robić?
- Jest dość późno.- powiedziała Vanka wskazując na zegarek.Była 23:34.- Wpadłam na pomysł, abyśmy na dzisiejszą noc zatrzymały się w hotelu obok lotniska. Jutro odbierzemy bagaże i samochód.
-Ok. powiedziałam wstając aby wysiąść z samolotu. Moja siostra zrobiła to samo. Udałyśmy się do hotelu, wynajęłyśmy pokój i od razu rzuciłyśmy się na hotelowe łóżka.
<Następny dzień>
Obudziły mnie promienie słoneczne. Nessie już pewnie wstała, ponieważ nie było jej na łóżku. Przeciągnęłam się i zauważyłam jak drzwi pokoju się otwierają.
- O, widzę że nareszcie wstałaś.- do pokoju wparadowała Vanessie.
-Tak. A gdzie byłaś? Na lotnisku, aby odebrać nasz samochód i zaraz idę po bagaże. Pomożesz mi?
-Jasne. Daj mi chwilę na ubranie się i już schodzę.
-Ok. To czekam.- powiedziała siostra i wyszła. Ja natomiast poszłam się ubrać. Gdy to zrobiłam zbiegłam do Van. Poszłyśmy od nowa pakować pudła. Tym razem zeszło trochę dłużej. Po pięciu godzinach wsiadłyśmy do samochodu, aby jechać do naszego nowego domu.

Fajny rozdział ;) Już myślałam, że jednak wszystko będzie się dziać we Francji, a tu taka niespodzianka :D
OdpowiedzUsuńDziękuje :)
Usuń