wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 7

*Oczami Laury*
-Twój tata nie żyje.- kiedy oznajmił mi tę wiadomość zrozumiałam tę ciszę. Nie wiem co myśleć. Zaczęłam płakać. Nie spotkam już mojego ojca. Nawet nie byłam na pogrzebie. I jedziemy do tak cudownego miejsca jak Włochy. Nie wiem jak to będzie...
-Laura, proszę cię nie płacz.- usłyszałam Ross'a.  Pokiwałam przecząco głową. Po chwili blondyn mnie przytulił. Zaczęłam się uspakajać. Rydel pocieszała Vanessę. Wszyscy byli dość cicho.

<Kilka godzin później>
Już się w miarę uspokoiłyśmy, ja mam trochę prościej, ponieważ nie pamiętałam taty. Do tej pory przebywałam w ramionach Ross'a. Zdążyłam się uspokoić.
-I jak? Już w porządku?- zapytał brązowooki
-Tak. Możesz mnie puścić?- zapytałam wskazując na jego ramiona.
-Jasne.- odparł lekko smutny. Po chwili z głośników rozległ się dźwięk:
- Pasażerowie lecący do Rzymu wysiadają za pół godziny.
-Już? Nawet nie zjadłem swoich żelków.- powiedział z udawanym smutkiem Ryland. Po jego słowach wszyscy wysiedliśmy i zamówiliśmy kilka taksówek.
-Kolejne sprawy organizacyjnie?- zapytał Ratliff.
-Zgadza się.- powiedziała z uśmiechem Dells. - Ja jadę z Ell'em i Rocky'm, bo nie chcę aby roznieśli auto, Rikessa razem, bo chcę być ciocią za jakieś dwa lata.
-Ej! Nie myśl o tym!- krzyczeli Rik i Van. Szczerze mówiąc też sądzę, że za rok lub dwa zatańczę na weselu siostry. Na bank Vanessa będzie kolejną Lynch'ówną. Hahah.
-Wracając Raura przygarnie do taxi Rylanda.
-Ok.- powiedziałam po czym wszyscy wiedliśmy w określonych przez Ryd grupach. Podczas jazdy Rossy podziwiał widoki, a ja rozmawiałam z najmłodszym Lynch'em.
-Jak poznałyście moje rodzeństwo?- zapytał chłopak.
-Szczerze mówiąc poznałam ich dopiero wczoraj, za to Vanessa i Rydel to najlepsze przyjaciółki już od kilku lat. Poznały się kiedy mieszkałyśmy jeszcze w Paryżu.- wyjaśniłam.
-Mieszkałaś w Paryżu?- zapytał ze zdziwnieniem.
- Oui (czytaj łii).
-WoW! To moje ulubione miasto. Jak tam jest na co dzień?- pytał z ciekawością Ryland.
- Wiesz Ryland- zaczęłam, ale chłopak  mi przerwał:
-Czemu mówisz tak oficjalnie? Wolę RyRy.- uśmiechnął się.
-A więc RyRy dla mnie na początku było jak w bajce, ale teraz to miasto źle mi się kojarzy.- posmutniałam.
-Ojejciu. przepraszam- powiedział najmłodszy Lynch.
-Ach, RyRy... Ty królu i mistrzu taktu.- westchnął Ross. Po jego słowach okazało się, że jesteśmy przed hotelem. Po wyjściu z samochodu czekaliśmy na resztę, która nadal była w drodze.

*Oczami Rikera*
 Właśnie jadę taksówką. Vanessa podziwiała widok i kłóciła się przez telefon z Rocky'm o trasę podróży. Szczerze to nie wiem, czemu akurat z nim. Ness najpierw wybiera się do Koloseum a mój brat chce iść do Panteonu. Ja już szykuję zemstę za dla swata (mojego braciszka :\) W tym zamieszaniu nie zrobiłem niczego, aby przybliżyć rzeczywistości Raurę. No ale teraz muszę się mieć na baczności, ponieważ Rocky powiedział, że dziewczyny coś knują. Nie wiem czy to dotyczy mnie, ale myślę, że to zemsta za naprawdę "super sposób" schodzenia ze schodów.
-Jesteśmy na miejscu.-powiedział kierowca taksówki przerywając mi przemyślenia.
-Dziękujemy.- powiedziałem, po czym Rocky i Van wysiedli, a ja zapłaciłem za usługę. Przed hotelem spotkaliśmy już Laurę, Ross'a i RyRy'ego.
-Gdzie reszta?- zapytała Van.
-Jeszcze nie przyjechali, a co?
-A nic. Tak po prostu pytam. Biedna Ryd. Jazda z tymi baranami to naprawdę sama przyjemność.- westchnęła z sarkazmem starsza Marano.- Dobra to chyba na nich poczekamy.- stwierdziła.

