sobota, 19 września 2015

Rozdział 20

*Oczami Ellingtona*
Siedziałem z Rydel w jednej z Watykańskich restauracji. Od jakiegoś czasu czuje do niej coś więcej niż tylko przyjaźń.
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-zacząłem niepewnie. Blondynka uśmiechnęła się :
-Jak mogłabym zapomnieć dzień w którym jakiś debil wylewa kawę na moją ulubioną bluzkę?- zażartowała, jednak mi nie robiło się do śmiechu. Ja chce jej wyznać miłość a ona mnie nazywa debilem... Super, nie no Ratliff na pewno nie da ci kosza xD (Mam nadzieje że czujecie ten sarkazm) .- No bo Rydel od tego dnia tyle się zmieniło. Kiedyś dostrzegałem w tobie "siostrę", ale teraz zrozumiałem że cię kocham.- wreszcie to z siebie wyrzuciłem.Delly chyba była w lekkim szoku...


*Oczami Rikera*
-To miejsce jest niezwykłe.- westchnęła zmęczona Van. Spacerowaliśmy od kilku godzin po placu świętego Piotra. Dlaczego? A więc Ell przygotował niespodziankę dla mojej siostry i od kilku godzin nie wracają.
-Zgadzam się.- przytaknąłem dziewczynie. Znajdowałem się w pięknym miejscu z wyjątkowymi osobami.
-Ale jak myślisz? Wrócą jako Rydellington?- zaśmiała się.
-Nie mam zielonego pojęcia, ty shipperko.- dałem jej kuśkańca w żebra.
-Oj, Rik...-westchnęła- Ja tylko chcę ich szczęścia.
-Ja w sumie też.- powiedziałem. Rozmawialibyśmy dalej, gdyby nie sms właśnie do mnie przychodzący. Wyjąłem telefon z kieszeni, aby sprawdzić kto pisze.

Od: Ross

Riker, gdzie jesteście?

Do Ross:

W Watykanie. A ty u Mai?

Od Ross:
Wyjątkowo nie. Kiedy wracacie?

Do Ross:

Za dwie godziny będziemy w hotelu. Coś się stało?

Od Ross:

To nie rozmowa na telefon. Miłego zwiedzania :)

Popisałem chwilę z Rossem, a Van sprawdzała FB, TT, IG i Wattpad. Gdy obydwoje oderwaliśmy się od telefonów Ness zauważyła moją zmartwioną twarz.
-Co się stało?
-Ross i rozmowa nie na telefon... Martwi mnie to.- westchnąłem.-Ostatnia jego rozmowa nie na telefon zrujnowała nasze życie.
-Czemu?
-W ten sposób zwołał nas do szpitala i powiedział, że rodzice nie żyją.
-Tak mi przykro...- zaczęła
-Nie musisz mnie pocieszać. Brakuje mi ich, ale pogodziłem się ze stratą...
-A tak w ogóle to gdzie reszta?
-Ryland, Lau, Rock i Lodo?
-Nie, wszyscy święci.-powiedziała sarkastycznie.
-Z tego co wiem to gdzieś łażą.

*Oczami Rocky'ego*
-Oj, no weź... Będzie fajnie...-powiedziałem do Lodo.
-Nie, Rocky. Nie mam zamiaru wtryskiwać bitej śmietany Rylandowi do majtek!-powiedziała stanowczo. (Rock i te jego pomyły... Jak ja to wszystko wymyślam? xD~od aut.)
-No to chociaż wpuśćmy mu do pokoju pająka. Lodo, proszę...- błagałem, jednak na marne,
-Prosić to ja mogę cię o to, żebyś się zamknął.
-A może wlejemy błota do szaponu Rydel? Wiesz, takie błotne truskawki. Ciekawe, nie?
-No wyobraź sobie Rokusiu, że nie!
-A posadzenie kota we włosach Ellingtona?
-Nie i żaden z twoich pomysłów nie jest mądry i ciekawy.
-Ale przefarbowanie Rossa na róż jest!- upierałem się.
-Uważaj, żeby ktoś cię nie przefarbował na tęczowo!
-A ty na zielono! Albo nie, czerwono!- Włoszka udała się w stronę Rylanda i Lau zostawiając mnie samego. Postanowiłem również udać się w stronę tamtej dwójki.
-Lodovica/Rocky mnie wkurza.- powiedzieliśmy jednocześnie.
-Czy to jest przeznaczenie?- spytała RyRy'ego Lau mając na myśli mnie i dziewczynę.
-Najwidoczniej.- zaśmiał się mój brat.
-Najwidoczniej ona nie jest Ellingtonem!
-Najwidoczniej Rocky to ciota!- odgryzła się.
-Spokój!!!-krzyknęła Laura.
-Macie się dogadać.- zarządził młodszy brat.
-Wszystko będzie ok, jak on mnie przeprosi.
-Tssaa... Chyba w twoich marzeniach!
-Lau dzwoń do Ryd, ja do Rika. Szykuje się zakaz żelków.
-Ok.- Marano przytaknęła. Gdy obydwoje mieli dzwonić postanowiłem przeprosić Comello.
-Stop! Lodo przepraszam.- powiedziałem wyciągając do niej rękę.
-Przeprosiny przyjęte.- uśmiechnęła się podając dłoń,
-Nooo....Trzeba było tak od razu!


----------------------------------------------------------------------------------------
Witam państwa! Dziś odrobinkę dłuższy rozdział :) Taki, nijaki :( Nie komentujecie zbyt często i nie mam motywacji :'( A więc co powiecie na Rydellington? Macie ankietę <3 Także głosujcie, bo wy zdecydujecie o istnieniu tej parki. Riker i Van robią się nudni, prawda? Biedna Lodo... użeranie się z Rockym nie mogło należeć do najlepszych zajęć, prawda? Mam już co do nich pewne plany ^^ A nasza Raura stoi w martwym punkcie :"( Next nie wiem kiedy :( Szkoła, blog i stronka graficzna to dość trudne połączenie... Nie przedłużając, do napisania!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
2 KOM=NEXT

5 komentarzy:

  1. Cześć i czołem, kluski z rosołem (haha German xd)
    No więc droga Klaudio, pisze do ciebie z ławki na sali gimnastycznej :D
    Wybaczysz mi moje niekomentowanie, prawda? :) ostatnio w ogóle czasu nie mam, więc no ;)
    Nadrobiłam sobie na tym moim wf rozdziały i czekam na następne :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam #niemamrymowankixD Wybaczam i widzę, że nie tylko ja tak spędzam czasem WF :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Świetny rozdział i wgl masz talent :)

    OdpowiedzUsuń