*Oczami Rydel*
Skoro tylko wsiadłam do taksówki Rocky i Ell zaczęli się wygłupiać. Kazali mi usiąść po środku, aby nie zakłócać ich planów. Dziwne... Oni i plany? To najbardziej spontaniczni chłopacy jakich znam, a oni mówią o planach. Po chwili zauważyłam jak odsuwają szyby pojazdu.
-Co wy chcecie robić? Nie jest przecież gorąco.- powiedziałam oburzona.
-Dowiesz się siostrzyczko.- powiedział Rocky z tym jego wkurzającym uśmiechem. Zawsze uśmiechał się w ten sposób gdy chciał coś zmalować. Oni są jak duże dzieci... Czekałam aż dokończą swoje "plany". Po chwili gdy okna samochodu były już całkowicie uchylone Rocklington (tak nazywam tę zabójczą dwójkę) wychylili się zza auta i do pasa znajdowali się poza pojazdem. Kierowca jechał dość szybko i wzdychał na widok tych pacanów.
-Barany! Przestańcie!-krzyczałam na nich, ale oni kompletnie mnie olali. Przechodnie patrzyli się na nich jak na ludzi niezrównoważonych psychicznie. Ja skulona schowałam głowę w kolana, ponieważ nie chciałam, aby ktoś mnie zobaczył z tymi idiotami. Czekałam, aż zakończymy tę przejażdżkę. Po kilku minutach znaleźliśmy się na mniej ruchliwej drodze i podniosłam się. Dojeżdżaliśmy do reszty ekipy a oni na widok tych dwóch szaleńców wybuchli śmiechem. Tylko Ryland krzyczał:
-Ja też tak chcę! A ja?! Czemu nie pojechałem z nimi?!
<Kilka minut po wysiadce z Taxi>
Po kilku minutach które spędziliśmy na rozmowie pognaliśmy do hotelu. Tam odebraliśmy klucze do pokoi i każdy udał się w swoją stronę. Laura była sąsiadką Ross'a, Vanessa Rika, ja Ell a na przeciwko mieszkali RyRy i Rocky. Każdy po rozpakowaniu się miał iść do kafeterii na parterze budynku.

*Oczami Ross'a*
Dość długo się rozpakowywałem, ale i tak pierwszy wyszedłem z pokoju. Wychodząc natchnąłem się na Lau, która robiła to samo. Była w tym stroju:
*bez kapelusza i okularów~ od aut.

-Co to pani taka elegancka?- zapytałem z uśmiechem. 
-Chyba muszę jakoś wyglądać. - powiedziała.
-Znowuż szpilki i chodzenie przez schody?- spojrzałem na stopy brunetki.
-Tak, ale nie trzeba mnie nieść, bo to nie wyścig.- zaśmiała się. Czy ona czyta mi w myślach?
-A szkoda.
-Nie masz co marzyć o noszeniu mnie! Nie po tym ze schodami i kopiowaniem sposobów Rocky'ego!
-A po łapaniu w ucieczce przede mną?- uśmiechnąłem się.
-To był ostatni raz. A teraz pozwól, że pójdę sobie na dół. - chciała mnie zignorować i wyjść z korytarza. 
-Nie ze mną te numery!- krzyknąłem i zacząłem gonić Laurę. Ona na chwilę przystanęła i szybko zdjęła buty. Ganialiśmy się aż do momentu, w którym byliśmy w hotelowej restauracji. 
-Dobra, ogarnij się Lynch.- zwróciła się do mnie spokojnie siadając prze stoliku. Usiadłem obok niej. 

------------------------
Rozdział z ekipą we Włoszech! Ostrzegam nie próbujcie naśladować zachowania Ell'a i Rocky'iego xD W kolejnym rozdziale dowiecie się co Van zrobi ze zdjęciami Ross'a w samochodzie Rydel. Możecie obstawiać :) Do napisania!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ


2 komentarze:

  1. Nwm co może zrobić ze zdjęciami, za gorąco by myśleć, ale sądze że coś śmiesznego :D
    Pamiętaj, że czekam na zakładkę z bohaterami c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, za gorąco ^^ Okaże się w nexcie. Oto twoja zakładka:
      http://rauraprzyjaciel.blogspot.com/p/bohaterowie.html :)

      Usuń